Bieg Solidarni z Ukrainą fot. Ewa Malicka

Ukraina nadal walczy. Blitzkrieg zawiódł na całej linii

Ukraińcy odbili Charków, nadal utrzymują Kijów, lawinowo płynie pomoc i ochotnicy do międzynarodowych oddziałów z całego świata. Tymczasem Rosja ma coraz większe kłopoty na arenie międzynarodowej – i na Ukrainie też.

Ukraina odzyskała kontrolę nad położonym na północnym wschodzie kraju Charkowem, gdzie od początku wojny toczyły się wyjątkowo zacięte walki. Rosyjskie siły desantowe szły na miasto od strony Mariupola, ale nie udało im się zdobyć miasta. W bardzo złej sytuacji jest miejscowość Antoniwka w obwodzie chersońskim. Po walkach o most Antoniwski nie ma tam gazu i prądu, nie wiadomo, jak jest z wodą.

Trwają próby zdobycia Kijowa i to nie tylko działaniami konwencjonalnymi – władze ukraińskie zatrzymały rosyjskiego dywersanta, który zostawił plecak z ładunkiem wybuchowym w budynku jednego z kijowskich osiedli – na szczęście zauważył to mieszkaniec i do wybuchu nie doszło. Dywersant został aresztowany. Jak poinformował mer Kijowa, Witalij Kliczko, do tej pory zginęło dziewięć osób, w tym jedno dziecko. Z kolei w miejscowości Bucza Rosjanie zmuszali mieszkańców do wsiadania do autobusów. Miały one jechać przed rosyjskimi wojskami podczas ataku na Kijów.

Wojska ukraińskie zniszczyły kompanię czołgów pod Pryłukami. Rosjanie z kolei ostrzelali Włodzimierz, miasta leżącego 15 km od polskiej granicy. Trwa ostrzał Czernihowa. jak dotąd zginęło 16 osób cywilnych. Rosjanom udało się też zniszczyć AN-225 Mrija, największy samolot świata, na lotnisku w Hostomlu koło Kijowa. A z terytorium Białoruski w kierunku Ukrainy wystrzelono rakiety Iskander. Systemy stoją przy granicy od miesiąca. Pocisk trafił w miasto Żytomierz, choć zapewne celowano w Kijów. I wystrzelono akurat wtedy, gdy trwają przygotowania do pierwszych negocjacji między Ukrainą a Rosją.

Co prawda prezydent Wołodymyr Zełenski nie wierzy, żeby negocjacje cokolwiek dały – ale uważa, że zawsze warto wysłuchać, co strona przeciwna ma do powiedzenia, bo a nuż uda się zatrzymać wojnę. Nawet gdy jest na to najmniejsza szansa, warto z niej skorzystać.

Rosja musi znosić coraz dotkliwsze sankcje. Teraz przestrzeń powietrzna dla Rosji zamknęła już cała Unia Europejska, także dla samolotów prywatnych. Zakazała też nadawania kanałom Russia Today oraz Sputnik i po raz pierwszy w historii sfinansuje zakup i dostawę broni i sprzętu na Ukrainę. Turcja uznała, że atak na Ukraine to jednak wojna, więc zamknęła cieśniny Bosfor i Dardanele dla rosyjskich okrętów. Japonia zamroziła aktywa Władimira Putina i jego oligarchów, przyłącza się też do odebrania niektórym rosyjskim bankom dostępu do systemu SWIFT. Do tego dochodzą akcje oddolne jak ta gruzińskich marynarzy, którzy odmówili rosyjskiemu statkowi sprzedaży paliwa.

Władimir Putin polecił wprowadzenie sił odstraszania nuklearnego w „szczególny status”, choć z punktu widzenia militarnego to określenie nic nie znaczy, bo tego rodzaju broń ma zawsze status specjalny. To raczej określenie polityczne, wskazujące, że Putin podnosi stopień zagrożenia międzynarodowego.

Tymczasem, jak podaje gubernator obwodu charkowskiego, Oleg Syniehubow, na Telegramie, „rosyjski wróg jest absolutnie zdemoralizowany. Gdy tylko zobaczy żołnierzy ukraińskich, poddaje się”. Ukraina opublikowała film, na którym żołnierze rosyjscy chcą wrócić do mamy, do domu. Nie chcą zabijać cywilów. Awarie sprzętu, brak paliwa powtarzają się regularnie. Wiele wskazuje na to, że Rosjanie nie są zbyt dobrze przygotowani do tej wojny.

Teraz, jak podsumował Aleksiej Arestowicz, doradca prezydenta Zełenskiego, walki obecnie toczą się jedynie na północno-zachodnich przedmieściach Kijowa, poza nimi jest względnie spokojnie. Minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kułeba stwierdził, że działania Putina są jak działania Hitlera – równie nieskuteczne. Rosja chciała blitzkriegu, ale się nie udało, mimo że zaangażowała dwie trzecie swojej mocy bojowej. Zabitych lub w niewoli jest już ponad 4500 rosyjskich żołnierzy. Ukraina uruchomiła specjalną stronę internetową, aby rodziny mogły znaleźć żołnierzy, którzy zostali zabici lub schwytani.

Jednak straty ponoszą także Ukraińcy. W ciągu czterech dni inwazji zginęło szesnaścioro dzieci. Szpitale od czterech dób pracują dzień i noc, operują rannych, ale to czasami nie wystarcza. Zdaniem lekarzy Rosjanie to nie żadne wojsko, bo strzelają do lekarzy, dzieci, szkół i przedszkoli. Wojsko nie strzela do cywilów. Coraz więcej jest też uchodźców. Tylko Polska od początku wojny przyjęła ponad 200 tys. osób z Ukrainy.

Jednak prezydent Zełenski jest pełen optymizmu. „85 godzin obrony. Zastraszanie Ukrainy jest bezużyteczne” – napisał na Twitterze Ukraińskich Sił Zbrojnych, pozując do zdjęcia z Ołeksijem Reznikowem, ministrem obrony narodowej Ukrainy. – „Złamać naszych obrońców i obrońców – nie wyjdzie. Zmusić nas do przekazania władzy – tym bardziej. Niezwykle trudne godziny, ale to minie. Pojutrze – już wiosna. Ukraina wygrywa. Już wygrywa!”.

Źródło: Onet, TT