szczur fot. SMMP

Ratowanie szynszyla, którym okazał się szczur i inne interwencje straży miejskiej

659 zgłoszeń – tyle przyjęli dyżurni straży miejskiej w Poznaniu tylko w ciągu kilku pierwszych dni lutego. Wśród nich był szczur uwięziony w zasieku, interwencja w sprawie gryzącego dymu i kolejne wraki do usunięcia.

Strażnicy z ekopatrolu otrzymali zgłoszenie od mieszkanki, która znalazła bezpańskiego kota błąkającego się po ulicy, Strażnicy stwierdzili, że kociak był wyziębiony i wyczerpany. Ponieważ nie posiadał czipa, został odwieziony do schroniska dla zwierząt.

Kolejna sprawa dotyczyła klatki z żywym zwierzęciem w zasieku na Świerczewie – osoba zgłaszająca opisała je jako szynszyla. Okazało się jednak, że to był… dziki szczur. Strażnicy wprawdzie przewieźli go do schroniska, ale ponieważ nic mu nie było, zdecydowano, żeby wypuścić go w środowisku naturalnym.

Kolejna interwencja miała miejsce na Górczynie – zaniepokojeni mieszkańcy jednej z ulic zgłosili, że z komina jednej posesji wydobywa się gęsty dym, a jego zapach jest bardzo gryzący. Strażnicy dokładnie sprawdzili wskazany budynek i jego piec, ale kontrola nie wykazała nieprawidłowości. Znaleźli tylko węgiel i czyste drewno, na które mieszkańcy mieli stosowne rachunki.

Między innymi do strażników z Jeżyc i Północy dotarły zdjęcia porzuconych aut, które blokują miejsca parkingowe. Wobec części z pojazdów strażnicy już prowadzą czynności. Wobec pozostałych ustalani są ich właściciele na podstawie tablic rejestracyjnych.

Po raz kolejny swoją skuteczność okazali też operatorzy miejskiego monitoringu. W nocy z 3 na 4 lutego obserwator trzeciej zmiany zauważył mężczyznę na ul. Mielżyńskiego, który kopał w szybę przystankową tak długo, aż doprowadził do jej wybicia. Gdy to zrobił, spokojnie oddalił się z miejsca zdarzenia w towarzystwie kolegów i koleżanek nie wiedząc o tym, że na miejsce już jedzie patrol policji powiadomiony przez operatora. Sprawca wandalizmu został zatrzymany i przewieziony na KP Stare Miasto.

Źródło: SMMP