Donald Tusk fot. K. Adamska

Wielkopolska: Donald Tusk odwiedził przedsiębiorców. „Te durne antyreformy”

Szef PO już o 5.00 rano był w piekarni w Kościanie, później odwiedził Stare Bojanowo, a w Buku spotkał się także z dziennikarzami. „Chciałbym, żeby rządzący otworzyli oczy i przestali okłamywać ludzi” – powiedział.

W Kościanie Donald Tusk spotkał się z właścicielem lokalnej piekarni, gdzie rozmawiał o podwyżkach cen gazu i mąki, które sprawiają, że chleb drożeje od miesięcy.
– Mała piekarnia w niedużym mieście to miejsce symboliczne, bo chleb jest potrzebny każdemu – mówił później dziennikarzom. – I piekarnia zaczyna pracę o 4 rano, więc proszę się nie dziwić, że o tej godzinie zacząłem objazd.

Kolejnym punktem wizyty było Stare Bojanowo, gdzie Tusk odwiedził rodzinną przetwórnię warzyw i owoców. Tu także rozmowa była poświęcona podwyżkom, które wykańczają małe przedsiębiorstwa. Później Donald Tusk w Buku rozmawiał z właścicielem sklepu papierniczego, który prowadzi także sprzedaż zabawek i książek. A na zakończenie podsumował swoją wizytę na konferencji prasowej, również w Buku.

Podwyżki jak strzał w plecy

– To jest ta historia, która powtarza się w czasie moich spotkań, nie tylko w czasie tego objazdu – mówił. – Przedsiębiorca, niewielka firma, pracują dwie – trzy osoby, rodzina pomaga. Rano dostaje informację, o ile podrożał ten asortyment, który on musi zakupić do swojego sklepu, żeby go dalej sprzedać, a niektóre przykłady podnoszą włosy na głowie. Na przykład ryza papieru kosztowała niecałe 13 zł jeszcze w grudniu, tuż przed Wigilią. Dzisiaj przedsiębiorca musi zapłacić ponad 20 zł za tę ryzę. Problem napędzania się cen, problem drożyzny, kiedy nakłada się na ceny gazu, może rzeczywiście przyprawić o drżenie rąk.

W dodatku, jak zwrócił uwagę Tusk, takie historie dzieją się w całej Polsce, nie tylko w tym jednym niewielkim sklepie w Buku.
– Dzisiaj drobny przedsiębiorca czy właściciel, czy szef prowadzący większą firmę i jego pracownicy też: rano dowiaduje się, co znowu podrożało – wyliczał lider PO. – W południe dowiaduje się, ile będzie wynosił rachunek za gaz. Za chwilę zadzwoni księgowa z biura rachunkowego, żeby powiedzieć, ile on straci i będzie musiał dopłacić z tytułu Polskiego Ładu, a wieczorem usłyszy w telewizji od premiera Morawieckiego, że ma obniżyć u siebie na kasie o 5 zł cenę towaru. Bardzo bym chciał, żeby premier Morawiecki przestał opowiadać takie bajki, pojechał do ludzi, którzy każdego dnia dowiadują się, jak dostaną po głowie. Piekarz w Kościanie powiedział mi, że pandemia to było jak strzał w kolano, ale to, co teraz dostaje od rządu, to jest jak strzał w plecy. Więc może lepiej wyjść z tej propagandowej bańki i porozmawiać normalnie z ludźmi?

Przedsiębiorcy, z którymi rozmawiał Tusk, nie wyobrażają sobie obniżki cen po tych wszystkich podwyżkach, które ich spotkały, bo nie mają już z czego obniżać. I chętnie zapytaliby premiera o to, jak mają to zrobić. W dodatku w sklepie sytuacja jeszcze nie jest najgorsza, bo chociaż też dostał podwyżkę cen gazu o 150 proc., to jednak nie gaz jest w jego działalności najważniejszy. Ale są firmy, gdzie podwyżka cen gazu wynosi kilkaset procent – dla małych i średnich przedsiębiorstw to jest zabójczy skok ceny. A przecież wzrost cen gazu to nie jedyny wzrost – Donald Tusk pokazał dziennikarzom całą listę produktów, których ceny poszły w górę, a takie listy dostaje codziennie.

– Właściciel tego sklepu powiedział mi, że inflacja 8,8 proc. to bzdura, bo on doświadcza codziennie od kilkunastu do dwudziestu procent, tak dzisiaj wygląda ta negatywna dynamika – mówił Donald Tusk. – Chciałbym, żeby rządzący wzięli to pod uwagę, żeby wreszcie otworzyli oczy i przestali ludzi okłamywać w tej kwestii.

Trzeba działać natychmiast

Dlatego Platforma Obywatelska zadecydowała, że nie ma co dalej czekać, aż marszałek Sejmu skieruje na obrady projekt ustawy, który politycy PO złożyli kilka dni temu. Proponują w nim limity 300 zł za megawatogodzinę za gaz. Jednak czas nagli, a kolejne firmy albo upadają, albo zwalniają pracowników, dlatego PO postanowiła działać szybciej.

– Ponieważ senat się zbierze w tym tygodniu, to zaproponujemy to jako poprawki do ustawy Jacka Sasina, która będzie w senacie dyskutowana – wyjaśnił Tusk. – I w charakterze poprawki złożymy ten wniosek, aby założyć górny limit dla wszystkich firm i przedsiębiorstw, żeby mogli w ogóle przetrwać. Żeby w tym chaosie, jaki zgotował im rząd z Polskim Ładem, z tym lękiem spowodowanym inflacją, z tą niepewnością co do przyszłości była chociaż ta jedna skala, w której nie poszybują ceny gazu tak, że będzie to dla nich zabójcze.

Lider PO przyznał, że cała Europa zmaga się z inflacją, ale nigdzie nie jest tak wysoka i dotkliwa jak w Polsce. Tak samo zresztą jest z pandemią koronawirusa i jej ofiarami – tu też bijemy rekordy.
– I te rekordy są spowodowane między innymi fatalnymi decyzjami i być może wulgarnymi kłamstwami, którymi karmi nas prezes NBP – powiedział były premier.

Ratowanie polskiej gospodarki, zdaniem Tuska, należałoby zacząć od twardych, brutalnych decyzji kadrowych, bo bez nich ludzie, którzy doprowadzili do tej inflacji, nadal byliby zagrożeniem.
– Nowa władza musiałaby na pewno zacząć od porządków banku centralnym – mówił. – Trzeba natychmiast przestać blokować pomoc europejską. Nie ma żadnego powodu, by się upierać przy tych durnych antyreformach, jeśli chodzi o sądownictwo. Wystarczy wycofać się z tych tak czy inaczej bardzo złych decyzji dla Polski i wtedy  dostaniemy te pieniądze europejskie. To kolejny przykład tego, co można zrobić natychmiast, bez bardzo wnikliwych analiz.