Warta Poznań wygrywa ze Śląskiem Wrocław. Zabójcza skuteczność „Zielonych”

fot. Mateusz Ludwiczak / Wisła Płock S.A.

Warta Poznań oddała w ciągu meczu trzy celne strzały na bramkę rywala i zdobyła dwie bramki. Drużynie z Wrocławia nie udało się trafić ani razu.

Są spotkania po których wynik może cieszyć, ale o grze lepiej zapomnieć. Każdy kto zdecydował się na obejrzenie meczu Śląska z Wartą może żałować… „Zieloni” szybko wyszli na prowadzenie we Wrocławiu. W 10′ minucie Szczepański dośrodkował w pole karne gospodarzy, do piłki wyskoczył Szromnik, złapał ją, a następnie wpadł na swojego kolegę z drużyny i wypuścił piłkę z rak. Ta spadł pod nogi Destana, który nie miał problemów z umieszczeniem jej w pustej bramce.

Początek emocji? Koniec. Warta przeszła do obrony i nie wydawała się specjalnie zainteresowana nawet wyprowadzeniem kontrataków. Gospodarze niespecjalnie radzili sobie z koniecznością kreowania gry i zamiast ciekawych okazji do zdobycia bramki, można było sobie posłuchać gwizdów miejscowych fanów.

W drugiej części gry Śląsk nieco przyspieszył, ale ciężko mówić o realnym zagrożeniu pod bramką „Zielonych”. Adrian Lis musiał się wykazać w tym meczu tylko przy strzale Łyszczarza z dystansu. W pewnym momencie gospodarze liczyli, że uda im się doprowadzić do wyrównania po rzucie karnym, ale sędzia po weryfikacji VAR stwierdził że faulu jednak nie było.

Do 90′ minuty Warta Poznań na bramkę Śląska oddała jeden strzał. W samej końcówce stworzyła sobie jeszcze dwie sytuacje bramkowe i jedną z nich wykorzystała. Za pierwszym razem w sytuacji sam na sam Grzesik nie potrafił pokonać bramkarza gospodarzy. Chwilę później „Zieloni” cieszyli się z drugiej bramki – Kajetan Szmyt popędził lewą stroną boiska, dośrodkował w pole karne, a piłkę do bramki skierował Corryn.

Dzięki zwycięstwu Warta Poznań awansowała na jedenastą pozycję w tabeli (trzy punkty przewagi na strefą spadkową). W kolejnym meczu zagra na wyjeździe z Legią Warszawa.

Podziel się: