Sąd Najwyższy fot. SN

Prof. Małgorzata Manowska I prezesem Sądu Najwyższego

Tak zdecydował prezydent Andrzej Duda. Prezydent wybrał ją spośród pięciorga kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne SN.
Reklama - dalsza część artykułu znajduje się poniżej

Jak informuje Onet.pl, wybory kandydatów, z których jednego zatwierdzi prezydent, trwały aż sześć dni i były burzliwe. Ostatecznie faworytem środowiska okazał się sędzia Włodzimierz Wróbel, za którego kandydaturą opowiedziało się 50 osób – to większość Zgromadzenia Ogólnego, które liczy 95 sędziów. Na Małgorzatę Manowską zagłosowało 25 sędziów, na Tomasza Demendeckiego – 14 osób, na Leszka Boska – 4, a na Joannę Misztal-Konecką – 2 osoby.

Prezydent zdecydował się na wybór Małgorzaty Manowskiej, byłej wiceminister sprawiedliwości (w pierwszym rządzie PiS, w resorcie Zbigniewa Ziobry) i obecnej dyrektor Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury. Na to stanowisko także powołał ją Zbigniew Ziobro.

Od 2018 r. Małgorzata Manowska zasiada w Izbie Cywilnej SN – z rekomendacji nowej KRS – a jednocześnie nadal szefuje w KSSiP. Z tego właśnie powodu dotyczą jej aż dwa postępowania: prokuratorskie i dyscyplinarne. Prokuratorskie z powodu ogromnego wycieku danych osobowych, który miał miejsce w kierowanej przez nią szkole – wyciekły dane prokuratorów, sędziów i pracowników wymiaru sprawiedliwości z całego kraju. A dyscyplinarne ze względu na łączenie funkcji dyrektor KSSiP z pracą w Sądzie Najwyższym, czemu sprzeciwiała się była prezes Małgorzata Gersdorf.

Zazwyczaj na prezesa wybierany jest ten sędzia, którego wskazuje większość podczas Zgromadzenia Ogólnego – tym razem jednak tak się nie stało, a prezydent Andrzej Duda, wskazując swoją kandydatkę, zwrócił uwagę, że to nie pierwszy raz, gdy prezydent decyduje się wręczyć nominację nie tej osobie, którą wskazało zgromadzenie. Podobna sytuacja była w 1998 roku (rząd AWS-UW, premier Jerzy Buzek), kiedy prezydent Aleksander Kwaśniewski (SLD) wręczył nominację profesorowi Lechowi Gardockiemu, który cieszył się mniejszym poparciem od ówczesnego I prezesa SN, prof. Adama Strzembosza, ubiegającego się o kolejną kadencję.

Jednak zdaniem wielu prawników procedura wyboru była od początku do końca niezgodna z prawem. Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN zostało pozbawione możliwości ustalenia porządku obrad, żaden z wniosków nie został poddany pod głosowanie. Wybory sa także niezgodne z prawem, ponieważ zgromadzenie powinno wskazać kandydatów w trybie uchwały, a to nie miało miejsca. To przewodniczący wskazał kandydatów – Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN wskazało tylko jednego kandydata, sędziego Włodzimierza Wróbla.

el

Dodaj komentarz

avatar