Wielkopolska: Pasażer nie został wpuszczony do pociągu. Bo miał rower

przejazd kolejowy, pociąg fot. UMP

Mimo posiadania biletu na rower i tego, że pociąg był oznakowany jako przystosowany do przewozu rowerów – kierowniczka pociągu nie wpuściła pasażera do środka. Bo miał rower…

Według Polsat News pasażer, pan Bernard, 10 lipca wybrał się na przejażdżkę rowerową. I chciał z rowerem wyjechać z Wronek do Poznania, a tam z kolei przesiąść się na pociąg do Warszawy. W pierwszej wersji chciał wyjechać z Wronek o godzinie 15.00, ale okazało się, że w tym pociągu wszystkie miejsca dla rowerów są już zajęte. Kupił więc bilet na godzinę 17.20, na pociąg o numerze R 87402. Przez internet.

Pociąg na stację przyjechał z 12-minutowym opóźnieniem, ale gdy pan Bernard chciał wsiąść do środka – kierowniczka pociągu go nie wpuściła. Bo ma rower. Argument w postaci posiadania biletu na tenże pociąg i tenże rower absolutnie nie był dla nie przekonujący, tak samo jak oznakowanie pociągu piktogramem świadczącym o tym, że można w nim przewozić rowery. Takie oznakowanie widnieje nie tylko na samym pociągu, ale i w rozkładzie jazdy.

Mało tego: twierdziła, że Polregio nie sprzedaje rezerwacji na rowery, mimo że pan Bernard taki bilet miał. Jego zdaniem świadczy to o tym, że kierowniczka tego pociągu zwyczajnie nie była przygotowana do pracy, bo nie miała pojęcia, jak działa system jej własnej firmy.

Pozostawiony na peronie pasażer z rowerem próbował skontaktować się ze spółką telefonicznie, co kosztowało go 15 zł za czekanie na połączenie z konsultantem i przywiodło do wniosku, że spółka „dała ciała na całej linii podczas rozwiązywania problemu”. Wszyscy, z którymi rozmawiał, byli uprzejmi i grzeczni, ale problem się od tego nie rozwiązał. Ostatecznie pan Bernard wyjechał z Wronek pociągiem Polregio o godzinę późniejszym, którego kierownik nie miał problemu z przyjęciem roweru na pokład.

Co na to Polregio? Spółka wyjaśniła w odpowiedzi na pytanie Polsat News, że… pojemność składów jest ograniczona i kierownik pociągu w przypadku wysokiej frekwencji lub wtedy, gdy przewóz roweru zagraża bezpieczeństwu – może odmówić przejazdu. Bo chodzi o to, żeby podróż była jak najbardziej komfortowa i bezproblemowa dla podróżnych. Ale oczywiście spółka sprawdzi, czy w tym konkretnym przypadku decyzja kierownik pociągu była zasadna. A na razie najmocniej przeprasza poszkodowanego pasażera.

„Ludzki błąd lub awaria są wpisane w każdy biznes” – podsumował opis swojej przygody w mediach społecznościowych. – „Tylko, że dobra firma ratuje sytuację, gdy nastąpi problem. Zaś Polregio uratowało tylko swoje 15 zł dodatkowego przychodu za moje oczekiwanie na połączenie telefoniczne”.

Podziel się:

fot. archiwum (zdjęcie ilustracyjne)