przystanek wiedeński, Dąbrowskiego fot. UMP

Przystanki wiedeńskie – ułatwienie czy duży problem?

Przystanki wiedeńskie ułatwiają życie pasażerom miejskiej komunikacji – ale jak się okazało na Jeżycach, utrudniają kierowcom. Do tego stopnia, że niektóre samochody… spadają z przystanku.

Od początku funkcjonowania przystanków wiedeńskich w Poznaniu i piesi, i kierowcy mają z nimi pewien problem. Można by powiedzieć, że po kilku latach ich istnienia – a pierwszy powstał w 2015 roku – powinni się przyzwyczaić do ich specyfiki, zwłaszcza że Zarząd Transportu Miejskiego już kilkakrotnie publikował poradniki, jak się korzysta z przystanków wiedeńskich.

Oddanie do użytku nowych przystanków wiedeńskich na ulicy Dąbrowskiego pokazało jednak, że nadal nie brakuje takich, którzy są odporni na tę nieskomplikowaną w gruncie rzeczy wiedzę. Piesi ignorują fakt, że przystanek jest częścią jezdni, więc jeśli nie nadjeżdża tramwaj, trzeba na niego czekać na chodniku, a nie na przystanku wiedeńskim.

Kierowcy natomiast, choć akurat doskonale wiedzą, że przystanek wiedeński jest częścią jezdni i to oni mają prawo się po nim poruszać, gdy nie ma tramwaju – nie do końca opanowali sztukę wjazdu i zjazdu z przystanku wiedeńskiego. I kilka samochodów już z niego spadło, klinując się na torowisku.

To nie jedyne przystanki wiedeńskie w mieście, w których doszło do takiej sytuacji. Dlatego Zarząd Transportu Miejskiego opracował poradnik, który wisi w gablotach informacyjnych wiat przystankowych, a z którego można się dowiedzieć, jak się poruszać na przystanku wiedeńskim. Zdaniem specjalistów z ZTM do takich zdarzeń dochodzi dlatego, że kierowcy nie zwracają uwagi na oznakowanie i zamiast wjechać na przystanek wiedeński, próbują go ominąć jadąc „dołem” po torowisku.

Przystanki na Dąbrowskiego mają jednak jeszcze tę specyfikę, że samochody na odcinku ulicy Dąbrowskiego od Roosevelta w kierunku rynku Jeżyckiego jadą głównie po torowisku, żeby uniknąć jazdy po bruku. I jak uważa Adam Dzionek, zastępca przewodniczącego Zarządu Osiedla Jeżyce, dopiero w ostatniej chwili zjeżdżają na rampę przystanku. A to oczywiście może się skończyć tym, że samochód jednym lub dwoma kołami „spadnie” z rampy. Ale jak dotąd osiedlowi radni otrzymali informację tylko o jednym takim przypadku.

Sytuacja powinna się poprawić, gdy na krawędziach przystanków zostaną zamontowane płetwy uchylne, zostanie też wykonane oznakowanie poziome, którego teraz nie można wykonać ze względu na pogodę. Jednak oznakowanie pionowe już jest, więc wystarczy po prostu, żeby kierowcy zwracali uwagę na znaki i ich przestrzegali. No ale z tym jest w całym kraju problem na drogach. I nie tylko w przypadku przystanków wiedeńskich.

1 2 votes
Oceń artykuł

Źródło: ZTM; Głos Wielkopolski

0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze