Rogalin fot. Sławek Wąchała

Rogalin: Protesty przeciwko sadzeniu… drzew. Kto chce zasłonić dęby?

Kto by pomyślał, że wydawałoby się niewinny pomysł posadzenia kilkudziesięciu wierzb na terenie parku w Rogalinie wzbudzi aż takie emocje! A jednak. Miłośnicy tego miejsca podzielili się na zwolenników i przeciwników wierzb. Przy czym tych drugich jest zdecydowanie więcej.

Rogalińskiego parku i jego 1500 dębów ze słynnym “Orłem”na czele nikomu przedstawiać nie trzeba. Wyjątkowy i unikalny krajobraz został przedstawiony na milionach zdjęć o różnych porach dnia i nocy. Teraz jednak Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego postanowił zmienić nieco wygląd łęgów i posadzić tam kilkadziesiąt wierzb. Drzewa mają rosnąć wzdłuż drogi biegnącej przez łęgi, będą też regularnie ogławiane, by wyglądały tak, jak wierzby od wieków rosnące na terenach całej Polski i stanowiące charakterystyczny element jej nizinnych krajobrazów.

Jednak projekt wywołał oburzenie fotografów w całym kraju. Ich zdaniem nasadzenia stanowią obcy, niepożądany element w krajobrazie. Zasłonią widok na “Orła” i zmienią wygląd Łęgów Rogalińskich. Zniszczą ten niepowtarzalny i zjawiskowo piękny pejzaż, urzekający wszystkich, którzy go widzieli i fotografowali. Czy człowiek powinien ingerować w dzieło natury? Niszczenie czy poprawianie tego, co stworzyła ona sama, nigdy nie jest dobrym pomysłem i zawsze się mści – przekonują przeciwnicy nasadzeń.

Jednak zarząd Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego jest innego zdania. I przede wszystkim zwraca uwagę, że ten krajobraz, który tak podziwiamy i uważamy za dziki, w istocie jest dziełem człowieka.
“Krajobraz dzisiejszych Łęgów Rogalińskich i starorzeczy Warty, utrwalony na wielu fotografiach, pocztówkach i obrazach, przez wieki powstawał przede wszystkim w wyniku działalności człowieka” – czytamy w odpowiedzi na zarzuty przeciwników sadzenia wierzb. – “Kształtowany przez wypas i rolnictwo, wpisał się na stałe w tradycyjny krajobraz Wielkopolski. Dziś jest symbolem Rogalińskiego Parku Krajobrazowego.

Dążąc do zachowania krajobrazu dla przyszłych pokoleń przyłączyliśmy się do inicjatywy Majątku Rogalin polegającej na odtworzeniu linii zadrzewienia, biegnącego po tradycyjnej granicy posiadłości w sąsiedztwie dębu “Orzeł”. Jest to proces, który potrwa lata, w ciągu których krajobraz Łęgów Rogalińskich najprawdopodobniej zmieni się samoistnie, a dąb “Orzeł”, mimo że uznawany za drzewo wiecznie związane z tym miejscem, ulegnie naturalnemu upływowi czasu. Wierzymy, że do tego momentu niedawno posadzone drzewa będą tworzyć grupę pięknych ogłowionych wierzb.

Wybraliśmy wierzby, bowiem są symbolem krajobrazu Wielkopolski. Ich charakterystyczne, ogłowione korony są obecne w naszym otoczeniu, także w dolinie Warty od wieków. Wyznaczały drogi, chroniły przed zalewaniem pola i łąki, dostarczały także surowca na opał. Spełniają nie tylko rolę estetyczną, ale przede wszystkim ekologiczną – są jednym z ulubionych miejsc gniazdowania wielu gatunków ptaków, w tym dudka i pójdźki. Stanowią też siedlisko dla ginącego gatunku – pachnicy dębowej, wpisanej na listę gatunków priorytetowych Wspólnoty Europejskiej, a której obecność stwierdzona została w Rogalińskim Parku Krajobrazowym.

Jesteśmy świadomi, że nowo posadzone wierzby mogą dziś stanowić obcy element w krajobrazie, jednak za kilka lat, kiedy drzewa wyrosną, staną się jego integralną częścią. Dlatego prosimy Państwa o cierpliwość i wyrozumiałość”.

Zwolennicy sadzenia wierzb zwracają też uwagę, że tak naprawdę ten krajobraz powstał dzięki temu, że rodzina Raczyńskich przez całe stulecia nie pozwalała na wycinkę dębów i zbytnią ingerencję w wygląd ich otoczenia. Jest to więc bardziej – jak zwraca uwagę Mikołaj Pietraszak Dmowski z Majątku Rogalin – krajobraz kulturalny, ukształtowany przez człowieka i istniejący tylko dzięki jego stałemu, wręcz codziennemu utrzymaniu.

Sadzenie wierzb jest właśnie takim utrzymaniem, jak uważa. Bo jest to naturalne odtworzenie budujących ten krajobraz dębów, wierzb i wiązów. Od stuleci w ten właśnie sposób zaznaczano granice majątków.
“Podejmowane działania należy odnosić do całego, liczącego ok. 200 ha kompleksu Łęgów Rogalińskich, a nie do jednego spośród prawie 1500 okazałych dębów – wyjaśnia Mikołaj Pietraszak-Dmowski. – Każdy fachowiec – rolnik, ogrodnik, architekt krajobrazu – działa z myślą o efekcie, jaki jego działanie przyniesie za co najmniej kilka lub kilkanaście lat. Obraz świeżo posadzonych żywokołów jest nowy w otoczeniu, lecz już za kilka miesięcy będzie zupełnie inny. Zaś za kilka lat jego nowość zatrze się w ogóle i nie będzie odczuwany jako obcy. Łęgi Rogalińskie należy traktować w kategoriach długiego trwania, a nie migawki i ujęcia obiektywem wciąż tego samego motywu. Nasze postępowanie jest nastawione na przyszłość”.

Protesty przeciwko nasadzeniom pochodzą, jego zdaniem, od ludzi nie mających wystarczającej wiedzy merytorycznej, by oceniać prace prowadzone w majątku. “Nie pozwolimy, by grupa niezorientowanych w całym długoletnim planie zagospodarowania tych terenów ludzi obrażała nas i zapowiadała czyny karalne, grożąc dewastacją nasadzeń” – podsumowuje.

L. Łada, S. Wąchała, fot. Sławek Wąchała

4
Dodaj komentarz

avatar
Andrzej
Andrzej

Drzewa nie rosną wzdłuż drogi, tylko na granicy dzierżawionego pola. Sztucznie przecinają w ten sposób lęgi. Wierzby zostały posadzone w prostej linii w małych odstępach od siebie, tak że przypominają płot – jest przypuszczenie że takiemu celowi to ma służyć (gospodarstwo wypasa owce na lęgach). Jeśli chodzi o dąb „orzeł”, to wierzby zostały przy nim tak blisko posadzone, że przyspieszą jego obumieranie. Pan Pietraszak twierdzi że wprowadzenie nowych elementów krajobrazu w perspektywie czasu będzie pozytywne, równie to prawdziwe jak twierdzenie, że zburzenie połowy Wawelu przez Austriaków i wybudowanie w tym miejscu koszar oraz placu dla musztry stanowiło urozmaicenie tego miejsca.

Piotr
Piotr

Artykuł ewidentnie tendencyjny, napisany na życzenie prezesa Majątku Rogalin Sp. z o.o.
Przytaczane całe wypowiedzi prezesa spółki, Pana Pietraszaka, a przeciwników tego bezsensownego nasadzenia tylko dla tła dla wypowiedzi prezesa.
Tak się składa, że wierzby nie zostały posadzone wzdłuż drogi. To jest kłamstwo, które można zweryfikować jadąc na pole.
Szpaler wierzb długi na kilkaset metrów został wytyczony w linii prostej przecinającej łąki, cieki wodne i istniejące zadrzewienia, w tym dąb Orzeł. Na dodatek nie zastosowano bezpiecznej odległości od istniejących drzew.
Pan prezes Marcin chwali się: Każdy fachowiec – rolnik, ogrodnik, architekt krajobrazu – działa z myślą o efekcie, jaki jego działanie przyniesie za co najmniej kilka lub kilkanaście lat. Ładnie napisane, ale jak to się ma do tego co zrobiono? Nijak, bo jeśli brać pod uwagę fakt, że wierzby do wzrostu potrzebują dużo wody, posadzone tuż przy dębach będą ją zabierać. W czasach postępującego “stepowienia” Wielkopolski, dęby mają coraz mniej wody potrzebnej do życia, więc nowe nasadzenia spowodują wcześniejsze umieranie dębów.
Druga sprawa to estetyka jaką jest krajobraz i rozległe panoramy, dla których również został powołany Rogaliński Park Krajobrazowy. Znam wielu architektów krajobrazu, którzy chwytają się za głowy, kto mógł coś takiego zrobić.
Nie wiem kto pracuje w Zespole Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego, ale najwyraźniej biorą pod uwagę tylko walory biologiczne, zapominając zupełnie o estetyce oraz wpływie nowych nasadzeń na istniejące zadrzewienia.
Tak się jeszcze zastanawiam, dlaczego Majątek nie posadził dębów? Skoro mówi o codziennym utrzymaniu, to chyba logicznym było w miejsce obumarłego dębu posadzić nowy na jego miejsce. Ale to wymagałoby trochę logicznego myślenia. Łatwiej jest przyjechać ze świdrem i powkopywać rząd kołków, które się same ukorzenią.
Pan prezes zamiast odgrażać się i obrażać ludzi, którym zależy na pięknie tych terenów powinien się chwilę zastanowić, czy to nie on popełnił błąd. Ale jak wiadomo, najtrudniej przyznać się do błędu, prawda Panie Marcinie?

Tomasz Iksiński
Tomasz Iksiński

Mnie tylko zastanawia, dlaczego wierzby posadzono w ten sposób i akurat w tym miejscu? I to tak blisko dębów? Przecież na łęgach jest tyle wolnej przestrzeni, gdzie nikomu by one nie przeszkadzały, a na dodatek puste pola by przyozdobiły. Nikt nie jest przeciwny sadzeniu drzew. Tylko tak bezmyślnemu działaniu Majątku Rogalin!

Dariusz
Dariusz

Gorszego bełkotu dawno nie czytałem. Pogwałcony zostanie jeden z najbardziej znanych krajobrazów Polski. Szpaler Wierzb na linii wiekowych Dębów jest najgorszym wizualnie pomysłem jaki ostatnio słyszałem. Co gorsza kilka metrów od takich drzew jak słynny w całej Europie Dąb “Orzeł”. Polska niedawno straciła prawie jeden z bardziej znanych elementów krajobrazu jakim jest sosna na Sokolicy. Na szczęście podjęto proby jej ratunku i drzewko nadal rośnie. Widocznie tamta władza parku rozumie znaczenie jednego drzewa dla całego krajobrazu. Bedącego z resztą symbolem Pienińskiego Parku. Majątek Rogalin jak i Pan który wypowiada powyższe slowa w artykule jednak nie ma pojęcia o krajobrazie i estetyce. Fotograficzna mekka staje się miejscem zwyczajnym którego fotografowie z calej Europy już nie zechcą odwiedzić. Wladza parku sama zabija sobie najlepszą reklamę tego miejsca. Przykre..