Rząd zapewniał, że mamy dosyć węgla. Teraz apeluje o „autoreglamentację”

premier na posiedzeniu Rady ds. Środowiska, Energii i Zasobów Naturalnych fot. KPRM

Premier Mateusz Morawiecki podczas posiedzenia Rady ds. Środowiska, Energii i Zasobów Naturalnych Narodowej Rady Rozwoju przyznał, że w Polsce jest kłopot z węglem. I zaapelował do Polaków o jego „autoreglamentację”.

Premier przyznał, że rząd nie przewidział wszystkiego i ten kryzys go zaskoczył – ale zaskoczył też całą Europę i cały świat.

– Jeśli chodzi o węgiel, to po nałożeniu embarga na Rosję wiedzieliśmy, że zabraknie 3-4 mln ton węgla przesianego przede wszystkim, bo produkcja krajowa już od dawna nie zabezpieczała tego rynku – mówił Mateusz Morawiecki. – Dziś martwimy się przede wszystkim o cenę gazu i wbrew informacjom prasowym z tego względu rura bałtycka jest wypełniona w takim, a nie innym wymiarze.

Premier zapewnił też, że gazu nie zabraknie: magazyny są wypełnione po brzegi, interkonektor na Słowację otwarty, powstaje pływający terminal w Zatoce Gdańskiej, więc możliwości przyjęcia gazu w Polsce jest bardzo dużo i gazu na pewno nie zabraknie, choć problemem jest jego cena. Z węglem natomiast jest już gorzej: problemem jest i cena, i jego dostępność.

– Poleciłem w czerwcu ściąganie węgla spółkom PGE Paliwa i Węglokoks – one odpowiadają za przyspieszenie importu węgla – wyliczał premier. – Będziemy proponować kolejne schematy działania, aby doprowadzić do spadku cen węgla.

Premier przyznał też, że jest problem z węglem. I zaapelował też do Polaków, by dokonali pewnego rodzaju „autoreglamentacji” zakupów węgla – chodzi konkretnie o to, by kupowali partiami, mniej niż potrzebują. Bo wtedy będzie go mogło kupić więcej osób i zabezpieczyć sobie ogrzewanie na ten czas, zanim do Polski nie dopłynie statkami kolejna partia węgla. A gdy dopłynie kolejna partia węgla – dokupią resztę.

– Jakby ktoś chciał dzisiaj, na końcu września, na początku października, zakupić wystarczającą ilość węgla dla wszystkich gospodarstw domowych na surową zimę, to rzeczywiście dzisiaj tego węgla odsianego jeszcze tyle nie mamy – przyznał premier.

W październiku Polska będzie miała, jak powiedział Mateusz Morawiecki, około 2 milionów ton węgla energetycznego, który jest odsiewany, z czego zostanie około 400-500 tysięcy ton węgla odsianego. Reszta jest przeznaczona dla ciepłowni i elektrowni.

– Musimy naprawiać pewnego rodzaju problemy i niedoskonałości – zapewniał Mateusz Morawiecki. – Będziemy pracowali nad odpowiednimi rozwiązaniami dla pozostałych odbiorców energii elektrycznej, żeby Polacy jak najmniej ucierpieli tej zimy.

Warto przypomnieć, że jeszcze w lipcu 2022 roku premier oficjalnie twierdził, że węgla nie zabraknie, a nawet że będzie go w nadmiarze. Można więc zakładać, że apel premiera nie spotka się z dobrym przyjęciem i raczej nie należy liczyć na to, że kolejki przed składami z węglem, i te tradycyjne, i te internetowe, zmaleją.

Podziel się: