Tylko remis w Szczecinie

Lech Poznań zremisował 1:1 z Pogonią Szczecin po bardzo przeciętnym spotkaniu i nie wykorzystał szansy na zbliżenie się do czwartego miejsca, które może dać europejskie puchary. Jedynego gola dla “Kolejorza” zdobył… piłkarz gospodarzy, Kamil Drygas, po wgraniu w pole karne piłki przez Pedro Tibę.

Dariusz Żuraw nie miał do dyspozycji kilku podstawowych zawodników, chociażby kontuzjowanych: Christiana Gytkjaera, Timura Zhamaletdinova, Joao Amarala czy Darko Jevticia, a o Tomaszu Cywce czy Juliuszu Letniowskim nie wspominając. Przez te problemy w wyjściowym składzie zabrakło nominalnego napastnika, a zamiast tego z przodu ustawił Macieja Gajosa oraz Filipa Marchwińskiego. Lechici grali bardzo wolno od pierwszych minut, wolno i ospale, praktycznie nie zagrażając bramce chronionej przez Bursztyna. Pogoń za to grała krótkimi i szybkimi podaniami, często w poprzek, ale stwarzała jednak swoje okazje. Raz niecelnie strzelał Kozulj, następnie Majewski. Lech odpowiedział celnym strzałem z dystansu Łukasza Trałki, ale wprost w rękawice golkipera Pogoni Szczecin. Kuriozalną decyzją popisał się sędzia dzisiejszego widowiska, Paweł Gil, który pokazał Robertowi Gumnemu żółtą kartkę za rzekome symulowanie faulu w polu karnym. Powtórki wykazały, że “Kolejorzowi” rzeczywiście należał się rzut karny, ale nawet VAR nie zareagował. Była to jedna z dziwniejszych decyzji ostatnio w Lotto Ekstraklasie.

VAR za to zadziałał, kiedy Radosław Majewski wpakował piłkę do siatki po podaniu Sebastiana Walukiewicza. Tym razem sędzia zareagował i wykazał, że faktycznie na pozycji spalonej w momencie podania do byłego zawodnika Lecha Poznań był Walukiewicz i bramki nie uznał. Chwilę później jednak Majewski popisał się przepięknym wolejem z pola karnego i Jasmin Buric nie miał nic do powiedzenia. W drugiej połowie Lech, co prawda, miał dużo większe posiadanie piłki, ale rozgrywał piłkę głównie na swojej połowie, a jakiekolwiek próby gry do przodu kończyły się niepowodzeniem. Lechici przyspieszyli dopiero na ostatnie dwadzieścia minut przed zakończeniem meczu. Kapitalną okazję w 84. minucie miał Łukasz Trałka, który przymierzył z woleja po zagraniu z rzutu rożnego, ale piłka na nieszczęście uderzyła w słupek i wróciła do gry. Podopieczni Dariusza Żurawia nacierali, aż w końcu świetnym dryblingiem w polu karnym Pogoni popisał się Pedro Tiba, minął kilku obrońców i zagrywając w pole karne gości – ta odbiła się od nóg Kamila Drygasa i wleciała do siatki. “Kolejorz” próbował jeszcze zmienić wynik meczu, ale ostatecznie ta sztuka mu się nie udała i ze Szczecina wraca tylko z jednym punktem.

0 0 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze