Mariupol dziś fot. Siły Zbrojne Ukrainy

Ukraina: Rosjanie nie odeszli spod Kijowa. Walki trwają

Ukraińcy, po wyzwoleniu Irpienia, odsunęli linię frontu od Kijowa. Rosjanie zapowiedzieli zmniejszenie aktywności pod Kijowem i Czernihowem, ale nie dotrzymali słowa. „Nikt nie powinien dać się nabrać na ostatnie stwierdzenia Kremla” – skomentował Pentagon.

Ukraińska armia odparła ataki Rosjan na zachód od swojej stolicy – linia frontu przebiega teraz autostradą M-06. Rosjanie podczas wczorajszej tury pokojowych negocjacji zapowiedzieli zmniejszenie aktywności swoich wojsk w rejonie Kijowa i Czernihowa – ale ta deklaracja została przyjęta ze sporym sceptycyzmem przez stronę zachodnią.

„Nie interpretuję tego w żaden sposób, dopóki nie zobaczę tego, co oni zrobią, czy pójdą za tym, co zapowiedzieli” – poinformował prezydent Joe Biden.
„Nikt nie powinien dać się nabrać na ostatnie stwierdzenia Kremla” – uważa John Kirby, rzecznik Pentagonu. Według Amerykanów Rosjanie nie redukują ataków pod Kijowem i nie wycofują swoich sił. Niewielkie ruchy wojsk, które widać pod Kijowem, to na pewno nie jest wycofanie się, lecz raczej przegrupowanie sił.

Opinie Amerykanów potwierdza też Marcin Wyrwał, reporter Onetu, który jest w Kijowie. Cały czas słychać tam i widać intensywny ostrzał, zapowiedziane uspokojenie ataków nie daje się zauważyć.

Zbliżoną opinię wyraził Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy – według niego to nie jest wycofanie wojsk, ale tylko rotacja poszczególnych jednostek, która ma wprowadzić w błąd wszystkich zainteresowanych. Według informacji sztabu Rosja nie tylko nie wycofuje wojsk, ale jeszcze ściągnęła dodatkowe jednostki z okupowanych terenów Gruzji, Abchazji i Osetii Południowej.

Jednak brytyjskie ministerstwo obrony, opierając się na informacjach wywiadowczych uważa, że niepowodzenia Rosji, które się powtarzają, a także udane kontrataki sił ukraińskich oznaczają, że rosyjska armia nie ma szans na okrążenie Kijowa. Dlatego Rosjanie jednak mogą zacząć wycofywać się spod Kijowa, bo utracili tu możliwości manewru i pogodzili się z tym. Według Brytyjczyków Rosja skupi swoje wysiłki teraz na ofensywie w obwodach donieckim i ługańskim na wschodzie.

Podobnego zdania jest Ołeksij Arestowycz, doradca prezydenta Ukrainy – jak uważa, w ciągu najbliższego tygodnia będą toczyć się ciężkie walki w Donbasie, ponieważ tam zostaną przekierowane rosyjskie oddziału z obwodów kijowskiego i czernihowskiego. Jego zdaniem od wyników tych walk będzie zależeć proces rozmów pokojowych.

Jak poinformował podczas posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ Serhij Kislica, Ukraina domaga się od Rosji realizacji wszystkich postanowień przyjętej niedawno rezolucji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, czyli zawarcie porozumienia o przerwaniu ognia, wycofanie wojsk rosyjskich z Ukrainy i udzielenia jej wsparcia humanitarnego. Według Kislicy obecnie Rosja rozmyślnie dąży do pogorszenia sytuacji humanitarnej na Ukrainie, ponieważ nie powiódł się początkowy plan wojny błyskawicznej. Potwierdzają to doniesienia z Ukrainy: 29 marca Rosjanie nie pozwolili wjechać kolumnom autobusów do ewakuacji i ciężarówkom z pomocą humanitarną, które miały pomóc mieszkańcom Berdiańska, Melitopolu i Enerhodaru, jak podała ukraińska wicepremier Iryna Wereszczuk.

Przedłużająca się wojna na Ukrainie może spowodować głód na świecie, jak stwierdzono podczas konferencji FAO w Ekwadorze. Ukraina wytwarza 16 proc. światowej produkcji kukurydzy, a jeśli chodzi o eksport żyta, to odpowiada za niego w 29 procentach, wraz z Rosją. Przerwanie łańcuchów dostaw skończy się gwałtownym wzrostem cen tych zbóż na rynkach światowych.

Ukraina jednak częściowo wznawia produkcję w niektórych dziedzinach gospodarki. Jeszcze w tym tygodniu mają ruszyć niektóre zakłady metalurgiczne, jak powiedział agencji Ukrinform Ołeksandr Kubrakow, minister infrastruktury Ukrainy. Ruszy także eksport.

Jednak prezydent Wołodymyr Zełenski, mimo optymistycznych sygnałów, uważa, że należy zachować czujność, bo sytuacja wcale nie stała się łatwiejsza, a wyzwań nie ubyło.
„Sygnały, które słyszymy z gruntu negocjacji, można nazwać pozytywnymi” – powiedział w swoim wieczornym przemówieniu. – „Ale te sygnały nie sprawiają, że rosyjskie pociski przestały spadać. Widzimy to całe ryzyko – i nie widzimy powodu, by ufać słowom przedstawicieli państwa czy innego rządu, który nadal walczy o nasze zniszczenie. Ukraińcy nie są naiwnymi ludźmi. Nauczyli się już podczas tych 34 dni inwazji i ostatnie osiem lat wojny w Donbasie, że można zaufać tylko konkretnemu rezultatowi”.