szukanie min w obwodzie kijowskim fot. Siły Zbrojne Ukrainy

Ukraina: Czy Rosja zdecyduje się na morski desant? Mariupol zamierza nadal walczyć!

Obrońcy Mariupola odrzucili rosyjską propozycję złożenia broni – chcą walczyć do końca. Na Donbasie trwa ostrzał i ataki na ludność cywilną. Ukraiński wywiad ustalił, że Rosjanie planują morski desant na ukrainę. To już 53. dzień wojny.

Jak informuje „The Kyiv Independent”, w nocy i rano Rosjanie ostrzeliwali Siewierodonieck w obwodzie ługańskim, Kreminną i Nowodrużesk. W Siewierodoniecku płoną cztery wieżowce trafione pociskami. Miasto ma już nowy cmentarz, na którym jest ponad 400 grobów. W Siewierodoniecku nadal mieszka około 20 tysięcy ludzi, mimo że, jak informuje Serhij Hajdaj, szef władz obwodowych, ciągle są ponawiane prośby, by mieszkańcy wyjeżdżali z miasta. Ostrzały nie spowodowały jednak wyparcia przez Rosjan oddziałów rosyjskich w Donbasie ani przesunięcia linii frontu.

W Charkowie z powodu rosyjskich ostrzałów wybuchło 11 pożarów. 5 osób zginęło, 18 jest rannych, jak podał Ołeh Syniehubow, szef obwodowej administracji. W Hawryłówce, w obwodzie chersońskim, Rosjanie otworzyli ogień do grupy nastolatków, którzy poszli kupić chleb. Najpierw oddali strzały ostrzegawcze, a gdy dzieci przestraszyły się i zaczęły biec, zaczęli do nich strzelać. Jedno z nich zmarło z powodu obrażeń.

Rakiety spadły na miasto Browary niedaleko Kijowa, niszcząc część infrastruktury. Jak podał mer Іhor Sapożko, w mieście mogą być problemy z dostawą wody i prądu. W obwodzie kijowskim trwa też rozbrajanie min, a specjaliści pracują bez chwili wytchnienia i bez dni wolnych. Tylko w ciągu ostatnich 24 godzin saperzy Gwardii Narodowej Ukrainy rozbroili ponad 80 ładunków tylko w jednej miejscowości. Miny to poważny problem na terenach opuszczonych przez Rosjan: jak powiedział telewizji ukraińskiej mer Trościańca w obwodzie sumskim, Jurij Bowa, pięcioro dzieci w tym mieście z powodu wybuchu min, a kilkoro zostało rannych.

Mariupol nadal walczy, a jego obrońcy nie zamierzają złożyć broni. Przypomnijmy, że taką ofertę złożyli Rosjanie, obiecując, że jeśli obrońcy Mariupola dziś złożą broń i wyjdą z miasta, to ocalą życie. Informacje potwierdził premier Ukrainy Denys Szmyhal w rozmowie z telewizją ABC. „Siły ukraińskie, które pozostały w Mariupolu, wciąż walczą i przeciwstawiają się żądaniom rosyjskiego wojska” – powiedział.

Ostrzeliwany jest Mikołajów, a dodatkowo w mieście nie ma bieżącej wody, jak powiedział BBC Witalij Kim, szef władz obwodu mikołajowskiego. Nie wszędzie jest też prąd, bo niektóre linie wysokiego napięcia zostały zerwane, ale jak podkreślił Kim, Rosjanom nie udało się przełamać ukraińskiej obrony, przesunąć linii frontu i podejść bliżej do Odessy.

Ukraiński wywiad ustalił, że Rosjanie planują morski desant – przypomnijmy, że już raz próbowali wysadzić oddział piechoty morskiej pod Odessą, ale im się to nie udało. Dziś przygotowanie Odessy do obrony sprawdzał Oleksіj Nieїżpapa, dowódca Sił Morskich Marynarki Wojennej Ukrainy.

Sztab generalny ukraińskiej armii poinformował, że oddziały rosyjskie nadal przemieszczają się w kierunku Ukrainy przez tereny rosyjskich obwodów kurskiego, briańskiego i woroneskiego, ale nadal mają poważne problemy z logistyką i z morale. Nie tylko zresztą tam – jak poinformowały władze Melitopola, Rosjanie ukradli 3 mln hrywien przeznaczonych na emerytury.

Według generała Marca Thysa, wiceministra obrony Belgii, czas na tej wojnie jest drugim wrogiem Ukrainy. Bo Rosja, jeśli da się jej ten czas, może odbudować swoje zasoby dzięki ogromnemu i nietkniętemu zapleczu wielkiego kraju. A Ukraina, która jest ogarnięta wojną, nie ma takich możliwości, bo wiele jej zakładów przemysłowych nie pracuje. Jednak rosyjskie możliwości też mają swoje granice. Jak podała „Ekonomiczna Prawda”, produkcja pocisków rakietowych w Rosji została wstrzymana z powodu braku komponentów, a pracownicy fabryk zostali wysłani na urlopy lub na wojnę. Rosjanie dotąd stracili, według szacunków Ukraińców, prawie 21 tysięcy żołnierzy, 773 czołgi, 2002 pojazdy opancerzone, 66 systemów przeciwlotniczych, 376 systemów artyleryjskich i wiele innego sprzętu.

Ukraińska wiceminister obrony Hanna Maliar jest zdania, że właśnie z powodu braków sprzętowych i malejącej liczebności oddziałów Rosja nie jest w stanie rozpocząć nowego etapu wojny na Donbasie. Bo mimo że gromadzi wojska i sprzęt, to jest tego po prostu za mało, więc rosyjska ofensywa na Donbas została wstrzymana.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski po raz kolejny ostrzegł, że Rosja może użyć broni jądrowej. „Rosjanie mogą to zrobić, bo za nic mają życie ludzkie” – powiedział w wywiadzie dla stacji CNN. Dodał też, że choć pokój jest dla Ukrainy bardzo ważny, to jednak nie zamierza go osiągać oddając terytoria kraju. Zwłaszcza że obecnie, po masakrach w Buczy, Wuhłedarze i heroicznej obronie Mariupola nie ma na to przyzwolenia społecznego. „Ukraińskie wojsko jest przygotowane do walki w Donbasie” – zapewnił.

Komisja Europejska poinformowała, że przeznacza kolejne 50 mln euro dla osób, które dotknęła inwazja Rosji na Ukrainę. 45 mln euro z tej kwoty zostanie przeznaczonych na projekty humanitarne dla samej Ukrainy, a 5 mln euro dla Mołdawii.

Jakub Kumoch, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, zwrócił dziś uwagę, że Ukraina potrzebuje także pomocy w eksporcie towarów, bo droga morska została odcięta przez flotę rosyjską. Kumoch nazwał to „zajmowaniem się piractwem na Morzu Czarnym”. To ważna kwestia, bo Ukraina jest spichlerzem Europy i być może trzeba będzie rozważyć drogę przez porty bałtyckie.

Jednak sytuacja Rosjan na Morzu Czarnym pogarsza się, bo najpierw Rumunia, a teraz także Bułgaria zakazała rosyjskim statkom zawijania do swoich portów. To zresztą problem nie tylko Morza Czarnego: Rosjanie mają także problemy w większości portów Europy, a do krajów, które wprowadziły formalny zakaz dla jednostek rosyjskich dołączyła także Estonia.

Rzecznik prasowy Kremla Dmitrij Pieskow jest jednak nadal przekonany, że Rosja przetrwa obecną konfrontację z Zachodem, jak informuje agencja TASS.