Przez miasto przejdzie Manifa!

Rozpocznie się 5 marca o godzinie 14.00 przed Teatrem Wielkim, a w tym roku odbywa się pod hasłem „Nie-widzialne. Troską roz…my system”. Manifa, doroczna manifestacja feministyczna, znów przejdzie przez miasto.

W tym roku Manifa ma zwrócić uwagę na sytuację kobiet oraz grup nieuprzywilejowanych i przejęcie przez nie przestrzeni – stąd hasło „Nie-widzialne. Troską roz…my system”.

„Pragniemy w ten sposób głośno powiedzieć, że dla nas niewidzialne nie znaczy nieobecne, a naszą odpowiedzią na systemową przemoc i dyskryminację jest troska, solidarność i oparta na tych wartościach wspólnota – zwłaszcza w tym wyjątkowym czasie wojny” – piszą organizatorzy. – „Państwo nie chce nas widzieć ani słyszeć o naszych sprawach. System nie dostrzega naszych potrzeb, różnorodności, wrażliwości i odmienności. Część społeczeństwa, przesiąknięta patriarchalnymi mechanizmami, najchętniej wymazałaby nas ze wspólnej przestrzeni codzienności. Jednak MY jesteśmy. Świadectwem jest życie każdej i każdego z nas; setki strajków, demonstracji, dyskusji w naszych domach, protestów w zakładach pracy, działań w sieciach pomocowych. Nasze walki nie znikną. My nie znikniemy”.

Aktywiści Manify podkreślają potrzebę budowania wspólnot, właśnie teraz, gdy „kolejne rządy wprowadzają nowe restrykcyjne prawa, a trwający bezustannie kapitalizm dokręca nam śrubę tak, że wiele z nas walczy dziś po prostu o byt”.

„Nie chcemy skupiać się tylko na reagowaniu na bieżące opresje i represyjne działania państwa” – zapewniają – „chociaż dla części z nas każdy dzień to walka o przetrwanie. Chcemy być razem i zmieniać u podstaw to, co zastałe. Kiedy system marginalizuje i pogłębia nasze problemy, odpowiadamy na to budowaniem podziemnych kłączy wsparcia, oddolnych sieci pomocy – zawsze poza systemem, z troską i empatią. Staramy się przetrwać w kraju, w którym fundamentalizm zabija osoby kobiece, uchodźcze, nienormatywne. Pomimo bezwzględnego sprzeciwu, dziesiątek demonstracji Strajku Kobiet, ze względu na zaostrzenie i tak karygodnie restrykcyjnego prawa aborcyjnego w szpitalach umierają kobiety: Izabela z Pszczyny, Agnieszka z Częstochowy i prawdopodobnie wiele innych. Ciągle nasilające się faszystowskie postawy doprowadziły w naszym kraju do kryzysu humanitarnego na granicy z Białorusią. Kryzysy, z którymi się mierzymy, dotykają coraz to kolejnych obszarów naszego świata, co tak dobitnie pokazuje nam teraz wojna w siostrzanej Ukrainie – my jednak wspieramy w tym siebie i inne jak możemy. Trzymamy się razem, zacieśniamy więzi, zwieramy szyki i z uważnością próbujemy budować bezpieczniejszą i równościową rzeczywistość”.

Źródło: Inicjatywa Manifa Poznań