Zając szarak fot. Krzysztof Chomicz UPP

Wielkanoc: Dlaczego zając przynosi prezenty?

Dlaczego to zając zostawia dzieciom wielkanocne prezenty? Odpowiedź na to pytanie próbowali znaleźć w bardzo odpowiednim czasie, bo przed Wielkanocą, naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Czy zając jako zwierzę jest do obdarowywania w szczególny sposób przygotowany? Na to pytanie spróbował odpowiedzieć prof. Piotr Tryjanowski z Katedry Zoologii UPP.

– Można powiedzieć, że święta wielkanocne są pełne zoologicznej symboliki: baranek, jajko, zając – to pierwsze skojarzenia – wyjaśnia naukowiec. – Pamiętam, że w dzieciństwie zajączek przynosił słodycze w Wielki Czwartek, co jest tradycją przynajmniej części Wielkopolski, ale wiem, że moi znajomi z innych miejsc Polski byli tym zaskoczeni. Nie samym zającem przynoszącym prezenty, ukrywającym je w ogrodzie, ale tym, że nasz przybywa trzy dni wcześniej. Jak już wielokrotnie podkreślałem, bardzo lubię poszukiwania związków zoologii z kulturą czy etnografią. Na tym tle zając nie jest wyjątkiem i doskonale łączy chrześcijański charakter świąt, z pewnymi naturalistycznymi wyobrażeniami dotyczących biologii tego gatunku. Już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, zając zjadający winorośl był symbolem odradzającej się wiosną przyrody, płodności i zmysłowości. Z wielkanocnymi jajkami został skojarzony jednak dopiero w XVII wieku. Może dlatego, że szarak biega po polach i łąkach i tam znajduje skarby, którymi chce się podzielić?

Poznański zoolog przyznaje, że to może nieco naciągana hipoteza, ale jeśli się bliżej przyjrzeć cechom zająca, to rzeczywiście można zauważyć kilka cech, które łączą go w naturalny sposób z Wielkanocą.

– Zające są płochliwe i stąd w starożytnej sztuce chrześcijańskiej symbolizowały upływający czas, niepewność i ulotność życia – tłumaczy profesor Tryjanowski. – Przysłowiowa czujność zająca, podkreślona na przykład w przysłowiu „zając śpi z otwartymi oczami”, była oznaką oczekiwania na Zmartwychwstanie. Św. Augustyn porównywał nowo ochrzczonych do lękliwych i słabych zajęcy, chroniących się za skałą, którą jest Jezus Chrystus. Nie wiem, czy wielki filozof znał zachowania zajęcy i to, że się doskonale potrafią ukryć pod miedzą i przeczekać niebezpieczeństwo, ale to bardzo trafne spostrzeżenia. Co więcej – i mówię to jako badacz i miłośnik ptaków – zając to jeden z nielicznych ssaków, w którego badania sporo wnieśli ornitolodzy.

To wcale nie przypadek: zając to zwierzę dzienne, żyje w krajobrazie rolniczym, lubi miedze, brzegi zadrzewień i oczek wodnych – a więc dokładnie tak jak ptaki. Nie zaskakuje więc, że jego los przypomina sytuację wielu gatunków ptaków – kuropatwy, skowronka, czy trznadla. Może to stąd wzięło się połączenie zajęcy z wielkanocnymi jajkami – bo widywano je w pobliżu gniazd ptasich z często fantazyjnie ubarwionymi jajkami?

Zające też, tak jak ptaki, są wrażliwe na mechanizację i chemizację rolnictwa i wtedy zaczyna ich znacząco ubywać. Na szczęście z wielu miejsc Polski docierają sygnały, że trend spadkowy populacji zajęcy został zatrzymany i zaczyna się ona powoli odradzać. Można więc mieć nadzieję, że tam, gdzie zając przynosi prezenty, nie zabraknie ich także w tym roku. W końcu Wielkanoc to święta dające nadzieję…