Strażacy wezwani do pożaru. Kolejny raz do tego samego budynku

fot. Depositphotos (zdjęcie ilustracyjne)

Strażacy wezwani do pożaru budynku w Pniewach w pierwszej chwili byli przekonani, że zaszła pomyłka – bo w zgłoszeniu podano adres domu, który… spłonął tydzień temu. Okazało się jednak, że to nie pomyłka, a problem jest poważniejszy.

Strażacy otrzymali zgłoszenie 9 grudnia po godzinie 20.00 o pożarze na ulicy Kościerskiej – dokładnie tam, gdzie tydzień temu gasili pożar budynku, który doszczętnie spłonął.

Na miejsce pojechały jednostki z KP PSP Szamotuły oraz OSP Pniewy. Na miejscu okazało się, że nie zaszła żadna pomyłka w adresie – do spalonego budynku wrócił jego właściciel. W poprzednim pożarze nie ucierpiał i najwyraźniej nie zamierzał skorzystać z oferty pomocy służb socjalnych gminy, bo mimo mrozu wrócił do swojego domu. A raczej do jego piwnicy, bo tyle z niego zostało.

Jak informuje portal „Szamotuły Nasze Miasto”, mężczyzna próbował rozpalić ogień w piecu znajdującym się w piwnicy spalonego budynku. Piec ocalał, ale przewody kominowe już nie i przy próbie rozpalenia pieca dym się cofnął, co na zewnątrz wyglądało tak, jakby budynek ponownie się palił. Dlatego przestraszeni sąsiedzi wezwali straż pożarną.

Tym razem na szczęście do pożaru nie doszło, problemem było tylko zadymienie ulicy – ale według portalu strażacy od sierpnia tego roku już co najmniej dwa razy interweniowali na tej posesji z powodu zgłoszeń zaprószenia ognia. Sąsiedzi z ulicy Kościerskiej skarżą się, że żyją jak na wulkanie – nigdy nie wiadomo, kiedy tu dojdzie do pożaru, który przecież może się stać zagrożeniem dla innych budynków na tej ulicy.

Co do pierwszego grudniowego pożaru – policjanci prowadzą dochodzenie w sprawie nieumyślnego sprowadzenia zdarzenia, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. Ale nikomu nie postawiono zarzutów.

Podziel się:

Ostatnio dodane: