Tusk zaproponował czterodniowy tydzień pracy. A jak to wygląda w Europie?

Donald Tusk fot. K. Adamska

Jako pierwsza taki postulat zgłosiła partia Razem i jej lider Adrian Zandberg – teraz propozycję umieścił w swoim programie Donald Tusk. Pilotażowo projekt ma być wprowadzony zaraz po wygranych wyborach.

Do ustalenia, zdaniem Tuska, jest kwestia, czy będą to cztery dni pracy czy też pięć – ale krótszych, jednak lider PO nie ma wątpliwości, że projekt musi być wprowadzony jak najszybciej po wyborach. Natomiast lider Razem stwierdził, że to miłe, gdy pomysł jego partii zyskuje popularność. Poparcie dla PO wynosi obecnie przeciętnie około 25 proc., dla Lewicy i Razem – około 9 proc. Poparcie PO to więc znacznie większe szanse na realizację projektu.

To niekoniecznie musi być tylko obietnica wyborcza. Jak przypomina Business Insider Polska, w kilku krajach Europy taki system już obowiązuje i nie ma to wpływu na wysokość dochodów pracujących. Na przykład w Holandii pracuje się według danych Eurostatu średnio 31,6 godziny tygodniowo, a za godzinę pracy Holender dostaje przeciętnie, razem z podatkami, 38,3 euro. W dodatku to średnie wynagrodzenie w Holandii to siódma najwyższa stawka płacy w Europie na 33 kraje zbadane przez Eurostat!

Najwyższa stawka za godzinę obowiązuje w Norwegii i tam także pracuje się krócej. Norwegia jest pod tym względem na drugim miejscu po Holandii, a tydzień pracy liczy tam 34,2. Na drugim miejscu, jesli chodzi o wysokość stawek, jest Dania – i tu także pracuje się krócej niż w Polsce, bo średnio 34,8 godziny.

Co ciekawe, i warto to wziąć pod uwagę, najniższe stawki za godzinę pracy są w Serbii, Bułgarii i Rumunii. To także te kraje, w których pracuje się najdłużej w Europie: w Serbii tydzień pracy liczy średnio 43,3 godziny, w Bułgarii 40,3 godziny, a w Rumunii 40,1 godzin.

A jak to jest w Polsce? Polacy, jeśli chodzi o długość tygodnia pracy, zajmują trzecie miejsce za Serbami i Grekami. Natomiast średnia stawka godzinowa jest u nas ósma najniższa w Europie – co oznacza, że jest prawie pięć razy niższa niż w Norwegii i ponad trzy razy niższa niż w Niemczech.

Czy należy z tego wyciągnąć wniosek, że im mniej się pracuje – tym więcej się zarabia? No nie. Powodów rosnących płac i krótszego czasu pracy jest wiele. Na przykład jak efektywny jest wiodący przemysł w danym kraju. Jeśli spożywczy, jak w Polsce, to efektywność będzie znacznie niższa niż na w Czechach, gdzie wiodącym przemysłem jest motoryzacyjny. Do tego jeszcze trzeba dodać efektywne i odpowiedzialne zarządzanie tak zasobem ludzkim, jak materiałami, co pozwoli optymalnie wykorzystać jedne i drugie, a więc – między innymi – zwiększyć efektywność pracy ludzi w tym samym czasie.

„Krótszy czas pracy i wyższe zarobki to skutek rozwoju gospodarki, a nie jej motor napędowy” – podsumowuje Business Insider Polska.

Podziel się: