pieniądze fot. pixabay

Rząd przedstawił projekt budżetu. Najwyższy deficyt w historii Polski

Ci, którzy nie wierzyli w budżet bez deficytu – mieli rację. Rząd przyjął w czwartek projekt nowelizacji budżetu na 2020 r.. Zgodnie z nim deficyt już nie będzie wynosił zero, ale 109,3 mld zł.

Jak informuje Business Insider Polska, taki deficyt w tym roku to najwyższa kwota w historii, przekraczająca słynną “dziurę Bauca” z 2001 r. Jednak nie to jest najbardziej zastanawiające w tym projekcie, jak twierdzą ekonomiści, tylko to, jak rząd chce osiągnąć tak wysoki deficyt, wynoszący około 5 proc. PKB. Bo żeby do niego doszło, politycy musieliby zadłużać nasz kraj o ok. 19 mld zł miesięcznie!

Ponieważ nie jest to ani racjonalne, ani za bardzo prawdopodobne – mnożą się pytania, o co tak naprawdę chodzi i co rząd zamierza osiągnąć. Nie brakuje zarzutów o brak przejrzystości finansów publicznych oraz nieracjonalne wydawanie środków z budżetu. Obawy potęguje fakt, że informacje dostępne na temat projektu i samej planowanej dziury są bardzo ogólne i tak naprawdę nie wyjaśniają, skąd deficyt się bierze. Tego zdania jest dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Pracodawców RP, a wcześniej wieloletni dyrektor departamentu makroekonomii w Ministerstwie Finansów, który ma doświadczenie w tworzeniu budżetu państwa, ponieważ niejednokrotnie w nim uczestniczył.

Z pewnością jednym z powodów deficytu będą niższe dochody – w komunikacie podano, o ile niższe: 36,7 mld zł. Jak przypomina Business Insider, sam program 500 plus kosztuje rocznie Polskę około 41 mld. Kolejnym powodem są koszty pandemii, ale tu ocena nie jest łatwa, ponieważ koszty gospodarcze pandemii są rozłożone między Bank Gospodarstwa Krajowego (100 mld zł w funduszu covid-19), Polski Fundusz Rozwoju (100 mld zł z tarczy finansowej) i Zakład Ubezpieczeń Społecznych (elementy tarczy antykryzysowej, jak np. postojowe) oraz właśnie budżet. Trzeba także uwzględnić wzrost dotacji dla NFZ z powodu pandemii. Bez szczegółowych danych, jak rząd planuje to zrobić i jak się będą przedstawiać przepływy pomiędzy poszczególnymi działami budżetu – trudno ocenić całościowo stan finansów publicznych.

Jednak mimo to, jak podkreślają ekonomiści, skala deficytu jest zaskakująco ogromna – zwłaszcza biorąc pod uwagę wyniki po lipcu, kiedy deficyt wyniósł 16,3 mld zł. Jeszcze bardziej zaskakuje zestawienie planów rocznych z danymi z lipca, bo wyraźniej z niego wynika, że średniomiesięczne dochody w ostatnich pięciu miesiącach 2020 r. będą mniejsze o ok. 3 proc. – ale wydatki aż o ponad 42 proc. większe!

Zdaniem Sławomira Dudka może to świadczyć o tym, że do lipca wiele wydatków było finansowanych pozabudżetowo – a w drugiej połowie roku to się zmieni i będzie to już finansowanie bezpośrednio z budżetu. Może też być tak, że celem budżetu jest zwiększenie wydatków w tym roku, skoro i tak już mamy pogorszenie deficytu, by je zmniejszyć w następnym, by mu ulżyć. Ale wydawanie pieniędzy niejako na siłę może oznaczać, że te wydatki nie zawsze będą racjonalne.

Jednak inni ekonomiści uspokajają, że deficyt w tej wysokości przy tej sakli kryzysu jest naturalny. Tego zdania jest między innymi Paweł Borys, szef Polskiego Funduszu Rozwoju. Także Grzegorz Maliszewski, główny ekonomista Banku Millennium, jest zdania, że przy tak dużej niepewności co do perspektyw gospodarczych lepiej jest przyjąć wyższy deficyt, żeby uniknąć ryzyka jego niedoszacowania. Poza tym znaczna część pakietów pomocowych dla tych, którzy ucierpieli z powodu pandemii, jest skoncentrowana poza budżetem.

el

Dodaj komentarz

avatar