Warta Poznań traci bramkę w końcówce spotkania i przegrywa

fot. Mateusz Ludwiczak / Wisła Płock S.A.

Piłkarze Warty Poznań byli przed większość meczu zespołem lepszym od Widzewa Łódź. Stworzone sytuacje seryjnie marnowali, a goście zdobyli jedyną bramkę w tym spotkaniu w doliczonym czasie gry.

Zarówno Warta Poznań, jak i Widzew Łódź wymieniane są wśród grona zespołów mogących mieć problemy z utrzymaniem się w Ekstraklasie. Każdy kto zdecydował się mimo to obejrzeć ten pojedynek, mógł być mocno rozczarowany…

Od początku przeważała Warta Poznań i to ona miała lepsze okazje na zdobycie bramki. I chociaż brzmi to dobrze, to ciężko nie mieć wrażenia, że duża część tych akcji była dziełem przypadku, a nie udanego rozegrania piłki. Przewaga nie była miażdżąca, ale z całą pewnością „Zieloni” powinni prowadzić do przerwy. Niestety, w zespole Warty cały czas są problemy z kreowaniem sytuacji bramowych oraz ze skutecznością.

Piłkarze Widzewa przebudzili się w końcówce spotkania. Chociaż „przebudzili” oznacza przeprowadzenie jeden ciekawej akcji (dobre uderzenie z dystansu Hansena) oraz dwóch dobrze rozegranych rzutów rożnych. To własnie po tym drugim padła jedyna bramka w tym spotkaniu. I nawet w tej sytuacji można mieć wrażenia, że była to bramka mocno przypadkowa, ponieważ piłka właściwie odbiła się od wbiegającego w pole karne Lipskiego i wpadła do bramki obok bezradnego Adriana Lisa.

Warta Poznań po sześciu spotkaniach ma zaledwie sześć punktów i zajmuje dopiero czternaste miejsce w tabeli. Warto tutaj jednak dodać, że za nią znajduje się m.in. Piast Gliwice, Lechia Gdańsk i Lech Poznań. Wszystkie te zespoły mają dwa rozegrane spotkania mniej.