Szalony mecz w Poznaniu! Bramka w doliczonym czasie gry

fot. Mateusz Ludwiczak / Wisła Płock S.A.

Takich meczów szybko się nie zapomina. Lech Poznań prowadził już 2:0 i wydawał się na prostej drodze do pewnego i łatwego zwycięstwa. Dwa rzuty karne podyktowane dla Korony Kielce sprawiły, że niespodziewanie na boisku był remis. „Kolejorz” atakował jednak do końca i w doliczonym czasie gry zapewnił sobie zwycięstwo.

Od początku meczu na boisku dominował Lech. I była to dominacja, której kibice w Poznaniu już dawno nie widzieli. Korona miała często problemy z wyjściem spod własnej bramki. Lech co chwilę atakował, a po stracie piłki natychmiast rzucał się na rywala. To skutkowało – drużyna z Kielc wydawała się być zagubiona i miała olbrzymie problemy, żeby poradzić sobie z lechitami.

To co mogło kibiców z Poznania niepokoić to skuteczność – ta w niedzielę długo zawodziła. Lech stwarzał sobie kolejne sytuacje bramkowe i seryjnie je marnował. Warto jednak dodać, że doskonale w bramce gości spisywał się Zapytowski – bez jego interwencji Korona zapewne zostałaby rozbita.

Kibice często mówią, że „niewykorzystane sytuacje się mszczą”. I blisko tego było w 33′ minucie. Po stałym fragmencie gry Korona stworzyła sobie jedną sytuację bramową i od razu ją wykorzystała. Śpiączka zgrał piłkę do Trojaka, który bez problemu wpakował ją do siatki. Po weryfikacji VAR bramka ta jednak nie została uznana (spalony). Był to natomiast sygnał ostrzegawczy dla Lecha.

I poznaniacy szybko wyszli na prowadzenie. Po uderzeniu Tsitaishvilliego obrońca gości odbił piłkę ręką, a sędzia podyktował rzut karny. „Jedenastkę” na bramkę zamienił Ishak. A tuż po przerwie Lech podwyższył swoje prowadzenie. Tym razem na listę strzelców wpisał się Amaral, który ładnym uderzeniem z dystansu nie dał szans bramkarzowi Korony.

Nie był to jednak koniec emocji w Poznaniu. Kiedy wydawało się, że Lech ma mecz pod kontrolą w dość niegroźnej sytuacji Karlstrom zagrał piłkę ręką w polu karnym. Chociaż samo zagranie wydawało się być całkowicie przypadkowe, to jednak ręką pomocnika nie była „przyklejona” do ciała i sędzia zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego. Ten na bramkę zamienił Łukowski.

Mało? W 79′ minucie goście znowu mieli rzut karny. Tym razem na linii pola karnego Sousa faulował rywala. Sędzia ponownie wskazał na jedenasty metr, a Podgórski doprowadził do remisu.

Korona poczuła, że może walczyć w Poznaniu nawet o zwycięstwo. Goście w odstępie kilku minut m.in. dwukrotnie trafili w słupek bramki Filipa Bednarka, a po jeden z sytuacji w polu karnym ponownie domagali się rzutu karnego.

W końcówce to jednak „Kolejorz” wyprowadził ostateczny cios. Po ostrym dośrodkowaniu z boku boiska Czerwińskiego, Szymczak uderzeniem głową zapewnił trzy punkty Lechowi!

Było to ostatnie spotkanie Lecha Poznań w tej rundzie w Poznaniu. Przed przerwą świąteczną „Kolejorz” zagra jeszcze jeden mecz na wyjeździe – jego rywalem będzie Jagiellonia Białystok.

Podziel się: