Ukraina: Wybuchy na Białorusi i ofiary zbombardowanego teatru w Mariupolu. W środku było tysiąc osób!

Nocny ostrzał Kijowa, tajemnicze wybuchy na Białorusi i zniszczenie szkoły oraz domu kultury w Merefie pod Charkowem. Tak minęła kolejna noc wojny na Ukrainie. Zaczęła się dwudziesta druga doba wojny.

Na froncie nie zaszły znaczące zmiany – Rosjanie nie wycofują się, ale intensywność ich ataków wyraźnie maleje. Ukraińcy zaczynają przejmować inicjatywę na kolejnych odcinkach walk.

Nadal oblężony jest Mariupol, gdzie wczoraj został zbombardowany tamtejszy teatr dramatyczny. Ostrzał wciąż trwa, więc nadal nie można podejść do teatru i nie wiadomo, co dzieje się z osobami, które w nim przebywały podczas bombardowania. Według mera Mariupola to było około tysiąca osób.

Jak poinformował w środę prezydent Wołodymyr Zełenski, nie udało się uruchomić korytarzy humanitarnych, ponieważ Rosjanie je ostrzeliwali, ale prywatne samochody są wypuszczane z Mariupola i wyjechało ich około 6500 w ciągu ostatnich dwóch dni. Jednak wszyscy, którzy się na to zdecydowali, musieli jechać pod ostrzałem.

Rosjanie w nocy ostrzeliwali także Kijów – fragmenty zestrzelonej rosyjskiej rakiety zabiły co najmniej jedną osobę, a trzy zraniły, bo spadły na budynek mieszkalny. Nadal ostrzeliwany jest Charków i obwód charkowski. W nocy Rosjanie zniszczyli szkołę i dom kultury w Merefie, a ostrzał uszkodził też pobliskie domy mieszkalne. Ukraińcy odpowiadają ogniem: generał Wałerij Załużny, naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy, zamieścił w sieci nagranie ostrzału z podpisem: „Nasi artylerzyści zorganizowali autostradę do piekła”.

Rosjanie są coraz brutalniejsi wobec ludności cywilnej. Jak podał Dmitry Ziwicki, gubernator obwodu sumskiego, wyrzucają ludzi z domów, zabierają im jedzenie, a na wsiach zabijają bydło i drób.

Jak poinformował „Financial Times”, jest już wstępny plan pokojowy między Ukrainą a Rosją, ale zaprzeczyła temu Ukraina. Mychajło Podolak, doradca prezydenta Zełenskiego, stwierdził, że projekt opublikowany przez gazetę to tylko stanowisko strony rosyjskiej, a nie plan wypracowany wspólnie. „Ukraina ma swoje własne stanowisko” – powiedział.

Z kolei według innego doradcy prezydenta, Aleksandra Rodniańskiego, deklaracje przywódców Rosji o tym, że chcą pokojowego rozwiązania, to tylko blef, który pozwala im zyskać na czasie, by móc zebrać siły do kolejnej ofensywy i wprowadzić kolejne wojska na Ukrainę. Doradca powiedział w niemieckiej telewizji publicznej ARD, że nadzieje na zawarcie pokoju z Rosją są zdecydowanie przedwczesne. „Ten reżim rozumie tylko siłę” – podsumował. Podobnego zdania jest Jean Yves Le Drian, minister spraw zagranicznych Francji – uważa, że Rosja tylko udaje, że negocjuje. Przypomnijmy, że 16 marca Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze uznał, że atak Rosji na Ukrainę był nielegalny.

Dowodem na to, że Rosja myśli o kolejnym ataku na Ukrainę, jest prowadzenie przez nią ukrytej mobilizacji, o czym poinformował ukraiński deputowany Fedor Wenysławski. Mobilizacja powszechna, otwarta, nie jest prowadzona, zapewne dlatego, by nie wydało się, jak bardzo Rosji brakuje ludzi. Jednak tajna mobilizacja trwa, choć nie jak na razie nie można powiedzieć, by przynosiła zauważalne efekty. Nie daje ich też prowadzony werbunek najemników – tu role gra nie tylko poziom wynagrodzeń, jakie Rosja jest w stanie zaoferować, a który jest zbyt niski, ale także ogólna sytuacja. Najemnicy doskonale zdają sobie sprawę z tego, że Rosja wystąpiła przeciwko niepodległemu państwu, i w to w środku Europy, ma przeciwko sobie większość cywilizowanych krajów, nie chcą więc walczyć w takiej sprawie, licząc się z konsekwencjami.

Białoruska dziennikarka Hanna Liubakowa poinformowała o tajemniczych nocnych eksplozjach, które usłyszeli mieszkańcy kilku białoruskich miast, położonych w zachodniej części kraju, między innymi w Baranowiczach, Stolinie, Słucku i Klecku. Nie wiadomo jednak, czym te wybuchy były spowodowane, nie zostały też jak dotąd zgłoszone żadne zniszczenia.

Sankcje zastosowane przez Europę są dla Rosji coraz bardziej dotkliwe: jak podał tygodnik „Panorama”, tylko we Włoszech wartość skonfiskowanego majątku wynosi prawie miliard euro i są to nie tylko jachty i wille, ale także winnice, hotele i udziały w firmach.

Kanada zamknęła swoje niebo dla Białorusi ze względu na poparcie tego kraju dla agresji Rosji wobec Ukrainy, jak poinformował Omar Algabra, minister transportu Kanady.

Nadal jednak przez granicę polsko-białoruską przejeżają tysiące tirów z towarami. Ich kierowcy zapewniają, że nie przewożą niczego objętego sankcjami, a jeśli przewożą, to nie do Rosji. Straż graniczna i celnicy prowadzą dokładne kontrole, co wydłuża kolejki na przejściach granicznych.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zaapelował w nocy do rosyjskich żołnierzy, żeby się poddawali, bo to dla nich jedyna szansa, by wrócili żywi do domu. Zapowiedział też, że już wkrótce rozpocznie się odbudowa Ukrainy.

Podziel się:

Źródło: Onet