Wołodymyr Zełenski, Boris Johnson fot. B. Johnson TT

Ukraina: Walki przenoszą się na wschód. Mariupol nadal walczy

Według ukraińskiego wywiadu Rosjanie planują ofensywę na Charków. Chcą też ostatecznie zdobyć Mariupol. Prezydent Zełenski gościł Kijowie premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona i kanclerza Austrii Karla Nehammera.

Wojska rosyjskie nadal częściowo blokują miasto Charków i według oceny Kyryło Budanowa, szefa ukraińskiego wywiadu wojskowego, zamierzają przeprowadzić ofensywę na to miasto. Dziś odnotowano przypadki elektronicznego tłumienia sieci komórkowych – zdaniem strony ukraińskiej Rosjanie robili to po to, by bez świadków przemieścić swoje jednostki w obwodzie charkowskim.

W ciągu ostatniej doby władze Charkowa odnotowały 50 ostrzałów miasta i przedmieść, jak poinformował szef władz obwodu Ołeh Syniehubow. Siedem osób odniosło obrażenia. Rosjanie próbują obejść Izium w kierunku Donbasu, ale dzięki siłom ukraińskim ponoszą duże straty.

Trwają walki w Donbasie. Rosjanie od kilku dni starają się opanować miejscowości Rubiżne, Popasną, Nowobachmutówkę, Wuhłedar i Nowoseliwkę Drugą. W Rubiżnem ostrzelali cysternę z kwasem azotowym. Władze zaapelowały do mieszkańców, żeby nie wychodzili z domów i szczelnie zamknęli drzwi oraz okna – ale jak donosi serwis Hromadske, wiatr poniósł chmurę kwasu wprost na stanowiska rosyjskie. Część oddziałów 35. Armii Ogólnowojskowej Wschodniego Okręgu Wojskowego i 76. dywizji desantowo-szturmowej wojsko powietrzno-desantowych przemieszcza się przez terytorium Rosji, przez obwody woroneski i biełgorodzki, tam też uzupełniają skład osobowy, by zrekompensować straty poniesione na Ukrainie.

Według Budanowa Rosjanie będą chcieli zdobyć Mariupol, a później pójść na Kijów. Dlatego zaapelował do wszystkich państw wspomagających Ukrainę, by wsparły ją ciężką artylerią, samolotami bojowymi i systemami rakiet przeciwlotniczych. Ich celem nadal jest nie tylko zdobycie obwodów ługańskiego i donieckiego, ale też utworzenie lądowego korytarza między okupowanym Krymem a Dobasem. Mariupol, który soi Rosjanom an drodze, nadal się broni – obrońcy miasta z pułku Azow trafili w rosyjskie stanowisko moździerzowe. Wybuchła amunicja, zostały też zniszczone dwie ciężarówki.

Ukraińcy nadal odpierają ataki wroga w obwodach donieckim i ługańskim – w ciągu ostatniej doby było ich siedem. Zniszczyli dziewięć czołgów i siedem wozów opancerzonych. Zajęli także kolejne terytoria w obwodzie chersońskim na zachód od Chersonia okupowanego przez Rosjan. To już bezpośrednio zagraża rosyjskiej kontroli nad tym obszarem, jak ocenia amerykański Instytut Studiów nad Wojną.

Według Serhija Hajdaja, szefa obwodu ługańskiego, sytuacja jest bardzo trudna, zwłaszcza w ostrzeliwanych miejscowościach: Rubiżnym, Popasnej, Siewierodoniecku i gminie Hirske. Ostrzał trwa praktycznie non stop, Rosjanie nie mogą się przebić i ponoszą duże straty, ale nie rezygnują. Zdaniem Hajdaja Rosjanie koncentrują siły przed ofensywą w Donbasie i dlatego zwiększają intensywność ostrzałów strzelając w zasadzie gdzie popadnie. Zdaniem Andrija Jermaka, szefa biura prezydenta Ukrainy, Rosja już wie, że nie będzie w stanie zająć i utrzymać obu obwodów, więc stosuje politykę terroru i zniszczeń. Dlatego między innymi wczoraj ostrzelano dworzec kolejowy w Kramatorsku.

Odkrywane są kolejne dowody rosyjskich zbrodni. W zabytkowej cerkwi w obwodzie czernihowskim, gdzie mieścił się rosyjski sztab, znaleziono zwłoki, prawdopodobnie miejscowych mieszkańców. Przy słynnej już ulicy Jabłunskiej w Buczy odkryto prawdziwą salę tortur stworzona przez Rosjan, jak poinformowała Ludmyła Denisowa, rzeczniczka praw człowieka na Ukrainie. Według mieszkańców tam była siedziba kadyrowców: w sali tortur wypalali oczy, odcinali ręce i nogi, zamęczali nie tylko dorosłych, ale i dzieci. Znaleziono kolejne ciała: liczba ofiar w buczy to już 360 cywilów, w tym dziesięcioro dzieci. W Borodziance pod gruzami znaleziono 10 ciał. Rosjanie w tym mieście po zawaleniu się budynków od bombardowań nie pozwalali ich odgruzowywać, mimo że w piwnicach byli ludzie.

W Kijowie na razie jest spokojnie. Choć mieszkańcy słyszą syreny, to ostrzałów nie ma, jak mówi mer Witalij Kliczko. Wybuchy, które słychać, to efekt pracy pirotechników, którzy rozminowują po kolei wszystkie dzielnice. Do miasta wraca życie, ale z powrotem do Kijowa i podkijowskich miejscowości lepiej się jeszcze wstrzymać, bo rozminowywanie wciąż trwa i jeszcze potrwa.

Premier Ukrainy, Denis Szmyhal uważa, że środki na odbudowę ukraińskiej gospodarki powinny pochodzić z zamrożonych kont rosyjskich oraz nacjonalizacji rosyjskiego majątku w wielu krajach. Jego zdaniem to może być nawet 500 mld dolarów.

W Kijowie gościł dziś premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson, który spotkał się w cztery oczy z prezydentem Zełenskim. Premier zapowiedział dodatkowe przekazanie Ukrainie 120 pojazdów opancerzonych, systemy obrony powietrznej Starstreak, pociski przeciwpancerne NLAW oraz systemy przeciwpancerne Javelin. Ta pomoc jest niezależna od pomocy zapowiedzianej dzień wcześniej, czyli sprzętu wartości 100 mln funtów.

Także w sobotę z wizytą do Kijowa przyjechał kanclerz Austrii Karl Nehammer, który spotkał się z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim, premierem Denysem Szmyhalem i merem Kijowa Witalijem Kliczko. odwiedził też Buczę, gdzie wciąż są odkrywane kolejne ciała zamordowanych cywilów. Nazwał działania Rosjan w Buczy „przestępstwami” i powiedział, że wojna wywołana przez Rosję jest nie do zaakceptowania przez Austrię, która co prawda jest krajem neutalnym, ale nie wtedy, gdy mowa o przestępstwach i niesprawiedliwości. Zapewnił, że jego kraj popiera sankcje UE.

Wczoraj w Kijowie gościła Ursula von der Leyen, szefowa Komisji Europejskiej, która także była wstrząśnięta tym, co zobaczyła w Buczy.
„Dziś zebraliśmy 9,1 mld euro dla ludzi uciekających przed rosyjską inwazją” – napisała dziś na Twitterze. – „A kiedy bomby przestaną już spadać, pomożemy mieszkańcom Ukrainy odbudować ich kraj”.

Kolejna rosyjska jednostka w całości odmówiła walki na Ukrainie. Tym razem poszło o walkę o Mariupol – jednostka rosyjskich sił specjalnych, która walczyła w Syrii, odmówiła udziału w dalszych walkach pod Mariupolem ze względu na poniesione straty. Od 2 do 4 kwietnia straciła około 30 żołnierzy, jak ustalił sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Według danych ukraińskiej armii pod początku wojny Rosjanie stracili już około 19,1 tys. żołnierzy, zabitych, rannych i w niewoli, a także 705 czołgów, 335 systemów artyleryjskich, 151 samolotów i 136 śmigłowców.

Straty ponoszą też Ukraińcy, i to wśród ludności cywilnej. Według danych Ludmyły Denisowej od początku wojny zaginęło ponad 15 tys. osób, a poniosło śmierć 176 dzieci. Szczegóły i dokładne dane na razie nie są możliwe do ustalenia ze względu na trwające działania wojenne.

– Nasza odwaga zjednoczyła cały świat demokratyczny. Zawsze będzie pamiętać o tym historia, ale chciałbym, żeby nasza odwaga była wspierana przez cały świat. Bronimy się przed największą tyranią na świecie – powiedział prezydent Zełenski podczas finału akcji Stand Up For Ukraine. – Musimy pilnować, żeby rosyjscy żołnierze odpowiedzieli za swoje zbrodnie – dodał prezydent Ukrainy. – Prosimy o broń, prosimy o wsparcie finansowe, prosimy o pomoc dla migrantów z Ukrainy. Świat demokratyczny ma możliwość pomocy. Brońcie Ukrainy, brońcie wolności, brońcie odwagi – powiedział Wołodymir Zełenski.