Przysmak ptaków i pasożyt. Czego nie wiecie o jemiole?

jemioła fot. L. Łada

„Kto nie ma jemioły, cały rok goły” – głosi przysłowie i dlatego przed Bożym Narodzeniem każdy stara się mieć gałązkę w domu. Owoce jemioły chętnie jadają ptaki, ale naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu zwracają uwagę także na jej mroczną stronę…

Jemioła, zwłaszcza ta ozdobiona białymi jagodami, jest niezwykle dekoracyjna i pięknie wygląda na bożonarodzeniowym stole. Ponieważ zima zachowuje zieleń – ożywia i rozwesela smutne liściaste lasy późną jesienią i zimą.

Poważne zagrożenie dla drzew

Jednak naukowcy zwracają uwagę, że to pasożyt – czasami z racji specyfiki swojej biologii nazywany królewskim pasożytem – ale jednak pasożyt. Przynosi dużo szkody drzewu, na którym bytuje, a naukowców niepokoi fakt, że w polskich lasach jemioła rozprzestrzenia się coraz szybciej. Kiedyś jemioła była rzadkością i na wielu gatunkach drzew w ogóle nie występowała. Jeszcze kilka lat temu była spotykana głównie na topolach i klonach. Obecnie można ją spotkać na wszystkich gatunkach drzew. I może prowadzić do ich obumierania: jest wyposażona w system ssawek i korzeni, którymi wrasta w drzewo, pobierając z niego wodę, co w czasie suszy, którą właśnie mamy, może prowadzić do jego osłabienia, a w końcu, po 20, 30 latach, obumarcia.

Jeśli wierzyć legendom, celtyccy druidzi, którzy potrzebowali jej do swoich magicznych wywarów, musieli się mocno natrudzić, by zdobyć choć krzaczek i ściąć go złotym sierpem, tak była rzadka. Teraz, niestety, nie mieliby najmniejszego problemu z jej zdobyciem w dowolnych ilościach.

Spiżarnia dla ptaków

Jemioła ma jednak i te dobre strony: jest ważnym pożywieniem dla wielu zwierząt, przede wszystkim dla ptaków.
– Do nazwy jemioły bezpośrednio nawiązuje nazwa jednego z naszych zimowych gości, pięknie ubarwionego gatunku – jemiołuszka – wyjaśnia prof. Piotr Tryjanowski, ornitolog z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – I zależność ta ma solidne podstawy, bo choć jemiołuszka na terenach lęgowych w Fennoskandii i na dalekiej Syberii jada komary i meszki, to przylatując do nas na zimę radykalnie zmienia dietę na wegetariańską i najłatwiej stadka tych ptaków można spotkać na jarzębinie i właśnie na jemiołach. Prawdę mówiąc o obserwacje jemiołuszek wcale nie jest łatwo, choć w tym roku już pierwsze widziałem w Poznaniu. Na pewno jednak obserwując kule jemioły dostrzeżemy inne fantastyczne gatunki. Jednym z nich jest paszkot, którego naukowa nazwa łacińska Turdus viscivorus znaczy po prostu drozd jemiołojad. Paszkoty są coraz liczniejsze, wiele z nich zostaje z nami na zimę, a swoich terytoriów bronią wokół drzew z jemiołami, bowiem to ich podstawowe pożywienie w tym ciężkim okresie. Zresztą współczesne nazwy tego drozda w innych językach, na przykład niemieckim czy angielskim, wyraźnie zdradzają jego preferencje pokarmowe.

Łacińska nazwa jemioły Viscum oznacza tyle co lep – jej owoce są kleiste, co wykorzystywano w starożytnym Rzymie robiąc z nich specjalny klej. Smarowano nim później gałązki i chwytano w ten sposób małe ptaki. Zresztą zwyczaj ten stosowali kłusownicy i wiele wieków później.
– W sensie przenośnym jemioła nadal jest takim lepem na ptaki – zauważa prof. Tryjanowski. – Hiszpańskie badania pokazały, że jej owoce są zjadane nie tylko przez wymienianego wcześniej paszkota, ale i inne gatunki drozdów: kosa, drozda śpiewaka, droździka, drozda obrożnego, ale także przez rudziki, sikory, sójkę, a nawet raniuszka. Nie zaskakuje więc, że dzięki atrakcyjności pokarmowej, jemioła szeroko się rozprzestrzenia. Nasiona kiełkują bowiem po przejściu przez przewód pokarmowy, a wspomniana wcześniej kleista substancja pozwala im na szybkie przytwierdzanie się do drzew, gdy wraz z odchodami opuszczą ptasie ciało.

Jednak jemioła to nie tylko ptasi pokarm, ale i miejsce schronienia – liście jemioły w czasie, gdy na innych roślinach ich nie ma, stanowią kryjówkę dla wielu ptaków.
– Wtedy jemioły są najbardziej widoczne, choćby na topolach, jednak ich wnętrza stanowią dogodne schronienie i maskują wszystko co w środku – wyjaśnia prof. Tryjanowski. – Ma to kapitalne znaczenie dla ptaków wcześnie rozpoczynających lęgi, w tym dla mojego ulubionego srokosza. Gniazdo umieszczone w kuli jemioły jest naprawdę trudne do znalezienia, tak dla nas ornitologów, jak i dla drapieżników. Zresztą z takiej osłony korzystają same ptaki drapieżne, a bardzo ładnie to udokumentowano dla trzmielojadów gniazdujących w Białowieży. Jemioła więc niejedno ma imię.

Ważna dla owadów

Ta roślina ma znaczenie także dla owadów, w tym ważnych dla człowieka pszczół.
– Co prawda jej znaczenie z punktu widzenia dostarczania nektaru i pyłku jest marginalne, za to posiada spore znaczenie kulturowe – wyjaśnia dr hab. Karol Giejdasz z Pracowni Pszczelnictwa Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Zimą wszak pszczoły śpią, a więc nie mają szansy na zobaczenie jemioły – no chyba, że w ulu, za sprawą pewnych pszczelarskich obrzędów. Według dawnych doniesień etnograficznych, w różnych regionach Polski, właśnie w okresie Bożego Narodzenia, wkładano do uli listki jemioły obtoczone woskiem, albo je spalano i odymiano ule. Wszystko po to, by pozbyć się chorób i zapewnić sobie dostatek miodu.

Jak twierdzą stare książki, dawniej wierzono, że takie palenie jemioły odpędza złe duchy i demony – podobną zresztą funkcję ma pełnić także jemioła wieszana w domach. Poznańscy naukowcy zwracają uwagę, że wprawdzie nie ma porządnych badań naukowych, które potwierdzałyby znaczenie jemioły dla zdrowia ptaków czy pszczół, ale biorąc pod uwagę wykorzystywanie jemioły w ziołolecznictwie i kosmetyce, można założyć, że tak jest. Jemioła reguluje przemianę materii, pobudza także układ odpornościowy człowieka. Dlaczego nie miałaby działać w ten sposób także na zwierzęta?

Podziel się:

Ostatnio dodane: