Sejm RP fot. Kancelaria Sejmu

Sondaż polityczny: PiS nadal prowadzi, ale przewaga się zmniejsza

Według wyników najnowszego sondażu wyborczego gdyby wybory odbywały się w miniony weekend, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość. Ale wzrost poparcia z ubiegłego miesiąca już minął i poparcie dla Piś wróciło do poprzedniego poziomu.

Czasowy wzrost notowań PiS mógł być związany ze zjawiskiem nazywanym przez ekspertów „efektem flagi”, czyli gromadzeniem się ludzi wokół władzy z powodu zagrożenia – w tym przypadku zagrożenia wojną na Ukrainie. Minął jednak bardzo szybko i notowania partyjne wróciły do poziomu sprzed wojny.

Z sondażu wykonanego przez IBRiS dla „Rzeczpospolitej” wynika, że na PiS zagłosowałoby 32,9, czyli o 1,8 pp. więcej niż w lutym tego roku. Na PO zagłosowałoby 25,1 proc., czyli o 1,6 pp. mniej niż w lutym.

Równie niewielkie zmiany, w granicach błędu statystycznego, odnotowały pozostałe partie: PSL poparłoby 5 proc. wyborców, mamy tu minimalny spadek, Lewicę – 7,1 proc. (wzrost o 0,5 pp), Polskę 2050 – 9 proc. (spadek o 2,1 pp), a Konfederację – 6,3 proc., po również minimalnym spadku.

Zmienił się natomiast od poprzedniego badania deklarowany poziom uczestnictwa w wyborach. W lutym pójście na wybory deklarowało 54,1 proc., w kwietniu to 59,6 proc. Mniej jest osób niezdecydowanych: w lutym prawie 12 proc. badanych nie wiedziało, czy pójdzie do wyborów, obecnie waha się tylko 4 proc.

Według prof. Rafała Chwedoruka, politologa z UW, takie wyniki to efekt bardzo głębokich podziałów politycznych w polskim społeczeństwie. Sprawiają one, że nawet wstrząsające wydarzenia nie są w stanie zachwiać poglądami Polaków. Wojna jedynie na chwilę sprawiła, że były one mniej widoczne, ale po krótkim zjednoczeniu społeczeństwa wszystko wróciło do normy. Podobnie było zresztą podczas kryzysu na granicy polsko-białoruskiej czy pandemii koronawirusa. Z czasem zaczynamy do nich przywykać.

Dlatego, jak uważa politolog, największy wpływ na sondaże będą miały tematy wewnętrzne, jak inflacja, drożyzna, Polski Ład czy wysokość podatków. I na to rządzący muszą zwrócić uwagę. W dodatku jego zdaniem wielu wyborców zmobilizowanych przez PiS w 2019 roku raczej nie wyraża chęci powrotu do PiS. Dla nich liczą się ich własne dochody, a nie wojna na Ukrainie czy pandemia, więc przy decyzjach wyborczych ważne dla nich będą ceny chleba, a nie rządowe deklaracje. To ludzie starsi, mniej zamożni, bardziej nieufni i mieszkający w mniejszych miejscowościach. Trudno ich przekonać – łatwo zniechęcić.

Zdaniem prof. Chwedoruka przed PiS stoi bardzo trudne zadanie, ponieważ sytuacja jest trudna, a możliwości rządu, choćby ze względu na spór z Unią Europejską, popandemiczne i wojenne trudności gospodarcze, znacznie mniejsze.

Sondaż wykonał IBRiS dla „Rzeczpospolitej” w dniach 1-2 kwietnia metodą CATI na grupie 1100 respondentów.