droga fot. GDDKiA

Po stronie jednego województwa – równa, nowa nawierzchnia. Po stronie drugiego – resztki asfaltu i ogromne dziury. Tak wygląda droga powiatowa między wsiami Biadaszki w Wielkopolsce a Kuźnicą Skakawską w województwie łódzkim.

Odległość między miejscowościami nie jest duża, wynosi około półtora kilometra, a z tego po stronie łódzkiej znajduje się pół kilometra drogi. Jak informuje bankier.pl, wyasfaltowany odcinek znajduje się po stronie Wielkopolski. Gmina Łęka Opatowska i urząd marszałkowski porozumiały się w sprawie remontu drogi, gmina wyłożyła 300 tys. zł, marszałek 500 tys. i droga została wyremontowana. Oddano ją do użytku na początku maja. Wicemarszałek wielkopolski Krzysztof Grabowski ma nadzieję, że i łódzki odcinek drogi zostanie wyremontowany, bo dopiero wtedy mieszkańcy będą mogli w pełni korzystać z wygody jazdy nową drogą.

Ale wszystko wskazuje na to, że na remont łódzkiej części trzeba będzie poczekać. Droga podlega pod powiat wieruszowski. Starosta Stefan Pietras uważa, że gmina Wieruszów powinna przejąć tę drogę i ją wyremontować – zresztą status drogi powiatowej jest tu nieodpowiedni, bo droga łączy dwie drogi gminne. Takie rozwiązanie miałoby jeszcze i tę zaletę, że jej remont, jako drogi gminnej, byłby znacznie tańszy, bo do remontu czy budowy drogi gminnej stosuje się inne parametry niż przy drodze powiatowej. Powiat drogi na pewno nie wyremontuje, bo ma pilniejsze drogi do remontu.

Ale burmistrz Wieruszowa Rafał Przybył drogi nie chce – chyba że razem z nią dostałby z urzędu marszałkowskiego pieniądze na jej remont. W takim przypadku jest gotowy drogę przejąć i wyremontować, o czym poinformował wicemarszałka województwa, ale jak powiedział „nie znalazł u niego zrozumienia”.

Wicemarszałek Andrzej Górczyński z kolei powiedział portalowi bankier.pl, że burmistrz żadnych zapewnień nie potrzebuje, bo i bez nich może drogę przejąć, a potem złożyć wniosek na dofinansowanie jej remontu. Ale w tegorocznym rozdaniu burmistrz nie złożył wniosku ani na tą, ani na żadną inną drogę. Nie zrobił tego też starosta wieruszowski.

Taka sytuacja ogromnie denerwuje mieszkańców. I nie tylko dlatego, że wstyd, bo po wielkopolskiej stronie umieli się dogadać i lepiej zarządzają pieniędzmi. Chodzi też o to, że droga jest tu bardzo potrzebna, bo to bardzo wygodny skrót dla tych mieszkańców powiatu wieruszowskiego, którzy pracują w Wielkopolsce, w zakładach meblarskich powiatu kępińskiego. To w skali powiatu kilka tysięcy osób, które dzięki tej drodze miałyby nie tylko wygodniejszy dojazd do pracy, ale też i jechałyby znacznie krócej.