Donald Tusk fot. K. Adamska

Tusk ostro skrytykował ustawę o pomocy Ukrainie. Co mu się nie podobało?

Lider Platformy Obywatelskiej nie zostawił suchej nitki na rządowym projekcie specustawy o pomocy Ukrainie. „Niedobrze się robi” – napisał. Wszystko przez przepis gwarantujący bezkarność funkcjonariuszom publicznym, jeśli wyrządzą szkody majątkowe.

Liderowi PO chodziło o artykuły 72. i 82. ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Zgodnie z art. 71 funkcjonariusz publiczny byłby zwolniony z odpowiedzialności za nadużycie uprawnień lub naruszenie dyscypliny finansów publicznych w przypadku działania w czasie wojny napastniczej przeciwko Polsce, obowiązywania na obszarze kraju stanu klęski żywiołowej, stanu wyjątkowego albo stanu wojennego lub obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii. Musiałby tylko umotywować swój czyn chęcią ochrony życia lub zdrowia wielu osób lub mienia wielkiej wartości. Podobne przepisy miałyby dotyczyć prawa przedsiębiorców – art. 82 ustawy o pomocy Ukraińcom.

„Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego” – czyli bezkarność wobec przekrętów władzy. Kiedyś w ustawie pandemicznej, a teraz w ustawie o pomocy Ukraińcom. Znowu to samo. Niedobrze się robi” – napisał w mediach społecznościowych Donald Tusk.

Prawo i Sprawiedliwość już kilkakrotnie próbowało przepchnąć ten przepis w różnych aktach prawnych, bo ochroniłby on polityków przed odpowiedzialnością za niegospodarność i łamanie prawa. Doskonale o tym wiedzą posłowie Dariusz Joński i Michał Szczerba, bo to oni ujawnili między innymi aferę respiratorową, w której, przypomnijmy, ministerstwo zdrowia kupiło niesprawne respiratory od handlarza bronią. Przy takim zapisie osoby odpowiedzialne za transakcje tego rodzaju byłyby bezkarne.

Jednak w tej sprawie najbardziej oburzający jest fakt, że przepis został wepchnięty do ustawy o pomocy Ukrainie. Zdaniem Donalda Tuska to obrzydliwe wykorzystywanie tragedii Ukraińców, żeby uchronić się przed odpowiedzialnością za niekompetencje i wydawanie pieniędzy tak jak w aferze respiratorowej czy wyborach kopertowych.

Projekt skrytykowali też prawnicy, którzy uznali, że takie przepisy to zachęta do ignorowania prawa przez funkcjonariuszy publicznych i ostatecznie posłowie nie zajęli się tym projektem podczas ostatniego posiedzenia Sejmu.

Źródło: Onet, Fakt