Samochody rozjeżdżają las i blokują chodnik w Poznaniu. „Tędy nie da się przejść”

Golęcin, dawna pętla fot. L. Łada

Zniszczony chodnik, rozjechane trawniki, uszkodzone krzewy i drzewa – i zaparkowane samochody. Tak wygląda dawna pętla tramwajowa na Golęcinie. „Przecież to Zachodni Klin Zieleni, a tędy nie da się przejść” – napisał do nas Użytkownik.

Teren dawnej pętli tramwajowej to idealny punkt startowy do wycieczki do ogrodu dendrologicznego Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, nad Rusałkę czy dalej, nad Strzeszynek, przez lasy stanowiące część Zachodniego Klina Zieleni. I tak jak same lasy są naprawdę piękne i zadbane – tak wygląd terenu dawnej pętli woła o pomstę do nieba. Po chodniku zostało tylko kilka pojedynczych płyt, trawniki zamieniły się w rozjeżdżone klepisko, a najemcy dwóch lokali, które się tam znajdują, musieli odgrodzić kawałek terenu taśmą, by do mogły do nich dojechać samochody z towarem.

Wszędzie stoją samochody: między drzewami, na dawnym trawniku, na chodniku, tuż przy ścianach budynków, bez ładu i składu. Użytkownik, który do pobliskiego parku chodzi na spacery z psem, jest przerażony „narastającą dewastacją tego terenu”, jak napisał.

„Jeszcze kilka lat temu nie było tak źle, parkowało tu tylko kilkanaście samochodów” – wyjaśniał. – „Nie wiem, co się zmieniło ostatnio, ale samochodów jest znacznie więcej. Zastawiają wyloty parkowych alejek, parkują tuż przy ścianach budynków, za każdym razem muszę uprawiać prawdziwy slalom, żeby wyjść z parku, dosłownie przeciskając się między autami. I serce mnie boli, jak widzę, że z tygodnia na tydzień coraz większe fragmenty tego parku są rozjechane przez kierowców, zniszczone krzewy, a o trawie to ja nawet nie wspomnę. Przecież to Zachodni Klin Zieleni, a tędy nie da się przejść!”.

Sprawdziliśmy: rzeczywiście, z przejściem jest kłopot, samochody stoją dosłownie wszędzie. Problem mają też pasażerowie miejskiej komunikacji, korzystający z przystanku autobusowego, który się tu znajduje, bo i oni muszą się przeciskać między samochodami. A podczas deszczowej pogody ocalałe fragmenty chodnika toną w błocie i wodzie.

Dlaczego na samowolę kierowców nie reaguje policja i straż miejska, a Zarząd Dróg Miejskich nie uporządkuje organizacji tego terenu? Jak wyjaśnił Marcin Idczak, zastępca naczelnika Wydziału Komunikacji Społecznej ZDM, teren nie należy do miasta, więc ZDM nic tam nie może zrobić.
– Nasz pas kończy się na krawężniku – precyzuje.

Jak się okazuje – właścicielem terenu jest Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, czyli jednostka, której ochrona zieleni powinna być szczególnie bliska. Jak jednak wyjaśnia Iwona Cieślik, rzeczniczka prasowa uczelni, właśnie zmienia się dzierżawca terenu i stąd te kłopoty. Do września teren był dzierżawiony przez prywatną firmę i był przeznaczony na parking.
– Obecnie trwa drugie postępowanie ofertowe na wynajem gruntu – mówi rzeczniczka. – Pierwsze nie przyniosło rozstrzygnięcia. W zależności od jego wyniku będziemy podejmować działania związane z uporządkowaniem terenu, na czym nam również zależy.

Podziel się:

Ostatnio dodane: