Szamotuły fot. UMiG Szamotuły

Szamotuły: Czy dzieci w domu dziecka były molestowane? Tak twierdzi jeden z wychowanków

Na terenie ośrodka prowadzonego przez siostry franciszkanki miało dochodzić do wykorzystywania seksualnego młodszych wychowanków przez starszych. Dzieci miał też wykorzystywać brat jednej z zakonnic, który przyjeżdżał do placówki. tak twierdzi jeden z wychowanków domu.

O sprawie napisał “Głos Wielkopolski” – chłopiec, a obecnie dorosły mężczyzna, nazywany umownie Adamem, trafił do domu dziecka w Szamotułach w wieku pięciu lat. W wieku 12 lat został wykorzystany seksualnie przez kolegę starszego o 5 lat. To nie był jedyny raz, kiedy takie wykorzystanie miało miejsce. Nie był też jedynym chłopcem, którego to spotkało.

Do domu dziecka przyjeżdżał w odwiedziny brat jednej z zakonnic pracujących w placówce, który spędzał czas z chłopcami, by mieli męski wzorzec. Chłopcy nazywali go wujkiem. On także wykorzystywał dzieci – bohater historii opisanej przez “Głos Wielkopolski” po raz pierwszy padł jego ofiarą, gdy miał około 15 lat. Nabrał do niego zaufania i wyjawił mu, że został wykorzystany seksualnie przez starszego kolegę. Chciał, żeby mężczyzna pomógł mu ukarać sprawcę, ale on wtedy wykorzystał go dokładnie tak jak ten kolega: dotykał go, rozbierał, wkładał język do ust i kazał się doprowadzać do orgazmów.

Tak się działo przez kilka lat, a chłopiec nie miał odwagi odmówić kolejnych spotkań z mężczyzną, zwłaszcza że ten wiedział, jak go zastraszyć. Nie liczył na pomoc sióstr – chodziło przecież o brata jednej z nich, a nawet i bez tego traktowanie podopiecznych w tej placówce ocenia jako bardzo złe: był bity i poniewierany.

Sprawa nie była tajemnicą dla innych wychowanków, co wynikało z rozmów – jeden z kolegów zapytał kiedyś Adama, czy znów był na górze u wujka i “zrobił mu dobrze” ręką… Zdaniem Adama znaczyło to, że nie on jeden był zmuszany do takich spotkań, choć byli i tacy, którzy umieli odmówić. On za bardzo się bał.

Przeżycia z domu dziecka dawały o sobie znać także wtedy, gdy opuścił placówkę. Trauma, którą stamtąd wyniósł, była tak ogromna, że nie mogąc sobie poradzić z przeszłością sięgnął po narkotyki. Ma za sobą także dwie próby samobójcze. Udało mu się wyjść na prostą, ma pracę i dziewczynę, skończył szkołę i myśli o zaocznych studiach. Ale chciałby też, że takie przeżycia, jak jego, nigdy nie były udziałem żadnego dziecka. A nie będzie takiej pewności, jeśli sprawcy wykorzystywania seksualnego nie zostaną ukarani.

Tymczasem tu sprawa natrafiła na ścianę. Rozmowa z siostrą zakonną, której brat był sprawcą wykorzystywania, do niczego nie doprowadziła, tak samo jak z jej bratem. Oboje zaprzeczyli stanowczo, by coś takiego miało miejsce w placówce. To samo siostra zakonna powiedziała “Głosowi Wielkopolskiemu”. Z jej bratem redakcji nie udało się skontaktować.

38-letni dziś Adam postanowił jednak zgłosić sprawę do prokuratury. Zrobił to w 2014 roku, ale sprawa została umorzona. uznano, że chce wyłudzić pieniądze od sióstr. Jednak w 2020 roku przełożona prowincjonalna Zgromadzenia Sióstr Franciszkańskich złożyła do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa w domu dziecka – chodziło w nim własnie o wykorzystanie Adama przez brata jednej z sióstr.

Szamotulska prokuratura odmówiła zajęcia się sprawą uznając, że doszło do przedawnienia przestępstwa. Jednak zdaniem mecenasa Sławomiera Szczęsnego, który prowadzi tę sprawę w imieniu Adama, przedawnienie, zgodnie z obowiązującym prawem, nastąpiłoby dopiero w 2027 roku. Co na to prokuratura? Na razie nie ma jeszcze odpowiedzi z jej strony.

4.5 2 votes
Oceń artykuł
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze