Matki Niepodległości fot. S. Wąchała

Święto Niepodległości: Kim były Matki Niepodległości?

Ojców naszej niepodległości znamy całkiem dobrze i chyba większość z Polaków potrafi ich wymienić, a nawet opowiedzieć co nieco o tym, kim byli. Z matkami sprawa wygląda dużo gorzej.
Reklama

Do niedawna właściwie mówiło się wyłącznie o Ojcach Niepodległości, sprawę Matek jakoś tak pomijano, zapewne dlatego, że w czasach, gdy odzyskiwaliśmy niepodległość, rzadko kiedy kobiety wysuwały się w jakiejkolwiek działalności na pierwszy plan, nawet gdy robiły dużo więcej niż mężczyźni. Temat jest trudny także z tego powodu, ze tych kobiet było tak wiele, w dodatku mało która z nich dbała o to, by w jakikolwiek sposób uwiecznić dla potomnych swoje dokonania.

Oczywiście podczas zaborów nie byłoby to zbyt bezpieczne i rozsądne, ale także już w czasach niepodległości owym paniom nie przychodziło to do głowy. One zajmowały się pracą u podstaw, nie miały czasu ani głowy do autopromocji, jakbyśmy to dzisiaj nazwali. W wielu przypadkach nie dysponujemy nawet fotografiami tych bojowniczek. I zawsze w takich sytuacjach nasuwa się pytanie, o ilu kobietach nie wiemy w ogóle, bo nie znalazł się nikt, kto wspomniałby o nich choćby jednym słowem…

Reklama

Ku czci Matek Niepodległości na placu Wolności zorganizowano pokaz przedwojennej mody. Dwie z nich, Aleksandrę Zagórską i Leopoldynę Stawecką, wspomniała Aneta Niestrawska, wicewojewoda Wielkopolski, w swoim przemówieniu z okazji Dnia Niepodległości. Kim były?

Leopoldyna Stawecka była sanitariuszką, żołnierzem – karierę wojskową ukończyła w stopniu porucznika – a wreszcie…zakonnicą. Po wybuchu I wojny światowej w męskim przebraniu wstąpiła do I Brygady Legionów Polskich. Śmierć ojca oraz odniesiona ciężka rana wyłączyły ją z walk. Po wybuchu walk polsko-ukraińskich ruszyła na pomoc obrońcom Lwowa. Wstąpiła do organizowanej przez mjr Aleksandrę Zagórską Milicji Obywatelskiej Kobiet. Za udział w trudnych walkach o Lwów otrzymała odznakę „Orlęta” oraz awans na stopień podporucznika. Stawecka walczyła również na czele 2 kompanii w obronie Wilna. Za udział w walkach otrzymała awans na stopień porucznika.

Reklama

Aleksandra Zagórska to kolejna niezwykła Matka Niepodległości. Już w gimnazjum uczestniczyła w kolportażu odezw PPS. Podczas studiów na Uniwersytecie Jagiellońskim wstąpiła do Organizacji Bojowej PPS. W 1906 roku założyła wspólnie z Czesławem Świrskim wytwórnię materiałów wybuchowych, w której wyprodukowano ładunki wybuchowe wykorzystane m.in. w akcji „krwawa środa”. W czasie I wojny światowej była organizatorką kobiecej służby wywiadowczej I Brygady Legionów Polskich. W stopniu majora wzięła udział w obronie Lwowa. W 1920 roku została mianowana naczelniczką Wydziału Ochotniczej Legii Kobiet przy Sekcji Mobilizacyjnej Oddziału I Sztabu Ministerstwa Spraw Wojskowych w Warszawie z równoczesnym przyznaniem stopnia funkcyjnego majora. Dosłużyła się stopnia podpułkownika. W trakcie okupacji hitlerowskiej brała udział w konspiracji piłsudczykowskiego Konwentu Organizacji Niepodległościowych.

Do grona Matek Niepodległości z pewnością można też zaliczyć Aleksandrę Piłsudską z domu Szczerbińską. Była nie tylko żoną Józefa Piłsudskiego, ale należała do Polskiej Partii Socjalistycznej i była w niej bardzo aktywna, pełniąc m.in. funkcję kurierki. W czasie I wojny światowej służyła jako komendantka kurierek legionowych oraz konspiratorka w Polskiej Organizacji Wojskowej. Po wyzwoleniu Piłsudska była zaangażowana społecznie i politycznie, pełniąc w międzywojennej Polsce nieformalną funkcję „pierwszej damy”. Zasiadała m.in. w Kapitule Orderu Virtuti Militari.

Kolejna Matka to Wanda Krahelska, zaangażowana w przygotowanie zamachu na generała-gubernatora warszawskiego Gieorgija Skałona, rzuciła bomby w kierunku carskiego naczelnika (zamach nie powiódł się, ucierpiała tylko eskorta). W czasie I wojny światowej działała w Naczelnym Komitecie Narodowym w Galicji oraz w PPS. W II RP była zaangażowana społecznie, w czasie wojny wraz z Zofią Kossak-Szczucką tworzyła Tymczasowy Komitet Pomocy Żydom „Żegota”.

Reklama

Wanda Gertz służbę wojskową rozpoczęła… w przebraniu mężczyzny. W 1915 roku zgłosiła się do służby w Legionach Polskich jako Kazimierz Żuchowicz. Do 1916 roku służyła w 1. Pułku Artylerii I Brygady Legionów. W czasie wojny z bolszewikami działała w Ochotniczej Legii Kobiet, gdzie zdobyła stopień podporucznika. W 1939 roku zaangażowała się w pracę konspiracyjną w Związku Walki Zbrojnej/Armii Krajowej, gdzie była komendantką Oddziału AK „Dysk” (Dywersja i Sabotaż Kobiet).

Irena Kosmowska z kolei była jedną z najważniejszych promotorek spółdzielczości wiejskiej i działaczką Towarzystwa Kółek Rolniczych im. Stanisława Staszica. Od 1918 roku członkini PSL „Wyzwolenie”, wiceminister w rządzie Ignacego Daszyńskiego. Posłanka od 1919 do 1930 roku, gdy skazano ją na pół roku więzienia za wystąpienie przeciwko rządom Piłsudskiego. W 1942 roku aresztowana przez gestapo za udział w konspiracji ludowej, zmarła w sierpniu 1945 roku w Berlinie w czasie bombardowania.

Wśród posłanek i działaczek politycznych wyróżniała się związana z Poznaniem Zofia Sokolnicka. Jeszcze przed odzyskaniem niepodległości działała w konspiracji, była też szpiegiem. W sejmie zasłynęła z niezwykłej skuteczności i pracowitości: współtworzyła 20 ustaw, zgłosiła 26 interpelacji i wniosków. Nieustępliwie i zazwyczaj z sukcesem walczyła o dodatkowe pieniądze na edukację, w tym studia wyższe, dotacje na badania naukowe, podwyżki płac dla pracowników naukowych, reorganizację szkół wyższych.

Reklama

Irena Krzywicka – pierwsza polska pisarka i działaczka feministyczna. W dwudziestoleciu międzywojennym ostrym piórem walczyła o antykoncepcję, legalną aborcję, edukację seksualną i tolerancję dla homoseksualizmu. Razem z Tadeuszem Boyem-Żeleńskim utworzyła Poradnię Świadomego Macierzyństwa, w której mówiło się o antykoncepcji. Mówiła o rzeczach uznawanych za wstydliwe, o których mówić się nie powinno, gorszyła i wywoływała skandale. Jej zaangażowanie w prawa kobiet rozkwitło w niepodległej Polsce, po 1918 roku.

Właściwie można by tu przytoczyć nazwiska jeszcze co najmniej kilkudziesięciu kobiet, bez których niepodległości by nie było. I to smutne, że musiało upłynąć ponad sto lat od odzyskania niepodległości i tyleż od przyznania kobietom praw wyborczych, by zaczęto wreszcie przyznawać tym bojowniczkom należne im miejsce w historii.

Lilia Łada, fot. Sławek Wąchała

Podziel się!

Dodaj komentarz

avatar