Reklama

“Rozpoznani Nierozpoznani” Teatru Ewolucji Cienia

Jak ożywić monumentalne dzieło, takie jak “Nierozpoznani” Magdaleny Abakanowicz? Czy można genialną przecież rzeźbę jeszcze wzbogacić o dodatkową treść? Teatr Ewolucji Cienia pokazał, że można. I wyszedł z tego spektakl poruszający, przerażający i bardzo, bardzo dobry.

Autorzy spektaklu zapowiadali: “Tym razem zaskoczymy Was formą zupełnie odmienną od tego, co przywykliście u nas oglądać”. Widzowie, którzy w sobotni wieczór przyszli na Cytadelę, pod “Nierozpoznanych”, by obejrzeć spektakl, nie zawiedli się. Pierwszego wstrząsu doznali już na początku spektaklu: aktorzy wyłaniający się zza “Nierozpoznanych” sprawiali wrażenie, jakby rzeźby ożyły i rzeczywiście wyszły do widzów opowiedzieć swoją historię.

A historia była przerażająca: oto prawie identyczne postaci, rzeczywiście “nierozpoznani”, różnicy się tylko rozmiarami, zaczynają dzielić się na grupy, a najsilniejszy czy też raczej ten najlepiej manipulujący emocjami współtowarzyszy – przejmuje władzę. I nie tyle władzę fizyczną, co raczej duchową, by panować także nad umysłami i emocjami otoczenia. W zasadzie na początku wcale nie wydaje się to takie złe, “nierozpoznani” ewidentnie potrzebują przewodnika i duchowego rodzica. Ale im dalej tym gorzej, a przynajmniej niektórym z widzów nasuwają się słowa Lenina “religia to opium dla mas”.

Później historia toczy się w znajomym i przewidywalnym rytmie: pojawiają się ideowi odszczepieńcy, którzy usiłują zorganizować własny krąg wielbicieli – ale w tej historii nie ma miejsca na ekumenizm, na pokojowe współistnienie. Bojówki jedynie słusznego władcy dusz natychmiast robią porządek ze zbuntowanymi.

Ale znów pojawiają się atrakcyjne idee, które porywają tłumy: liderzy pod czerwonymi sztandarami, którzy najpierw budzą entuzjazm, a później coraz większe grupy buntujących się ludzi muszą przywoływać do porządku seriami z kałasznikowa… Pojawiają się obozy pracy, organizacje specjalizujące się w praniu mózgu i nagradzające, jeśli idziesz karnie w szeregu – cały ten arsenał, który znamy z własnej, nie tak znów odległej przecież historii.

I wtedy uświadamiamy sobie – ci bardziej wrażliwi odbiorcy wpadli na to zapewne wcześniej – że to opowieść o nas samych, o okradaniu nas z duszy, własnych poglądów, samodzielności myślenia i sądzenia. Okradaniu wyjątkowo perfidnym, bo prawie niezauważalnym: postępowało krok po kroku, z pomocą wymyślnych metod socjotechnicznych. I w końcu doprowadzało do tego, że tępy, bezrozumny twór, w którego zmienił się człowiek, jeszcze cieszył się, że ktoś za niego decyduje i mówi mu, co ma robić, bo to oszczędza mu fatygi myślenia…

Historia kończy się opowieścią o czasach współczesnych. O gorączkowym konsumpcjonizmie, bieganiu od wyprzedaży do wyprzedaży, by w końcu zatonąć w otchłani niepamięci i nierozpoznania idąc w nieznane z włączonym tabletem w ręce…

Smutna i przerażająca to opowieść. Czy tacy właśnie jesteśmy? Tak, chyba tak. Tylko że w tym spektaklu mamy możność oglądania nas, ludzi z dystansu. I co widzimy? Grupę myślących przecież istot, ale jednocześnie chętnie pozbywających się tego tego bezcennego przywileju w zamian za omamianie głodnymi kawałkami. I nieważne, czy obiecują nam w tych głodnych kawałkach wieczną świetlistość i szczęście po śmierci czy zdobycie świata i stworzenie społeczeństwa szczęśliwych ludzi, czy w końcu nieograniczone zakupy w promocji. Ci, którzy to obiecują – zawsze kłamią. A ludzkość od stuleci daje się nabierać…

“Rozpoznani Nierozpoznani”
Scenariusz: Sławomir Dadej
Reżyseria: Wioletta Dadej
Muzyka: Paweł Głosz
Kostiumy, scenografia: Izabela Kolka, Sławomir Dadej

W spektaklu gościnnie występują aktorzy Teatru Aby z Pobiedzisk oraz wybrani w drodze castingu pasjonaci teatru.

PATRONAT HONOROWY: Studio Magdaleny Abakanowicz

Lilia Łada, foto: Teatr Ewolucji Cienia

Dodaj komentarz

avatar