wóz bojowy fot. sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Ukraina: Rosjanie stoją w miejscu. Czy zaczną ustępować?

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy i Ołeksij Arestowycz, doradca prezydenta Zełenskiego, poinformowali, że Rosjanie stoją w miejscu, bo brakuje im zasobów. Zniszczenie okrętu wojennego w Berdiańsku i kolejnej partii czołgów na pewno nie dodaje im ducha.

29. dnia rosyjskiej inwazji na Ukrainę zaczął się od informacji o zniszczeniu przez ukraińską marynarkę dużego okrętu desantowego „Orsk” w porcie w Berdiańsku. Według danych ministerstwa obrony na okręcie znajdowało się 20 czołgów, 45 transporterów opancerzonych i 400 spadochroniarzy.

Kilka godzin później sztab generalny opublikował zdjęcia zniszczonego czołgu z podpisem: „czołg poszedł w ślady statku”.

Nadal jednak trwają ostrzały i bombardowania ukraińskich miast i wsi. Dwie osoby zginęły pod ostrzałem we wsi Stanisław w obwodzie chersońskim. Trwają bombardowania Charkowa pociskami Kalibr wystrzelonymi z okrętów rosyjskich na Morzu Czarnym. Rosjanie ostrzelali miejsce, w którym zbierają się cywilni mieszkańcy czekając na pomoc humanitarną. Zginęło sześć osób, a 15 zostało rannych, jak podał Ołeh Syniehubow, szef administracji wojskowej.

Rosyjscy okupanci ponownie ostrzelali Ochtyrkę w obwodzie sumskim. Nie wiadomo, co z Makarowem leżącym na zachód od Kijowa – miasto miało zostać odbite przez siły ukraińskie, jednak jak informuje „The Washington Post”, nadal są tam Rosjanie.

Trwa ostrzał Czernihowa, pociski uszkodziły przewód z amoniakiem w jednym z zakładów przemysłu spożywczego, ale nie doszło do wycieku amoniaku. Ostrzeliwana jest też Bucza, Siewierodonieck, a na Rubiżne spadły bomby fosforowe – 4 osoby zginęły, a 6 zostało rannych. Ostrzeliwany jest obwód ługański, trwają walki w Irpieniu i Hostomlu w obwodzie kijowskim, a także w w obwodzie donieckim.

Nadal walczy oblężony Mariupol, choć znów nie dotarł tam żaden konwój humanitarny i nie udało się ewakuować mieszkańców. Jak poinformowała wicepremier Iryna Wereszczuk, 40 autobusów do ewakuacji ponownie zatrzymało się w Berdiańsku, bo Rosjanie uniemożliwili im dalszą jazdę. Jak podała dziennikarka Anastazja Łapatina, nadal trwa akcja deportowania mieszkańców z terenów zajętych przez okupanta do Rosji. Dotąd zmusili do wyjazdu co najmniej 6 tysięcy mieszkańców Mariupola, zabierając ukraińskie paszporty i wysyłając do odległych miast Rosji.

Ludmyła Denisowa, rzeczniczka praw człowieka, podała dziś, że dwanaście miast i kilka mniejszych miejscowości: Mariupol, Mikołajów, Wasylówka, Charków, Ochtyrka, Izium, Trościaniec, Makarów, Czernihów, Połohy, Orichiw i Hulajpole nie mają dostępu do wody pitnej lub ten dostęp jest bardzo utrudniony. W tych miejscowościach mieszka prawie milion Ukraińców.

Ukraińcy atakują coraz bardziej skutecznie. Dziś zatrzymali i częściowo zniszczyli kolumnę wojsk rosyjskich: sprzęt inżynieryjny, pojazd do usuwania min oraz rosyjskie wozy bojowe. Według różnych szacunków, w tym danych NATO, Rosja straciła na Ukrainie już 10 tysięcy żołnierzy, a razem z rannymi i wziętymi do niewoli może to być nawet 40 tysięcy.

Mimo tylu strat dowództwo rosyjskie przerzuca żołnierzy i uzbrojenie na Białoruś oraz na Krym, co wskazuje na to, że chcą mimo wszystko okrążyć Kijów, co przy tych zasobach nie może się udać.
Według Ołeksija Arestowycza, doradcy prezydenta Zełenskiego, Rosjanom brakuje sił, by kontynuować ataki na lądzie – i praktycznie znaleźli się w defensywie, choć kontynuują ataki w kierunku Iziumu, Marjinki, Mariupola i w rejonie Chersonia. Doradca prezydenta zwrócił też uwagę, że Rosjanie mają coraz większe problemy z dostawami np. paliwa i amunicji. Sytuacji nie poprawia na pewno fakt, że 20 zakładów z branży zbrojeniowej w Rosji musiało wstrzymać pracę całkowicie albo częściowo przez brak części.

Prezydent Wołodymyr Zełenski w swoim dzisiejszym przemówieniu na nadzwyczajnym szczycie NATO w Brukseli zaapelował o przekazanie Ukrainie przez państwa sojuszu samolotów wojskowych. Bez nich, jak uważa, Ukraińcy nie poradzą sobie z Rosja, która jest silniejsza w powietrzu.

Liderzy NATO obiecali wsparcie, ale zamiast samolotów zadeklarowali dodatkowe środki na obronę przeciwlotniczą i kolejne sankcje dla Rosji. Zamierzają też wzmocnić cyberbezpieczeństwo Ukrainy i przekazać jej sprzęt, który umożliwi skuteczna obronę przed atakiem chemicznym albo biologicznym.

Władze Ukrainy postulują też, by Rosję wpisać na listę państwo terrorystycznych – takie rozwiązanie na pewno będzie wspierała Polska, co zapowiedział dziś premier Mateusz Morawiecki. Prezydent Zełenski ostrzegł w swoim przemówieniu do szwedzkiego parlamentu, że Szwecja jako kraj także nie jest bezpieczna, bo Rosjanie chcieliby zająć Gotlandię i zrobić z Bałtyku swoje morze.

Wielka Brytania nałożyła na Rosję kolejne sankcje na 65 obywateli i firmy rosyjskie, w tym na dwa kolejne banki, a także na Grupę Wagnera, której zadaniem jest zabicie prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Niemcy od dwóch tygodni transportują na Ukrainę pomoc mostem kolejowym. Dotąd wysłali już ponad 10 000 ton żywności, napojów i artykułów higienicznych. Pociągi z pomocą docierają w pobliże miast objętych walkami i tam są rozładowywane, a pomoc przekazywana potrzebującym. Fumio Kishida, premier Japonii, zapowiedział pomoc wartości 100 mln dolarów dla Ukrainy i sąsiednich krajów.

Szwajcaria wyliczyła, że pod sankcje podlega majątek wartości 5,75 mld franków, czyli 5,61 mld euro, jak poinformował Erwin Bollinger, przedstawiciel rządu ds. umów handlowych. Kolejne sankcje wprowadza Kanada: obejmą 160 rosyjskich senatorów, którzy poparli wojnę, ograniczenia zostaną nałożone też na producentów systemów nawigacji i awioniki oraz przemysł elektroniczny i telekomunikacyjny. Kanada przekaże także 50 mln dolarów kanadyjskich organizacjom humanitarnym i 4,8 mln dla ochrony ukraińskich zabytków.

Nowe sankcje nałożone przez USA objęły 48 rosyjskich firm zbrojeniowych, 328 deputowanych Dumy Państwowej i szefa największego banku, a prezydent Biden ogłosił, że kraj przekaże miliard dolarów pomocy humanitarnej dla Ukrainy. Koncern Renault jednak wycofuje się z Rosji i zamyka swoją fabrykę w Moskwie. Pracuje tam 1800 osób.

Według premiera Mateusza Morawieckiego wartość rosyjskich aktywów w Polsce wynosi 160 mln zł i większość z tego została już zamrożona. Polska zablokowała także konta ambasady Rosji.

Przywódcy G7 zaapelowali też do krajów będących eksporterami ropy i gazu, zwłaszcza krajów OPEC, by zwiększyły produkcje i podaż swoich surowców na międzynarodowych rynkach i zapowiedzieli kolejne sankcje wobec Rosji, jeśli okażą się konieczne.