Ukraina: Ofensywa na wschodzie trwa. Ale bez większych sukcesów. Mariupol dalej walczy

Rosja nasiliła ofensywę, próbuje przełamać ukraińską obronę w rejonie Iziumu, zdobyć Mariupol i uzyskać kontrolę nad obwodem chersońskim – poinformował sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy. Jednak szanse Rosjan na realizację tych planów są małe.

Według zgodnej oceny brytyjskich i amerykańskich analityków wojskowych rosyjskie wojna we wschodniej i południowej Ukrainie nie czynią większych postępów. Znacznie spadła aktywność rosyjskiego lotnictwa, choć Rosjanie nadal ostrzeliwują cele wojskowe i cywilne, w tym przy użyciu samolotów dalekiego zasięgu.

W kierunku donieckim i krymskim wojska rosyjskie prowadzą działania rozpoznawcze, szykując się do ofensywy w kierunku miast Łyman i Słowiańsk. Trwają też naloty na infrastrukturę miasta Mariupol oraz operacje szturmowe w pobliżu zakładu Azowstal. W kierunku zaporoskim, przy wsparciu ognia artyleryjskiego, wróg wznowił ofensywę w kierunku wsi Temyriwka, ale brytyjskie ministerstwo obrony jest zdania, że Rosjanie mogą się szykować do uderzeń w cele na terenie całego kraju.

Armia ukraińska przejęła kontrolę nad Marinką na zachód od Doniecka, co utrudnia Rosjanom przejęcie kontroli nad obwodem donieckim, a obrońcom Ukrainy bardzo dodaje ducha. Jak podaje portal Nastojaszczeje Wriemia, duże zniszczenia odnotowano w miejscowości Awdijiwka w obwodzie donieckim, gdzie ostrzał trwał całą dobę. Tetiana Ihnatczenko-Tiurina z władz obwodowych poinformowała, że połowa miasta nie ma prądu.

Toczą się walki w Iziumie, ale tu także Rosjanom nie udaje się rozwinąć ofensywy, bo ukraińska obrona im to uniemożliwia, jak powiedział agencji Reutera Ołeksij Arestowicz doradca prezydenta Ukrainy. Wojska obrońców zatrzymały rosyjskie natarcie w kierunku Słowiańska.

Mieszkańcy masowo opuszczają ostrzeliwany Mikołajów. Przed wojną mieszkało tam około 500 tys. osób, a obecnie, jak szacuje mer Ołeksandr Sienkiewicz na podstawie zużycia wody czy wywozu śmieci, wyjechało już około 40 proc. mieszkańców.

Nadal walczy Mariupol, mimo że to tam Rosjanie przypuszczają zmasowane ataki. Jak poinformował major Serhij Wołyna, dowódca 36. Samodzielnej Brygady Piechoty Morskiej, w mieście jest ponad 500 rannych żołnierzy, a także kobiety i dzieci. Zaapelował o utworzenie międzynarodowej misji humanitarnej, by wyprowadzić ich z miasta, poprosił też o pomoc dla swoich ludzi.

Swiatosław Pałamar, zastępca dowódcy pułku Azow, także broniącego miasta, potwierdził tragiczną sytuację dodając, że atakujących Rosjan jest nawet o kilka tysięcy więcej niż broniących Ukraińców. W dodatku Rosjanie mają samoloty i czołgi, ostrzeliwują miasto także od strony morza. Obrońcy nie mają ciężkiego sprzętu, by strącać samoloty czy zatapiać okręty.

„Jednak miasto się nie poddaje i nadal jest ukraińskie, dopóki bronią go odważni obrońcy, do ostatniego naboju” – zadeklarował Pałamar, jak podał portal Hromadske.

Ukraińska armia nieoczekiwanie wzbogaciła się o dodatkowe zapasy broni i amunicji – Służba Bezpieczeństwa Ukrainy odkryła tajny magazyn w obwodzie charkowskim, a dodatkowo zawierał części zamienne do rosyjskiego sprzętu o wartości około 200 milionów dolarów. „Teraz to wszystko pomoże Ukraińcom w walce z rosyjskimi najeźdźcami” – podsumował portal Hromadske.

Rosjanie chcą do 9 maja, czyli w Dzień Zwycięstwa, zdobyć Donbas i korytarz lądowy na Krym, jak uważa Ołeksandr Motuzianyk, rzecznik prasowy ministerstwa obrony. Jednak jego zdaniem to dopiero początek – Rosjanie będą chcieli zająć cały obwód chersoński i wprowadzić tam własne porządki. Po ustawieniu posągu Lenina w Heniczesku w obwodzie chersońskim oraz władze okupacyjne nakazały instytucjom kultury w obwodzie zaporoskim zorganizowanie koncertów z okazji 9 maja.

Wygląda jednak na to, że przywracanie ideologii komunistycznej nie pomaga w utrzymaniu porządku we własnej armii. Trzech kolejnych żołnierzy rosyjskich odmówiło dalszej służby na Ukrainie, bo nie dostali wynagrodzenia – więc kadyrowcy ich zabili, jak poinformowały władze obwodu zaporoskiego na Telegramie. Z rozmów przechwyconych przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy wynika, że rosyjscy dowódcy traktują żołnierzy jak mięso armatnie, zastraszają ich i każą atakować cele cywilne. Rannych i poległych jest więc coraz więcej, co widać po sprzęcie zostawionym na polu walki, bo nie ma go kto obsługiwać. Ciała są ciężarówkami wywożone w okolice Ługańska, jak poinformował Serhij Hajdaj, szef ługańskiej administracji obwodowej. Coraz więcej jest też kradzieży – z przechwyconych przez SBU rozmów wynika, że do tego zachęcają żołnierzy krewni w Rosji, którzy traktują wojnę na Ukrainie jako szanse na wzbogacenie się i powrót do domu z pieniędzmi.

Anton Heraszczenko, doradca szefa MSW Ukrainy, poinformował, że rozpoczęła działalność specjalna ukraińska jednostka, która ma za zadanie wyłapywanie i likwidację zdrajców i okupantów.
„Jeśli słyszycie, że na okupowanych terenach ktoś z wrogów nagle umarł – to jest to robota tej służby, która niszczy okupantów, niszczy zdrajców” – powiedział w telewizji Ukraina24, nazywając jednostkę „ukraińskim Mosadem”.

Władze Ukrainy zaapelowały do mieszkańców, by w Wielkanoc, która przypada tam 24 kwietnia, nie gromadzili się w świątyniach, a brali udział w nabożeństwach online, dla bezpieczeństwa. O to samo zaapelował metropolita Epifaniusz, zwierzchnik Cerkwi Prawosławnej Ukrainy. Władze obawiają się, że Rosjanie będą ostrzeliwać właśnie kościoły licząc, że w Wielkanoc zgromadzą się tam ludzie.

Mychajło Podolak, doradca prezydenta Zełenskiego, poinformował w portalu portalu nv.ua, że kwestia wymiany zatrzymanego oligarchy Wiktora Medwedczuka na żołnierzy ukraińskich z Mariupola utknęła w martwym punkcie, bo Rosja nie jest tym zainteresowana. Według Podolaka Medwedczuk wprowadzał Rosjan w błąd, bo przekazywał nieprawdziwe informacje o prorosyjskich nastrojach w kraju oczywiście by dostać za to pieniądze – on więc jest winien, że Rosja napadła na Ukrainę. Reakcja Rosji była do przewidzenia: Medwedczuk okłamał ich, oszukał na duże pieniądze i nie ma już dla nich żadnej wartości, więc będą go ignorować.

Nadal płynie pomoc dla Ukrainy. Norwegia przekazała około 100 systemów obrony przeciwlotniczej Mistral, Izrael przekaże Ukrainie hełmy i sprzęt ochronny. Niemcy do końca roku przestaną importować ropę z Rosji, zaczną też przesyłać ciężki sprzęt. Dziś w Kijowie gościł przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel, który omówił z prezydentem Zełenskim sankcje przeciwko Rosji, obronne i finansowe wsparcie dla naszego państwa i odpowiedzi dla kwestionariusza dotyczącego zgodności z kryteriami UE.

Amerykanie rozpoczęli szkolenia dla Ukraińców obsługi haubic, które potrwa około tygodnia. Przekazali też części do ukraińskich myśliwców, tak zresztą, jak inni członkowie NATO, podkreślając, że to nie są samoloty, których zgodnie z traktatami przekazywać nie wolno. Władze Rumunii zamierzają przekazać na Ukrainę około 15 samolotów MIG-29, które wycofuje z użytku. Ukraina wystąpiła także z propozycją, żeby to najbogatsi ludzie świata kupili im kilka samolotów – osoby prywatne mogą wspomagać walczącą Ukrainę samolotami.

Miliarderzy jeszcze nie odpowiedzieli na ten apel, ale ukraińskich myśliwców na niebie w niewytłumaczalny sposób przybywa. Prezydent Zełenski zapytany o to, napisał w mediach społecznościowych, że to bardzo skomplikowana sprawa.
„Ujmijmy to w ten sposób: flota samolotów Ukrainy powiększyła się” – podsumował. – „Ale nie będziemy na razie podawać szczegółów, w jaki sposób do tego doszło”.