prof. Tryjanowski fot. UPP

Toksoplazmoza a koronawirus, czyli badania Uniwersytetu Przyrodniczego

Czy toksoplazmoza wpływa także na czas wystąpienia i tempo rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV2? Sprawdzili to prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu i prof. Łukasz Jankowiak z Uniwersytetu Szczecińskiego. I doszli do niezwykłych wniosków.

W skali globalnej zachorowalność na covid-19 zależy nie tylko od struktury demograficznej i zdrowotnej społeczeństwa, ale od czynników towarzyszących – warunków klimatycznych, dostępności witaminy D i poziomu zanieczyszczenia powietrza. W otaczającym nas środowisku bytuje wiele patogenów, wpływają one nie tylko na nasz układ odpornościowy, ale także na siebie nawzajem. Na przykład zarażenie jednym z patogenów w dzieciństwie może skutkować lepszą stymulacją i szybszą odpowiedzią immunologiczną w wieku dojrzałym. Czasami nazywamy to hipotezą brudnego podwórka. Jego odwrotnością jest wychowanie w sterylnych warunkach i późniejsze uczulenia i łatwość zapadania na nawet drobne infekcje.

Jedną z chorób, o której wiemy naprawdę sporo, jest toksplazmoza. Znamy oszacowanie poziomu obecności w środowisku Toxoplasma gondii – pierwotniaka odpowiedzialnego za powstawanie tej choroby, oraz wiemy na jak wiele ludzkich zachowań ona wpływa – od szybkiej i niebezpiecznej jazdy samochodem, bo wybór partnera na życie. Czy toksoplazmoza wpływa także na czas pojawienia się i tempo rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV2? Sprawdzili to badacze z Polski – prof. Piotr Tryjanowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu i prof. Łukasz Jankowiak z Uniwersytetu Szczecińskiego, wraz ze swoimi zagranicznymi współpracownikami prof. Lajosem Rozsa z Uniwersytetu w Budapeszcie i prof. Andersem P. Møllerem z IX Uniwersytetu w Paryżu), a efektem jest właśnie opublikowana praca w czasopiśmie Scientific Reports (www.nature.com/articles/s41598-020-69351-x).

Analiza danych na temat toksoplazmozy i koronawirusa z 86 krajów pokazała, że więcej przypadków pasożytniczej choroby towarzyszyło wolniejszemu rozprzestrzenianiu się covid-19. Czy więc toksoplazmoza chroni przed koronawirusem? Niekoniecznie, w tle bowiem czyhają dwie inne zmienne – położenie geograficzne i dochód per capita. Wyższy dochód to zwykle lepsza opieka medyczna – ale także większa skłonność i możliwości odbywania dalekich, egzotycznych, podróży, a tym samym większe narażenie się na kontakt z koronawirusem.

– Powinniśmy być szczególnie wyczuleni na wyniki oparte wyłącznie o analizy korelacyjne – zauważa z lekkim przekąsem prof. Tryjanowski. – Korelacja nie zawsze pokazuje zależność przyczynowo – skutkową, czasami jednak wyznacza kierunki przyszłych eksperymentów i dokładniejszych badań. Zawsze wolę być ostrożny niż powiedzieć: bądź bogaty i posiadaj kota, to cię covid-19 i inne choroby ominą. No tak to, niestety, nie działa…

Pomysł międzynarodowej grupy naukowców być może jednak posiada zupełnie nietrywialne rozwinięcie. Niedawna praca Amerykanów opublikowana w czasopiśmie Animals, wskazywała, że kobiety oceniając jakość mężczyzn na fotografiach preferują tych pozujących z kotami.
– Korelowało to z cechami psychologicznymi oglądanych mężczyzn i przez to stawali się oni po prostu bardziej atrakcyjni – tłumaczy prof. Tryjanowski. – Natomiast nasze badania rzucają kolejne światło na relacje ze zwierzętami towarzyszącymi. Może dzięki temu po prostu jesteśmy zdrowsi? Na razie to wyłącznie hipoteza, śmiała hipoteza, ale chyba warta szerszej głębszych badań i refleksji?

UPP, el

Dodaj komentarz

avatar