jezioro Kierskie fot. S. Wąchała

Ścieki w jeziorze Kierskim: jezioro umiera i nikt się tym nie przejmuje

Od kilkunastu miesięcy do jeziora Kierskiego spływają ścieki. I gdyby nie aktywność okolicznych mieszkańców, którzy zainteresowali sprawą media, nikt by nie wiedział, że największe jezioro w okolicach Poznania tego lata może nie nadawać się do kąpieli.

Z czystością jeziora Kierskiego problem był „od zawsze”, także dlatego, że zbiornik znajduje się częściowo na terenie gminy Tarnowo Podgórne, a częściowo Poznania, więc gdy pogarszała się jakość wody – jeden samorząd zwalał winę na ten drugi i tak było przez całe lata. Pojawiające się zanieczyszczenia i obecność bakterii coli w środku sezonu letniego były normą dla tego jeziora.

Skąd się biorą ścieki w jeziorze?

Jednak co innego okazjonalne zanieczyszczenie – a co innego stały spływ ścieków do jeziora, a tak właśnie dzieje się od kilkunastu miesięcy. Mieszkańcy próbowali zainteresować sprawą odpowiednie władze, jednak bez szczególnych sukcesów. O sprawie zaczęło się mówić głośniej dopiero wtedy, gdy zainteresowały się nią media.

Jak udało się ustalić dziennikarzowi telewizji WTK, ścieki płyną do Kanału Przybrodzkiego, dalej do rowu RSK63 i rzeki Samicy, która przepływa przez jezioro Kierskie i zostawia tu sporą część ścieków.

Skąd w takim razie ścieki biorą się w Kanale Przybrodzkim? Okazuje się, że z… oczyszczalni ścieków w Tarnowie Podgórnym. Ale, jak podkreśla wójt gminy Tadeusz Czajka, są to ścieki oczyszczone, które spełniają normy wymagane w pozwoleniu wodno-prawnym.

– Ścieki oczyszczone są odprowadzane Kanałem Przybrodzkim, którego przebieg jest połączony z rzeką Samą i dalej rzeką Samą płyną do Warty – wyjaśnił wójt telewizji WTK. I podkreślał, że za stan Kanału Przybrodzkiego odpowiada jego zarządca, czyli Wody Polskie, nie gminna oczyszczalnia ścieków i sama gmina. Zresztą, jak zapewnił, w oczyszczalnie nie doszło do żadnej awarii, z powodu której ścieki mogłyby dostać się do jeziora.

Ale skoro oczyszczone i spełniające wszelkie normy ścieki płyną w kierunku Warty – to skąd nieoczyszczone biorą się w jeziorze Kierskim? Bo że to, co płynie Kanałem Przybrodzkim i rowem RSK63 nie jest oczyszczone, nikt nie ma wątpliwości. Ciecz jest czarna jak smoła i straszliwie śmierdzi.

Kontrole i urzędowe przepychanki

Po licznych kontrolach Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, konsultacji z Wodami Polskimi i gmina Tarnowo Podgórne, co trwało kilka miesięcy, specjaliści potwierdzili, że zanieczyszczenie rzeki i w jego następstwie wód jeziora Kierskiego nie ulega wątpliwości. Co więcej, okazało się, że to jednak gmina Tarnowo Podgórne i jej oczyszczalnia ścieków odpowiadają za spływ nieczystości do jeziora. Z powodu narastającego osadu w Kanale Przybrodzkim ścieki zamiast płynąć w kierunku północnym do rzeki Samy w Szamotułach, płynęły na południe do rowu RSK63 do Samicy Pamiątkowskiej w Napachaniu. W dodatku zdecydowanie nie były odpowiednio oczyszczone.

WIOŚ podjął zdecydowane działania i w efekcie Sąd Rejonowy Poznań-Grunwald i Jeżyce w styczniu 2022 r. wymierzył Tarnowskiej Gospodarce Komunalnej TP-KOM, która zarządza oczyszczalnią, karę grzywny. Dodatkowo WIOŚ wysłał do firmy zarządzenie pokontrolne, zobowiązujące ją do usunięcia nieprawidłowości i wystąpił do Wód Polskich o cofnięcie lub ograniczenie pozwolenia wodno-prawnego dla tej spółki na odprowadzanie ścieków.

Ale poznański oddział Wód Polskich odmówił cofnięcia pozwolenia wodno-prawnego, bo jego zdaniem ilości ścieków spuszczanych do jeziora nie były tak duże, by niosło to ze sobą zagrożenie dla środowiska naturalnego, choć badający jezioro inspektorzy i hydrolodzy z poznańskich uczelni są odmiennego zdania. WIOŚ złożył odwołanie w tej sprawie.

Wójt Tarnowa Podgórnego zadeklarował, że spółka jest gotowa do współuczestniczenia finansowania inwestowania w urządzenia hydrologiczne – jeśli Wody Polskie wystąpią z taką inicjatywą. Na razie, jak podało Radio Poznań, po ponad roku urzędowych przepychanek, tymczasowo zablokowano przepływ nieczystości… balotami słomy. Tarnowska spółka rozpoczęła odmulanie rowu, co też powinno pomóc, choć jak podkreśla wójt, finansowanie tych prac leży w gestii Wód Polskich, ale one nie mają budżetu na ich wykonanie. W dodatku w bliskiej przyszłości trzeba pomyśleć o gruntownym remoncie kanału i wójt ma nadzieję, że Wody Polskie tym razem zdobędą pieniądze na tę inwestycję.