Roman Hribow fot. sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Ukraina: Rosja wycofała część wojsk spod Kijowa. Czy to efekt negocjacji?

Rosjanie wycofali część swoich wojsk z okolic Kijowa, mieli także usunąć część wojsk z Czernihowa, ale walki na pozostałych terenach trwają. Roman Hrybow, bohater z Wyspy Węży, który właśnie wrócił z rosyjskiej niewoli, otrzymał dzisiaj medal.

29 marca zaplanowano kolejną turę negocjacji przedstawicieli Rosji i Ukrainy. Odbywały się w pałacu Dolmabahce. Dmytro Kułeba, szef MSZ Ukrainy, ostrzegł członków delegacji, aby w czasie spotkania niczego nie jedli i nie dotykali żadnych powierzchni, jak poinformowała BBC. Według stacji to efekt próby otrucia ukraińskich negocjatorów podczas jednych z poprzednich negocjacji.

Jak powiedział Mychajło Podolak, doradca prezydenta Ukrainy, Ukraina żąda bezwarunkowych gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, zawieszenia broni, nie ostrzeliwania korytarzy humanitarnych i konwojach humanitarnych oraz przestrzegania przez strony zasad i zwyczajów wojennych.

Po zakończeniu negacji wiceminister obrony Rosji Aleksander Fomin zapowiedział, że Rosja zamierza ograniczyć działania wojenne w rejonie Kijowa i Czernihowa, jak podała agencja prasowa TASS. Szef rosyjskiej delegacji Władimir Miediński podkreślił, że Rosja nie jest przeciwna wejściu Ukrainy do UE, a gwarancje bezpieczeństwa nie dotyczą Krymu i Donbasu. Natomiast Mychajło Podolak powiedział, że w kwestii Krymu i Donbasu zaproponowano rozwiązanie problemu na drodze oddzielnych negocjacji między Rosją a Ukrainą.

Inaczej wypowiedź rosyjskich negocjatorów interpretuje Ilia Ponomarenko z „The Kyiv Independent”. Jego zdaniem Rosja chce powiedzieć, że „zostaliśmy zmiażdżeni prosto w twarz, więc musimy kupić trochę czasu, aby przerzucić wojska do Iziumu i Donbasu”.

Jednak zdaniem sekretarza stanu USA Anthony’ego Blinkena trudno było zauważyć poważne podejście Rosji do negocjacji, zauważył też, że zawsze trzeba pamiętać o tym, iż to, co Rosja mówi, to jedno, a to, co Rosja robi – to zupełnie co innego. Natomiast Stany Zjednoczone zdecydowanie skupiają się na tym drugim. USA zamierzają też wprowadzić kolejne sankcje, które uderzą w rosyjskie łańcuchy dostaw, by utrudnić Kremlowi finansowanie swojej machiny wojennej.

Według telewizji CNN Rosja rzeczywiście zaczęła wycofywać część sił spod Kijowa. Jak ocenia amerykański wywiad, nie wygląda to na krótkoterminowe dostosowanie sił, ale długoterminowy ruch, który może świadczyć o tym, że Rosjanie jednak uznali porażkę na północy Ukrainy. Według rzecznika Pentagonu Johna Kirby’ego Rosjanie zaprzestali też ataków na Kijów i skoncentrowali wysiłki w obwodach donieckim i ługańskim.

Według sztabu generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Rosjanie wycofują część oddziałów także z obwodu czernihowskiego, jednak blokada Czernihowa trwa nadal. Nadal też trwa ostrzał na zachód i północny zachód od Kijowa. Ostrzał jest prowadzony także w Charkowie i w okolicach.

Rosyjskie rakiety ostrzelały Nikopol w obwodzie dniepropietrowskim. Według „The Kyiv Independent” z tego powodu, że miasto znajduje się w pobliżu Zaporoskiej Elektrowni Jądrowej. Na szczęście nie ma ofiar. Rosjanie ostrzelali też Mikołajów, niszcząc budynek mieszkalny. Witalij Kim, szef obwodu mikołajowskiego, wezwał mieszkańców, by udali się do schronów. Zginęły co najmniej 3 osoby, 22 są ranne.

Ukraińcy wyzwolili Trościaniec. Teraz trwa „czyszczenie” miasta z rosyjskiego sprzętu, pocisków i min. W kierunku Lwowa wystrzelono pociski z terenów Białorusi – ale w odległości 30 km od miasta zostały zestrzelone przez obronę przeciwlotniczą Ukrainy. Rosjanie zaatakowali też lotnisko w Starokonstantynowie w obwodzie chmielnickim i zniszczyli tam zapasy paliwa.

Roman Hribow, słynny pogranicznik z Wyspy Węży, który odpowiedział rosyjskiemu okrętowi wojskowemu frazą będącą już hasłem tej wojny, wrócił z niewoli i otrzymał nagrodę „za zasługi dla obwodu czerkaskiego”.

Sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy informuje, że rosyjskie okręty mają kłopoty z obsadą – żołnierze odmawiają udziału w operacji na Ukrainie, więc jest problem ze skompletowaniem nawet jednej batalionowej grupy taktycznej. Według generała Toda D. Woltersa z Pentagonu Rosja zaangażowała 70-75 proc. wszystkich zasobów swojej armii na Ukrainie, ale to nie oznacza, że poradzą sobie z Ukraińcami, którzy bardzo poprawili swoją zdolność bojową. Dzięki broni i materiałom dostarczanym także przez USA Ukraińcy są w stanie bardzo opóźniać Rosjan.

Jednak zdaniem Marcina Wyrwała, reportera Onetu, sytuacja na Ukrainie nie wygląda tak dobrze, jak to przedstawiają siły ukraińskie. Rosjanie ponoszą bardzo duże straty, to prawda – jednak trzeba pamiętać, że to duży i ludny kraj mogący na każdy tysiąc zabitych przysłać dwa tysiące, zwłaszcza że tradycyjnie w Rosji nie ceni się zbytnio życia ludzkiego. Ale Ołeksij Arestowycz, doradca prezydenta Zełenskiego podkreślił, że straty ukraińskie są znacznie mniejsze niż rosyjskie, choć do zakończenia działań bojowych podawanie konkretnych danych jest zabronione.

Według danych sztabu generalnego od początku inwazji wojsko rosyjskie straciło około 17,2 tys. żołnierzy, a także 597 czołgów, 303 systemy artyleryjskie, 127 samolotów, 129 śmigłowców, 1710 pojazdów opancerzonych, 96 wieloprowadnicowych wyrzutni rakietowych, 54 systemy przeciwlotnicze i wiele innego sprzętu. Rosjanie z kolei wywieźli do Rosji i na Białoruś 40 tys. Ukraińców.

Narastają problemy na Morzu Czarnym: jednostki turecki i rumuńskie znajdują coraz więcej min morskich. W wyszukiwaniu i neutralizacji ich pomogą im trzy włoskie okręty. Dotąd zostały już zneutralizowane dwa ładunki na tureckich wodach terytorialnych i jeden na rumuńskich.

Wołodymyr Zełenski w parlamencie Danii powiedział, że brutalność Rosji osiągnęła wyższy poziom niż podczas II wojny światowej i ponownie poprosił o wsparcie.
„Sygnały, które słyszymy z gruntu negocjacji można nazwać pozytywnymi. Ale te sygnały nie zamykają rozdarcia rosyjskich pocisków” – powiedział. – „Jasne, widzimy całe ryzyko. Oczywiście nie widzimy powodu, by ufać słowom przedstawicieli państwa czy innego rządu, który nadal walczy o nasze zniszczenie. Ukraińcy to nie naiwni ludzie. Ukraińcy nauczyli się już podczas tych 34 dni inwazji, a przez ostatnie osiem lat wojny w Donbasie, że można zaufać tylko konkretnemu rezultatowi”.