Rotawirus dopadł uchodźców. Nie obyło się bez pomocy medycznej

Arena fot. PIM

Rotawirus pojawił się w poznańskich punktach noclegowych dla uchodźców z Ukrainy, między innymi na Arenie, gdzie obecnie przebywa około 600 osób. Ucierpiały głównie dzieci, ale sytuacja jest już opanowana, jak twierdzi Wielkopolski Urząd Wojewódzki.

Wirus pojawił się w kilku miejscach, w których nocują uchodźcy. W pierwszej chwili wolontariusze sądzili, że to tzw. grypa żołądkowa, bo dolegliwości: biegunka, wymioty i mdłości były typowe dla tej choroby. Okazało się jednak, że to nie grypa żołądkowa, tylko rotawirus, a z nim znacznie trudniej sobie poradzić, bo krąży w powietrzu.

Odnotowano kilkanaście zachorowań, ale na szczęście po dwóch ciężkich nocach nad rotawirusem udało się zapanować. Kilka osób, głównie dzieci, wymagało pomocy szpitalnej, ale żadne nie musiało zostać w szpitalu i po podaniu leków wszystkie wróciły. Obecnie sytuacja jest już opanowana, jak poinformował Tomasz Małyszka, dyrektor Wydziału Infrastruktury i Rolnictwa WUW w Poznaniu, który zarządza Areną.

Na szczęście tak w Arenie, jak i w innych miejscach pobytu dużych grup uchodźców, działa punkt medyczny, w którym dyżurują lekarze i ratownicy medyczni oraz strażacy z uprawnieniami medycznymi, więc pomoc została udzielona bardzo szybko.

Podziel się:

Źródło: Interia