Tragiczny wypadek 1,5-rocznego chłopca. Nie udało się go uratować

Helikopter LPR Lotnicze Pogotowie Sanitarne fot. Sławek Wąchała

Zapalenie płuc było powodem śmierci 1,5-rocznego chłopczyka w Jastrzębiu-Zdroju. Reanimację prowadzili policjanci i strażacy, bo nie było wolnej karetki. Z Opola przyleciał śmigłowiec LPR, ale dziecka nie udało się uratować.

Ciężko chory chłopczyk przebywał w hospicjum, gdzie czekał na operację, jak podaje „Dziennik Zachodni”. Niestety, 1 grudnia doszło u niego do zatrzymania krążenia. Na miejsce wysłano patrol policji oraz straż pożarną, ponieważ nie było wolnej karetki i to funkcjonariusze prowadzili reanimację dziecka. Wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, jednak na niego też trzeba było poczekać, bo leciał aż z Opola.

Mimo starań i wysiłków chłopczyka nie udało się uratować. Dziecko od urodzenia ciężko chorowało i prokuratura uznała zgon za naturalny, odstępując od prowadzenia śledztwa w tej sprawie.

Podziel się: