zniszczona kolumna rosyjskiego sprzętu wojskowego fot. sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Ukraina: Rosyjskie wojska jednak wycofują się z Kijowa i Czernihowa

Rosjanie zapowiedzieli zmniejszenie intensywności ataków w obwodzie kijowskim i czernihowskim i choć do południa nie dało się tego zauważyć, to po południu Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy poinformowała o tym, że Rosja zaczęła przenosić oddziały na wschód.

Powodem jednak raczej nie jest chęć dotrzymania słowa – według Ołeksija Arestowycza, doradcy prezydenta Ukrainy, raczej Rosjanie chcą otoczyć rosyjskie wojska znajdujące się w obwodach donieckim i charkowskim. Rosjanie też zdają sobie sprawę, że z tymi siłami, które posiadają, nie są w stanie nawet oblegać Kijowa, a co dopiero go zdobyć. Co prawda według sztabu generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Rosja dla uzupełnienia sił ściągnęła oddziały z okupowanych terenów Gruzji, czyli Abchazji i Osetii Południowej, wysyła także na wojnę żołnierzy z oddziałów wsparcia i kadetów.

Ale straty są tak duże, że to nie wystarcza. Według Ukraińców Rosjanie stracili na tej wojnie ponad 17 tysięcy żołnierzy, licząc także tych w niewoli i zaginionych. Według szacunków Pentagonu to około 10 tysięcy. W dodatku rosyjscy żołnierze nie chcą walczyć na Ukrainie – jedna z formacji pancernych w całości poprosiła swoje dowództwo o możliwość powrotu do Rosji, jak poinformował sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.

Mała wieś Czarnobajiwka, gdzie znajduje się słynne lotnisko wielokrotnie ostrzelane przez Ukraińców, jest swego rodzaju symbolem tej wojny i porażki Rosji. Ukraińska armia zniszczyła tu wiele bojowego sprzętu i śmigłowców, zabiła także jednego generała.

Ukraińcom udało się także pokonać Rosjan na zachodzie: odsunęli front wojny od Kijowa na autostradę M-06 i wyzwolili miasto Irpień oraz miejscowości Motyżyn, Lisne, Kapitaniwka i Dmytriwka. Ale mimo wyzwolenia wszystkie są nadal ostrzeliwane przez Rosjan. Mer Irpienia zaapelował do mieszkańców, żeby nie wracali do miasta, póki ostrzał trwa. Według jego szacunków zginęło około 300 cywilów i 50 ukraińskich żołnierzy – ale to tylko szacunki. Zmarli byli chowani na podwórkach i w parkach, więc nie sposób podać dokładnej liczby ofiar. Rosjanie próbowali też ostrzelać Kijów, ale rakiety zostały strącone przez obronę przeciwlotniczą.

Nadal trwa ostrzał okolic Charkowa – w ciągu ostatniej doby odnotowano ponad 200 ostrzałów, jak poinformował Ołeh Syniehubow, szef władz obwodu charkowskiego. Według Ludmyły Denisowej teraz Rosjanie zaminowują tereny wokół Charkowa nowymi minami przeciwpiechotnymi POM-3 „Medalion”. Miny te dzięki elektronicznym czujnikom odbierają wibracje gruntu i wybuchają, jeśli drgania odpowiadają ludzkim krokom. Ukraińskim siłom udało się strącić trzy rosyjskie samoloty i drona.

Walki trwają także w okolicach Iziumu, jak powiedział Syniehubow agencji Interfax-Ukraina. Członek rady miejskiej tego miasta wprowadził do niego żołnierzy rosyjskich drogą, której nie broniły siły ukraińskie. Radny jest członkiem prorosyjskiej partii, która obecnie jest na Ukrainie zawieszona.

Front zatrzymał się z kolei kilkanaście kilometrów od Mikołajowa. W samym mieście trwa sprzątanie i liczenie ofiar po wtorkowym ostrzale rakietowym siedziby władz obwodu. Dotąd doliczono się 14 ofiar śmiertelnych i 36 rannych. Cały czas trwa też walka z rosyjskimi dywersantami.

Rosjanie zaatakowali miasto Dnipro, które dotąd nie ucierpiało zbytnio od ostrzałów. Rakiety trafiły w lotnisko, które zostało poważnie uszkodzone. W Mariupolu trwa bombardowanie budynku, w którym przebywają ranni i który jest oznaczony symbolem czerwonego krzyża. Dziś dokonano bombardowania już dwukrotnie, jak poinformował pułk Azow gazetę „Ukrainska Prawda”.

Najgorętsze walki toczą się w Donbasie, gdzie praktycznie wszystkie miasta są pod ostrzałem. W mieście Marjinka użyli zakazanych pocisków fosforowych, które doprowadziły do wybuchu dziesiątków pożarów. Jak uważa Pawło Kyryłenko, szef władz obwodu donieckiego, sytuacja może się jeszcze pogorszyć.

Coraz trudniejsza sytuacja panuje na Morzu Śródziemnym. Rosyjska marynarka wojenna blokuje już ponad 90 statków z ładunkami żywności w różne rejony świata. Przypomnijmy, że 30 proc. światowego eksportu pszenicy i 75 proc. oleju słonecznikowego pochodzi właśnie z rejonów, gdzie obecnie trwa wojna. Dodatkowym zagrożeniem są miny dryfujące po Morzu Czarnym. Prezydent Wołodymyr Zełenski ostrzegł, że na minę może trafić dowolny statek, także prom z Bułgarii lub Rumunii.

Rozmowy rosyjsko-ukraińskie nadal nie przyniosły efektów. Ukraina stoi na stanowisku, że podpisanie jakiejkolwiek umowy pokojowej będzie możliwe wyłącznie wtedy, gdy rosyjskie wojska wycofają się poza granice Ukrainy, jak powiedział Dawyd Arachamija, główny negocjator. Natomiast Mychajło Podolak, doradca prezydenta Zełenskiego, chce jeszcze gwarancji prawnych zapewniających bezpieczeństwo Ukrainie, analogicznie do artykułu 5. NATO. „Kwestia krymska powraca do agendy negocjacyjnej. To dowód żywotności ukraińskiej państwowości” – napisał na Twitterze. Jego zdaniem nie można obecnie mówić o referendum w sprawie zawarcia układu pokojowego z Rosja, ponieważ trwa wojna. Będzie ono mogło zostać przeprowadzone, gdy Rosja wycofa swoje wojska poza granice Ukrainy, na pozycje z 23 lutego. Jak poinformowała dziś wicepremier Iryna Wereszczuk, Ukraina chce też od Rady Bezpieczeństwa ONZ jak najszybszej demilitaryzacji okolic Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej ze względu na ryzyko wybuchu.

Ministerstwo obrony Norwegii przekazało Ukrainie dodatkowe 2 tys. granatników przeciwpancernych M72. To druga tura pomocy wojskowej od tego kraju, jak podała agencja Reutera. Prezydent Wołodymyr Zełenski podziękował dziś za te pomoc i wyraził nadzieję, że Norwegia rozumie, iż ta walka toczy się o całą Europę. „Żeby norwescy żołnierze nie musieli bronić stanów wschodniej flanki NATO, żeby rosyjskie miny nie dryfowały do norweskich portów i fiordów, żeby Norwegowie nie musieli przyzwyczaić się do dźwięku alarmu lotniczego” – mówił prezydent.

 

Rząd Luksemburga zamroził 2,5 mld euro rosyjskich aktywów w ramach sankcji, jak podała Yuriko Backes, minister finansów Luksemburga. Z Rosji wycofuje się duńska firma meblowa JYSK.

W Tbilisi gruzińscy aktywiści ustawili przed parlamentem 145 par butów dziecięcych – bo tyle dzieci zginęło na Ukrainie od początku wojny.

Już pół miliona uchodźców z Ukrainy ma numery PESEL, a ponad 190 tys. Ukraińców założyło sobie Profil Zaufany, jak poinformował Wydział Promocji Polityki Cyfrowej KPRM. Od 24 lutego z Ukrainy do Polski wjechało prawie 2,37 mln osób według danych Straży Granicznej.