zniszczona broń Rosjan fot. Sztab generalny Sił Zbrojnych Ukrainy

Ukraina: „Moskwa” zatonęła. Zmasowany nocny atak na ukraińskie miasta

Ostrzał ukraińskich miast w całym kraju, osiem ataków na Donbasie odpartych przez Ukraińców i zatonięcie „Moskwy” potwierdzone przez władze Rosji. Tak wyglądała noc na wojnie na Ukrainie.

Jak informują ukraińskie media, nocne wybuchy odnotowano w kilku miastach: Kijowie, Chersoniu, Charkowie i Iwano-Frankiwsku. Ataki były znacznie dłuższe i silniejsze niż ostatnio, co skłoniło deputowana Łesię Wasylenko do wysnucia teorii, że Rosjanie mszczą się za „Moskwę”. Jednak według generała Vicente Diaza de Villegasa, uczestnika wielu misji pokojowych to może być próba, jak podaje PAP, odwrócenia uwagi od akcji na Donbasie.

Przypuszczenia deputowanej są o tyle zasadne, że rosyjska reżimowa telewizja proponuje w odpowiedzi na zatopienie krążownika zbombardowania Kijowa i zniszczenia linii kolejowych, by politycy z całego świata nie mogli przyjeżdżać na Ukrainę – choć oczywiście nie potwierdziła, że zatonięcie „Moskwy” to wina ukraińskiego ataku.

Krążownik „Moskwa” rzeczywiście zatonął, co oficjalnie przyznało Ministerstwo Obrony Rosji. Stało się to w czasie holowania, a jego załoga została ewakuowana. Przypomnijmy, że według strony ukraińskiej okręt został trafiony dwiema rakietami Neptun, jednak Rosja tego nie potwierdziła podając tylko, że na okręcie doszło do pożaru i to on spowodował eksplozję zgromadzonej tam amunicji. Z kolei John Kirby, rzecznik Pentagonu, powiedział, że według danych amerykańskich na okręcie na pewno doszło do eksplozji, ale nie ma danych na temat tego, czym została wywołana.

Zatonięcie „Moskwy” ma ogromne znacznie dla losów wojny na Ukrainie – nie tylko psychologiczne, choć zatonięcie tego okrętu to ogromny cios dla morale rosyjskiej armii i wizerunku marynarki wojennej Rosji. Zdaniem analityków wyeliminowanie „Moskwy” bardzo utrudni, o ile nie uniemożliwi ataku na Odessę, Rosja straci też poważną część wsparcia z morza, a to z kolei spowoduje ograniczenie ataków na południu Ukrainy.

Według danych sztabu generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy w ciągu ostatnich 24 godzin w regionach donieckim i ługańskim odparto osiem ataków wroga, a także zniszczono cztery czołgi, sześć wozów opancerzonych, cztery wozy bojowe piechoty oraz jeden system artylerii.

Jak oficjalnie poinformował Anatolij Fedoruk, mer Buczy, którego cytuje agencja Ukrinform, prawie 85 proc. znalezionych tam ciał ma rany postrzałowe. To jego zdaniem bezsporny dowód na to, że Rosjanie zabijali tych ludzi z premedytacją. Denis Monastyrski, minister spraw wewnętrznych Ukrainy, przekazał przedstawicielom ONZ słynną zakrwawioną zabawkę z dworca w Kramatorsku.

Wicepremier Iryna Wereszczuk poinformowała, że 14 kwietnia udało się ewakuować 2557 cywilów korytarzami humanitarnymi, w tym 290 mieszkańców z oblężonego Mariupola. Wyjechali własnymi samochodami.

„W pierwszym dniu rosyjskiej agresji nikt nie wierzył w to, że przetrwamy” – powiedział prezydent Wołodymyr Zełenski w swoim wieczornym przemówieniu. – „Ale oni nas nie znali, nie wiedzieli, jak odważni są Ukraińcy, jak bardzo cenimy naszą wolność, naszą zdolność, by żyć tak, jak tego chcemy, a nie jak chcą ludzie, którzy rządzą tak, że ich armia po raz pierwszy w życiu widzi muszle klozetowe dopiero na okupowanym terenie i kradnie do domu nawet zwykły sprzęt AGD”.