Ukraina: Porwany mer Mariupola, prowokacja na Białorusi. Wojna trwa

Protesty przeciwko agresji Rosji na Ukrainę fot. Sławek Wąchała

Rosjanie zbliżają się do Kijowa, ale nie udało im się opanować Mikołajowa, zdobyć Charkowa czy Odessy. Nadal broni się Mariupol, choć Rosjanie porwali tamtejszego mera. Trwa szesnasty dzień ataku Rosji na Ukrainę.

To kolejny dzień, o którym można powiedzieć, że ataki Rosjan były zdecydowanie słabsze.
Jak poinformował Ołeksij Arestowycz, doradca prezydenta Zełenskiego, w ciągu minionej doby wojska rosyjskie na Ukrainie nie zrobiły żadnych znaczących postępów. Coraz częściej to Ukraińcy przejmują inicjatywę, a często także sprzęt i żołnierzy wroga, choć sytuacja w kraju jest trudna. Ukraiński państwowy koncern Enerhoatom podał, że około 954 tys. osób w Ukrainie nie ma prądu, a 280 tys. gazu z powodu rosyjskich ataków i zniszczeń infrastruktury.

„Na północ i na zachód od Kijowa doszło do kontrataku wojsk ukraińskich” – poinformował sztab generalny sił zbrojnych Ukrainy. – „Takie same kontrataki miały miejsce na kierunku charkowskim. Nasze lotnictwo wykonało nocą potężne uderzenia na zgrupowania wroga. I to właśnie z zemsty wróg rozpoczął ataki rakietowe na lotniska w Iwano-Frankowsku, Łucku, na obwód kijowski, połtawski, charkowski, na miasto Dniepr i inne miejscowości”. To już bardzo blisko granicy z Polską

Atak lotniczy w Iwano-Frankowsku był wymierzony w lotnisko, jak powiedział mer miasta Rusłan Marcinkiw. Tak samo w Łucku – tamtejszy mer Ihor Poliszczuk poinformował o dwóch zabitych żołnierzach i sześciu rannych.

Tragiczna sytuacja jest nadal w Mariupolu: brakuje leków, żywności dla dzieci, bo kilka dni temu okradziono tam sklepy i apteki, jak poinformował Sasza Wołkow z Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża. Na razie z miasta wyjechał jeden jedyny konwój humanitarny – pozostałym się nie udało, bo je ostrzeliwali Rosjanie. 11 marca doszło do porwania mera miasta. 10-osobowa grupa okupantów założyła mu na głowę plastikową torbę i wyniosła z miejskiego centrum kryzysowego, w którym pracował. Udało się natomiast ewakuować mieszkańców Enerhodaru, tych, którzy maja swoje samochody. Mogli jechać w kolumnie z czerwonym krzyżem. Zebrało się około 50 samochodów osobowych i 5 ciężarówek.

Rosjanie ostrzelali dziś szpital psychiatryczny niedaleko miasta Izium w obwodzie charkowskim. Było tam 330 osób, z czego 73 zostały już ewakuowane. 10 osób porusza się na wózkach inwalidzkich. W obwodzie żytomierskim, jak podała agencja Ukrinform, od początku wojny zginęło 25 żołnierzy i 14 cywilów, w tym czworo małych dzieci.

Trwa ostrzał Charkowa – władze naliczyły 89 ataków jednego dnia. Zniszczonych jest 48 szkół i 400 budynków mieszkalnych, jak powiedział Charkowa Ihor Terechow. Z miasta do tej pory ewakuowano pociągami ponad 600 tys. ludzi.

Ukraińscy odbili z rąk rosyjskich pięć miejscowości w obwodzie czernihowskim, jak podał sztab generalny ukraińskiej armii, udało im się zapobiec blokadzie Charkowa od północy. W obwodzie ługańskim zdobyli samochód ciężarowy GAZ-66, załadowany granatami i amunicją oraz działem przeciwlotniczym, który zostawili żołnierze rosyjscy uciekający przed Ukraińcami.
„Wróg pozostawił obrońcom Ukrainy” – skomentowali żołnierze. – „Postaramy się zwrócić amunicję i granaty”.

W obwodzie mikołajowskim na południu Ukrainy Rosjanie ponieśli klęskę, uważa gubernator obwodu Witalij Kim. Jego zdaniem próbują to ukryć rotacją wojsk, którą zaplanowali na 17 marca. Ukraińcom udało się też zastrzelić rosyjskiego snajpera, który od wielu dni ostrzeliwał ukraińskie pozycje – z odległości 1000 metrów.

Walki toczą się wokół Kijowa, w rejonie browarskim, i trzy znajdujące się tam miejscowości, Baryszówka, Kałyta i Wełyka Dymerka, są w bardzo ciężkiej sytuacji. Kijów jest oblegany, ale gotów do walki, jak zapewnia Mychajło Podolak, doradca prezydenta Zełenskiego.
„Obrona jest przemyślana. Dostawy ustalone. Ludzie na blokadach dróg są skoncentrowani i profesjonalni” – powiedział.

Zdaniem analityków Rosjanie chcieliby zamknąć pierścień okrążenia wokół Kijowa, ale nie są w stanie. Mają za mało sprzętu i żołnierzy, jak ocenia brytyjskie ministerstwo obrony. Według Brytyjczyków niewielkie tempo, z jakim posuwają się rosyjskie konwoje wojskowe, to także efekt problemów logistycznych.

Rosjanie mogą też zbierać siły do ofensywy w ciągu najbliższych dni, choć według oceny ukraińskiego dowództwa nie ma na to szans. Żołnierze są zdemoralizowani i źle wyposażeni, a wielu z nich uważa, że zostali wysłani na pewną śmierć. Dodatkowo na froncie zginął Andriej Kolesnikow, dowódca 29. Armii Wschodniego Okręgu Wojskowego.

Według komunikatu Rady Najwyższej Ukrainy rosyjskie samoloty wyruszyły z lotniska Dubrowica na Białorusi, weszły w ukraińska przestrzeń powietrzną, po czym zawróciły i ostrzelały miasto Kopani. Zdaniem ukraińskich władz to była prowokacja, chociaż lokalne media nie potwierdzają tego ataku. Kolejną planowaną prowokacją ma być akcja dywersyjna w Czarnobylu, o czym poinformował wywiad wojskowy Ukrainy.

Minister obrony Rosji Siergiej Szojgu poinformował dziś, że ponad 16 tysięcy Syryjczyków chce walczyć w Ukrainie. Według Dmitrija Pieskowa, rzecznika Kremla, Moskwa nie będzie im za to płacić. Wcześniej pojawiały się informacje, że każdy chętny dostanie od 100 do 200 dolarów.

Szojgu powiedział też Władimirowi Putinowi, że akcja specjalna na Ukrainie idzie zgodnie z planem, spotkał się także z Rosjanami, którzy brali udział w inwazji. Gościem w Moskwie był dziś także Alaksandr Łukaszenka, choć nie wiadomo, w jakim celu tam przybył. Według informacji gazety „Ukrainska Prawda” Białoruś przygotowuje się do inwazji na Ukrainę, a ma do niej dojść dziś przed 20.00 czasu polskiego.

Jak podały państwowe media, prezydent Władimir Putin nie przejmuje się sytuacją. Jego zdaniem ZSRR zawsze żył z sankcjami i odnosił sukcesy, jak powiedział, a sankcje to szansa na wzmocnienie niezależności technologicznej Rosji.

Do Moskwy dotarł 10 marca były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder, który przyjaźni się z Putinem od lat, pracuje też dla rosyjskich koncernów energetycznych. Tematem rozmów miała być Ukraina, ale nie wiadomo,czy do spotkania doszło. Schroeder zdecydował się na nie bez zgody rządu federalnego i swojej partii, w związku z czym rząd nie komentuje jego wyjazdu.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski powiedział, że jego kraj osiągnął strategiczny punkt zwrotny w wojnie z Rosją, a Ukraińcy nie oddadzą ani kawałka ziemi. Jednak walka może jeszcze potrwać. Powiedział też, że Rosja powinna zostać ukarana za ostrzał korytarzy humanitarnych.

Członkowie Unii Europejskiej nie mają wątpliwości co do wejścia Ukrainy do UE, jednak z pewnością nie stanie się to szybko i Ukraina będzie musiała spełnić wiele wymogów proceduralnych, jak poinformował premier Belgii Alexander De Croo podczas szczytu UE w Wersalu. Unia będzie jednak wspierać Ukrainę – i właśnie przekazała jej 300 mln euro w ramach nadzwyczajnej pomocy.

Prezydent Wołodymyr Zełenski był dzisiaj gościem – online – podczas Zgromadzenia Narodowego w Warszawie. Podziękował serdecznie za pomoc, którą jego kraj dostał od Polski.
„Jeżeli Bóg da i zwyciężymy w tej wojnie, to podzielimy się z wami naszym zwycięstwem” – mówił. – „Jest to walka o naszą wolność, ale też walka o waszą wolność. Niech żyje wolna Polska. Niech żyje wolna Ukraina!”. Posłowie i senatorowie podziękowali prezydentowi Ukrainy oklaskami.

Według danych polskiej straży granicznej od 24 lutego funkcjonariusze odprawili na granicy polsko-ukraińskiej 1 546 000 osób. Uchodźców przybywa, a polskie miasta powoli przestają sobie radzić z kolejnymi grupami. Jak poinformowały władze Warszawy i Krakowa, nie są już w stanie przyjąć więcej osób. To jak dotąd samorządy ponoszą koszty przyjęcia uchodźców z Ukrainy.

Kłopoty ma też Berlin, w którym codziennie trzeba tworzyć ponad 1000 miejsc noclegowych, jak powiedziała burmistrz Franziska Giffey. Uchodźcy są obecnie lokowani w berlińskim centrum wystawowym, ale to oznacza, że miastu kończą się zasoby lokalowe.

Źródło: Onet