Wielkopolska: Czy rodzinna huta ogłosi bankructwo? Dobiły ich podwyżki cen gazu

palnik gazowy fot. shutterbug75, pixabay

Hucie Szkła Gloss z Ponieca w powiecie gostyńskim grozi upadek z powodu gigantycznych podwyżek cen gazu. To największy pracodawca w gminie. 80 pracowników trafi na bruk, większość bez szans na pracę w tej samej miejscowości.

Jak informuje money.pl, huta jest przedsiębiorstwem rodzinnym, działa od ponad 50 lat. To jedna z ostatnich rodzinnych hut działających w Polsce. Opłaty za gaz zawsze były ważną pozycją w jej budżecie. Dotąd pochłaniały aż 40 proc. dochodów firmy. Ale teraz, po podwyżkach cen, tylko w styczniu zapłacili za gaz o 2 mln zł więcej, co oznacza ponad ponad 60-proc. udział ceny gazu w budżecie firmy. Będą musieli ogłosić bankructwo.

Bankructwo – a co z ludźmi?

Skutkiem bankructwa będzie też to, że wszyscy pracownicy stracą pracę, a huta była tu największym pracodawcą. To dramat i dla właścicieli, i dla pracowników. Łukasz Busz, prezes huty, mówi, że niektórzy pracują tu już kilkadziesiąt lat. Gdzie znajdą nową w tak niewielkiej gminie jak Poniec? Kogo z nich będzie na to stać i kto będzie miał siły, żeby dojeżdżać do pracy kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów? Utrata pracy dotknie też rodziny tych osób, więc w sumie dochody spadną co najmniej kilkuset osobom. To ogromny problem dla nich i dla gminy.

Huta była przygotowana na podwyżkę – ale nie aż taką. Gdy kończyła jej się dwuletnia umowa na dostawę gazu z PGNiG, poprosili o nową ofertę. Dostali zapewnienie, że nie powinni się o nic martwić, bo gaz, który otrzymują, to gaz polski, z lokalnej kopalni i nie notowany na giełdzie – ale oferty nie dostali. Dostali za to w styczniu nowe cenniki: zgodnie z nimi mieli płacić od stycznia 790 zł za MWh, czyli o 790 proc. więcej niż przed podwyżką! Później ta kwota nieco spadła – do ponad 500 proc. To nie zrobiło szczególnej różnicy.

Gaz polski, ale cena międzynarodowa

Huta nie otrzymała też wyjaśnienia, dlaczego dostaje giełdową cenę gazu, skoro krajowy gaz nie znajduje się w obrocie giełdowym, o czym na piśmie zapewniało samo PGNiG. A jak zwraca uwagę money.pl, to stąd się biora potem rekordowe zyski firmy: przychody w pierwszym kwartale tego roku wyniosły 9,35 mld zł w porównaniu z 1,79 mld zł rok wcześniej, natomiast wynik EBITDA firmy zwiększył się ponad sześciokrotnie – z 1,35 mld zł w pierwszym kwartale ubiegłego roku do 8,45 mld zł w tym roku.

Spółka przyznała, że jednym z czynników, które miały na to wpływ, był wzrost cen gazu ziemnego na międzynarodowych rynkach towarowych. Jednak senator Wadim Tyszkiewicz przypomina, że polski gaz ma dużo gorsze parametry niż gaz z Rosji, nie jest też w obrocie giełdowym – a mimo to jest sprzedawany firmom dużo drożej niż gaz rosyjski.

Obniżki ceny nie będzie?

Na problem zwrócił też uwagę Adam Abramowicz, rzecznik małych i średnich przedsiębiorców. Rzecznik wystąpił z petycją do rządu, by obniżka cen gazu wynosząca 15 proc., która obowiązuje do końca maja, obowiązywała do końca roku i wynosiła 35 proc., bo to powstrzymałoby upadek wielu firm.

Jednak jego interwencje u przedstawicieli rządu nie odniosły skutków. Rzecznik otrzymał informację, że PGNiG jest spółką prawa handlowego i jako taka musi stosować ceny rynkowe. Tylko o jakim rynku możemy mówić w sytuacji, gdy PGNiG jest monopolistą?

A gigantyczne podwyżki cen gazu mogą doprowadzić do upadku nie tylko poszczególne firmy, ale i całe gałęzie przemysłu, jeśli rząd nie podejmie działań – alarmują ekonomiści.

Podziel się: