Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka fot. gov.pl

Rzecznik Praw Dziecka znów o Poznaniu i… stosunku analnym

Mikołaj Pawlak tym razem wypowiadał się dla Telewizji Republika i znów nie zabrakło w jego wypowiedzi błyskotliwych i odkrywczych tez na temat edukacji seksualnej, a przy okazji – także seksu analnego i pewnej organizacji z Poznania.

Tym razem Rzecznik Praw Dziecka szerzej omówił temat podczas rozmowy w Telewizji Republika w programie “Polska na dzień dobry”. Rzecznik mówił obszernie o pomocy dzieciom w dobie pandemii koronawirusa, działaniach ochronnych życia poczętego i ochronę dzieci przed handlem nielegalnymi środkami farmakologicznymi, które są bardzo niebezpiecznie. Trywializowanie tematu przez media bardzo go oburza.
– Trzy dni po mojej wypowiedzi w “Gazecie Wyborczej” tytuł i “Tabletki na zmianę płci” i opisany na dwóch stronach GW przypadek osoby, która po urodzeniu pięciorga dzieci poddała się tym procedurom w poważnym tonie – mówił rzecznik. – I co jest hipokryzją? Że tamto jest poważne, a moja wypowiedź jest niepoważna? Ja chronię dzieci i właśnie dlatego to na początku roku musiało wybrzmieć, żeby rodzice wiedzieli, na jakie zajęcia i z jakimi osobami zapisują dzieci, bo takie kontakty są bardzo niebezpieczne.

Padło też pytanie o edukację seksualną i to, czy należy ją wprowadzać do szkół.

– Edukacja seksualna jest w szkole i musimy o tym przypominać – zapewnił rzecznik. – Ćwierć wieku temu została wprowadzona do prawa oświatowego, jest program, nazywa się wychowanie do życia w rodzinie, są przeszkoleni, przygotowani nauczyciele. Przedmiot ten jest fakultatywny, od ćwierć wieku wiemy, czy ktoś chce w nim brać udział czy nie. Nie powinno być z tym problemu.

Kwestię, że w większości przypadków zajęcia te prowadzą katecheci i o seksie zazwyczaj jest tam tyle, że lepiej z nim czekać do ślubu – rzecznik pominął. Jednak zauważył, że forma tego, co teraz się uważa za edukację seksualną, nadaje jej nowe treści i to jest dla niego absolutnie niedopuszczalne z punktu widzenia praw dziecka – od strony prawa dziecka do wychowania w rodzinie i prawda do przekazywania przez rodziców swojego światopoglądu. I będzie przeciwko temu protestował.

Co konkretnie rzecznik miał na myśli? Po zaznaczeniu, że on nikogo nie wywoływał do odpowiedzi, ale jedna organizacja z Poznania zaczęła go atakować, rzecznik wyjaśnił, że chodzi o organizację z Poznania i “bardzo wulgarne filmiki i treści edukacji seksualnej, jakie oni przedstawiają”.
– Ja zadaję pytanie: czy takie treści byłyby przedstawiane uczniom w szkole, a jeżeli tak, to na przykład czy też byłaby to praktyka w zakresie robienia lewatywy przed stosunkiem analnym? Proszę wybaczyć, że w poniedziałek rano takie zdania wypowiadam, ale to pokazuje, z jakimi edukatorami mamy do czynienia.

Temat seksu analnego jest widocznie bardzo ważny dla Mikołaja Pawlaka, ponieważ porusza go już drugi raz – i ponownie w kontekście kanału filmowego Grupy Stonewall. Wcześniej już wspomniał o tym wyjaśniając, dlaczego nie zamierza przepraszać poznaniaków za posądzenie, że w tutejszych szkołach edukatorzy seksualni dają rozchwianym emocjonalnie dzieciom tabletki na zmianę płci.

Mówienie o seksualności powinno być dostosowane do wieku i wrażliwości dziecka, podsumował rzecznik, a o tym, kiedy dziecko jest wystarczająco przygotowane i dojrzałe, powinni decydować rodzice. Inaczej prowadzi to do demoralizacji i deprawacji. Dlatego o edukacji seksualnej powinni decydować rodzice, a przedmiot,  który uwzględnia wrażliwość dziecka już jest w programie i nie można go pochopnie zmieniać. A już na pewno nie powinni to robić edukatorzy, którzy nie mają uprawnień pedagogicznych i nie są częścią systemu edukacyjnego w Polsce.

el

Dodaj komentarz

avatar