Konin fot. UM Konin

74-letni mężczyzna popełnił samobójstwo w toalecie na oddziale ratunkowym konińskiego szpitala. Był tam pacjentem. Rodzina zapowiedziała złożenie skargi na placówkę. Sprawą zajmuje się prokuratura.

Wszystko zaczęło się 27 stycznia – wtedy 74-latek wyszedł z domu i telefonicznie powiadomił rodzinę, że zamierza odebrać sobie życie. Ponieważ mężczyzna od kilku dni zmagał się z wyraźną depresją, krewni zareagowali natychmiast powiadamiając policję. Policyjne poszukiwania zakończyły się sukcesem dzięki temu, że mężczyzna miał przy sobie telefon, co pozwoliło go znaleźć i dotrzeć do niego w samą porę.

Niedoszłego samobójcę przewieziono do konińskiego szpitala, gdzie trafił do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego. Miał zostać przewieziony jeszcze tego samego dnia do placówki z oddziałem psychiatrycznym poza Konin. Niestety, zanim doszło do wyjazdu, mężczyzna zdążył pójść do szpitalnej toalety i tam odebrać sobie życie. Do tragedii doszło rano 28 stycznia – wtedy szpitalny personel znalazł jego ciało w toalecie.

Krewni zmarłego są zrozpaczeni i oburzeni, że szpital nie zapewnił mężczyźnie, który był przecież jego pacjentem, bezpieczeństwa. Jeszcze dzień wcześniej syn zmarłego przekazał ubrania dla ojca, a następnego dnia po prostu poinformowano go, że jego ojciec nie żyje. Bez przedstawienia się czy starań o przekazanie wiadomości w łagodniejszy sposób.
– Byliśmy pewni, że jest w dobrych rękach i może liczyć na pomoc – powiedział syn zmarłego portalowi lm.pl. Nie może zrozumieć, jak mogło do tego dojść, że nikt nie dopilnował pacjenta na SOR, i to jeszcze przywiezionego z próby samobójczej.

Szpital tłumaczył, że nie pilnuje pacjentów w toaletach, a właśnie tam doszło do samobójstwa. Rodzina jednak chce złożyć skargę na szpital o niedopełnienie obowiązków. Sprawą już zajmuje się konińska prokuratura.

Źródło: lm.pl