Rafał Trzaskowski 12 fot. S. Wąchała.

Rafał Trzaskowski zapowiada nowe otwarcie. Kiedy?

“Kluczowym momentem ostatniej kampanii prezydenckiej było dla mnie wystąpienie w Poznaniu” – napisał prezydent Warszawy na swoim FB. I zapowiedział 5 września rozpoczęcie nowego ruchu.

Rafał Trzaskowski wspomniał, że wystąpienie w Poznaniu, które zostało przez niego przygotowane wbrew radom sztabowców, było dla niego nowym początkiem.
“Dla mnie to był początek” – napisał. – “Początek nowej polityki. Polityki realizowanej dla zmiany, dla ludzi – a nie odwrotnie. Pamiętam pierwsze reakcje zebranych na Placu Wolności wyborców PO. Lekki dystans, żeby nie powiedzieć chłód i zdziwienie. Nie tego oczekiwali. Nie na to czekali. Oni chcieli wojny, chcieli się bić.

Nie przejmowałem się jednak tym, jak reagują moi sztabowcy. Nie zastanawiałem się nad tym, czy wyborcom PO spodobają się trudne słowa, które usłyszą. Wiedziałem, po co kandyduję, wiedziałem, jaką wizję Polski chcę przedstawić w tej kampanii i wiedziałem, że nowa polityka nie polega na tym, żeby coraz węższemu gronu wyborców mówić to, co chcą usłyszeć. Nowa polityka nie polega na tym, żeby płynąć z wiatrem, tylko płynąć tam, gdzie chce się dopłynąć. Czasem nawet wtedy, gdy wiatr wieje nam w twarz.

Przez całą kampanię słyszałem: głosuję na Pana, bo mówi Pan innym głosem – naturalnie, szczerze, inaczej. To zobowiązuje! Przez ostatni tydzień słyszę, że wiele osób uważa, że powinienem się zachowywać – no właśnie – inaczej. Porozmawiajmy więc szczerze.

Przez lata słyszałem, że brak na opozycji przywództwa, własnego zdania – za dużo kunktatorstwa, „ciepłej wody w kranie”. Tylko że przywództwu trzeba zaufać. Jeśli mamy wygrać wybory (kiedykolwiek), to przywódca (jakikolwiek) nie może się w 100% podobać wszystkim.

Tak, większość z nas nigdy nie głosuje na ideał. Rolą polityka nie jest robienie wszystkiego, żeby jego przyjaciele głosowali na niego z coraz większym entuzjazmem, graniczącym z ekstazą. Najważniejsza jest próba nawiązania dialogu z jak największą rzeszą Polek i Polaków.

Jako przekorny obywatel zawsze uwielbiałem prowokacje i zadymy. Udział w happeningach „pomarańczowej alternatywy” i polewanie za komuny pomnika Dzierżyńskiego walerianą – żeby sikały na niego wszystkie okoliczne koty – uważam za najfajniejsze draki żywota mego. Poważnie też traktuję prawdziwe, wypływające z głębokiego poczucia upokorzenia przez rządzących i strachu przed przemocą protesty. Tylko że polityk aspirujący do roli jednego z liderów opozycji nie może uczestniczyć we wszystkich protestach, happeningach, ani nawet entuzjastycznie afirmować wszystkich ich form. Więcej – ma prawo powiedzieć, że coś mu się nie podoba, albo że jest kontrproduktywne.

Mimo że uważam, że tęcza nikogo nie obraża, to mam także prawo twierdzić, że z symbolami religijnymi trzeba postępować jak najbardziej ostrożnie. Domagamy się szanowania wrażliwości mniejszości – okażmy szacunek dla wrażliwości innych, nawet jeśli uważamy tę wrażliwość za przesadzoną. Inna kwestia, że oczywiście uważam za skandaliczne prześladowanie kogoś za happening. Jeżeli mamy jednak jeździć po Polsce i przekonywać, że równe prawa dla wszystkich nikomu nie zagrażają, nie róbmy tego w atmosferze walki o symbole. Pamiętajmy – my mamy zdrowy rozsądek. PiS ma miliardy, cały aparat państwa i wykorzystując te zasoby świadomie podsyca ten spór.

Mało kogo jak mnie drażnią furgonetki puszczające w eter kłamstwa na temat gejów i lesbijek (oraz bzdury i oskarżenia na mój temat), ale musimy walczyć z nimi w granicach prawa.

Czy to wszystko oznacza, że podoba mi się reakcja państwa PiS na te happeningi i prowokacje? Oczywiście, że nie! Byłem wściekły i zły. Wielokrotnie temu dawałem wyraz. Twardo i jednoznacznie. Upolityczniona prokuratura prowokuje, sceny z aresztowania młodych aktywistek burzą w nas krew i nawet wyrok niezależnego sądu budzi kontrowersje.

Czy to, że nie było mnie w stolicy w trakcie demonstracji pod PKiN świadczy o tym, że zmieniłem zdanie w sprawie obrony mniejszości seksualnych przed przejawami homofobii i aktami nienawiści? Skądże. Nigdy nie zmienię w tej kwestii zdania. Zawsze będę bronił słabszych, wykluczonych, atakowanych, krzywdzonych i spychanych przez PiS na margines. Nie chcę się licytować, ale odwagi mi nie brakuje. Ale mam także prawo powiedzieć co mi się podoba i jak oceniam różne działania.

Tylko czego oczekują Państwo od Prezydenta miasta? Że stanie na czele wszystkich demonstracji i protestów, rozkaże Straży Miejskiej sprzeciwić się policji (na mocy przepisów COVID-owych policja ma prawo przejąć dowództwo nad Strażą). Trzeba dawać odpór nieproporcjonalnej reakcji państwa PiS na to co się dzieje – i robiłem to wielokrotnie. Nie wolno jednak poddawać się prowokacji władzy. Na niczym dzisiejszej cynicznej i zepsutej władzy nie zależy bardziej!

Wiesław Myśliwski pisał: „Kiedy ludzi może coś podzielić, zawsze się podzielą”. PiS doskonale wykorzystuję tę prawdę. Narzuca takie tematy, które sprawiają, że zaczynamy się spierać zamiast współpracować.

W trakcie całej kampanii obiecywałem zszycie Polski. Mówiłem, że mam dość dzielenia nas. I dziś też się temu nie poddam.

Proszę Was o odrobinę zdrowego rozsądku. Działajmy roztropnie. Twardo brońmy wszystkich atakowanych, ale starajmy się nie podgrzewać nastrojów.

Dlatego też od razu reagowałem na ekscesy władzy w zeszłym tygodniu. Dlatego, w trosce o zdrowie i bezpieczeństwo warszawianek i warszawiaków, zakazałem marszów ONR w Warszawie 15 sierpnia, w środku epidemii. Małych zgromadzeń stacjonarnych zgłoszonych na 15 i 16.08 nie da się zakazać a priori. Dlatego też apeluję o spokój i rozsądek na ulicach naszego miasta 15 i 16.08. Jasno deklaruję także, iż będziemy się tym zgromadzeniom bacznie przyglądać.

Słyszałem też, że wiele osób drażni, że postanowiłem udać się teraz na urlop. Czy to najlepszy moment na urlop? Nie ma dobrego momentu. Nie da się zaplanować wyjazdu z rodziną w taki sposób, żeby w tym czasie nic się nie działo. Wielu z moich wyborców mówiło w trakcie kampanii: głosuję na niego, bo jest prawdziwy, taki jak my. Ktoś taki ma prawo spędzić dwa tygodnie z dziećmi. Czasem trzeba też wybrać miejsce z dala od domu, gdzie nie każdy nas rozpoznaje.

Wiem, jak wielkie nadzieje rozbudziłem. Wiem, jak wielka odpowiedzialność na mnie spoczywa.

Chcecie, żebym pokazał w Warszawie jak może i powinna być zarządzana Polska, żebym uruchomił wielki ruch, który w krótkim czasie odsunie PiS od władzy, żebym głęboko zmienił PO, udowadniając, że to partia, która ma osadzony na głębokich ideach program, nowe twarze i ludzi gotowych do rządzenia równocześnie. Chcecie, żebym stanął w obronie Margot i wszystkich, których na co dzień dotyka homofobia i nienawiść, żebym powstrzymał wszystkie Marsze Nienawiści godząc to z ideą równości wobec prawa…

Lista jest dłuższa i pokazuje tylko jak wiele pracy przed nami. Pokazuje również, jak trudno pogodzić wszystkie racje. Co nie znaczy, że nie jestem gotów podejmować trudnych decyzji. Trudne decyzje podejmuję codziennie. Trzy miesiące epidemii nauczyły nas zarządzania sytuacjami krytycznymi na odległość.

Rozumiem, że po momencie chwilowej konsolidacji opozycji na moment wyborów prezydenckich każdy ma prawo popierać kogoś, kto odpowiada mu najbardziej. Mam w sobie na tyle pokory, że wiem, że nie będę pierwszym wyborem każdej i każdego z 10 milionów Polek i Polaków, którzy zagłosowali na mnie w II turze. Ale apeluję o wzajemną, elementarną życzliwość wszystkich partii opozycyjnych. Musimy współpracować, aby wygrać z PiS. Ja za kilka dni znowu zabieram się do pracy.

A do wszystkich moich sympatyków apeluję – nie poddawajmy się emocjom. Ja wiem, gdzie płynę i co chcę zmienić w Polsce. Jeśli chcecie tam płynąć ze mną – zapraszam. Już 5 września zaczynamy długi marsz nowego ruchu. Dla wszystkich starczy miejsca…”.

el

Dodaj komentarz

avatar