Ukraina: Odcięty Izium i przejmowanie kontroli przez Ukraińców pod Kijowem

Ukraińskie wojska odparły atak Rosjan pod Charkowem i przejmują kontrolę na terenach wokół Kijowa. Rosjanie odcięli jednak miasto Izium i kontynuują ataki rakietowe. Trwają także rozmowy rosyjsko-ukraińskie.

W nocy pojawiła się informacja, że ukraińska armia przejmuje kontrolę nad terenami wokół Kijowa, wygrała też zaciętą bitwę pod Charkowem. Według Johna Kirby’ego, rzecznika prasowego Pentagonu, Ukraińcy radzą sobie bardzo dobrze w walkach i w kilku obszarach przejmują inicjatywę, szczególnie na południu Kijowa. Jego zdaniem Rosjanie dopuszczają się zbrodni wojennych i będą to robić nadal tym częściej, im częściej będą przegrywać. Jego zdaniem to, że przez 27 dni Rosja nie zdobyła żadnego strategicznego celu, świadczy o słabości armii rosyjskiej i dowodzi, że Rosja powinna rozpocząć rozmowy pokojowe.

Jak powiedział w nocnym przemówieniu prezydent Wołodymyr Zełenski, rozmowy z Rosją trwają, choć nie są łatwe. Ale „krok po kroku idziemy naprzód”, jak powiedział. Rosjanie jednak nadal udaremniają ewakuację ludności cywilnej z Mariupola, gdzie przebywa nadal około 100 tys. osób pod stałym ostrzałem, bez jedzenia, wody i leków. Od ponad tygodnia ostrzeliwują wszystkie korytarze humanitarne i ewakuacja nie dochodzi do skutku.

Podczas wczorajszej rozmowy z papieżem Franciszkiem Wołodymyr Zełenski zaprosił go do swojego kraju. Powiedział papieżowi, że jest najbardziej oczekiwanym gościem na Ukrainie.

Rosjanie coraz częściej atakują zachodnią Ukrainę – w nocy wojsko ostrzelali z broni rakietowej instalacje wojskowe w pobliżu Równego. Nadal mają problemy z podporządkowaniem sobie ludności w zajętych miastach. Regularnie na pokojowych wiecach zbierają się między innymi mieszkańcy Chersonia i Berdiańska, nie dało efektu zastraszanie miejscowych władz oraz dziennikarzy. Jak jednak uważa brytyjskie ministerstwo obrony, Rosjanie, wobec niepowodzeń dotychczasowych środków, mogą zastosować ostrzejsze represje.

Ukraińcy odparli atak wojsk rosyjskich pod Charkowem, mimo użycia przez Rosjan śmigłowców szturmowych typu Ka-52, jak podała „Ukraińska Prawda”, powołując się na władze regionu. Dramatyczna sytuacja jest w oblężonym przez Rosje Iziumie, 100 km na południowy wschód od Charkowa. Z miastem nie ma żadnej łączności, a Rosjanie nie zgadzają się na uruchomienie korytarzy humanitarnych.

Prezydent Francji Emmanuel Macron nie ustaje w zabiegach o przerwanie działań wojennych i ponownie, już po raz ósmy, rozmawiał przez telefon z Władimirem Putinem, jak podał dziennik „Le Monde”. Jak dotąd jego wysiłki nie dają rezultatów, ale prezydent zamierza je kontynuować, by doprowadzić do zawieszenia broni i rozpoczęcia rozmów pokojowych.

Cały czas nie wiadomo, czy Białoruś zdecyduje się przyłączyć do inwazji. Dotąd tego nie zrobiła, mimo że według nieoficjalnych danych białoruskie wojska miały wejść na Ukrainę do 21 marca i nadal Moskwa naciska, by to zrobiły. Jednak zdaniem Ołeksija Arestowicza, doradcy prezydenta Zełenskiego, prawdopodobieństwo ataku Białorusi nie wynosi więcej niż 15, 20 proc., choć z pewnością Białoruś nadal będzie użyczała swojego terytorium Rosjanom do ataków na Ukrainę. Jego zdaniem około 60 proc. białoruskiej armii jest przeciwna tej wojnie i to dlatego Łukaszenka ociąga się z atakiem. Jak informuje „Euromaidan Press”, oddział złożony z około 200 Białorusinów walczy obecnie po stronie ukraińskiej.

Ukraińska armia 22 marca zniszczyła 6 samolotów wroga, 1 śmigłowiec, 5 samolotów ultrawysokiej wysokości (UAV) i tyle samo pocisków manewrujących. łącznie na koncie ukraińska armia ma już ponad 100 strąconych rosyjskich samolotów, jak podaje dowództwo sił powietrznych Ukrainy. Według ukraińskich wyliczeń 27 dni wojny już kosztowało Rosjan więcej niż 10 lat wojny w Afganistanie.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski w nocnym nagraniu podziękował wszystkim międzynarodowym siłom za wspieranie jego kraju, jednak, jak zaznaczył, dotychczasowe działania są niewystarczające i potrzebne są bardziej dotkliwe sankcje wobec Rosji, żeby udało się przerwać tę wojnę.

Źródło: Onet