Poznański Festiwal Kryminału: to była ale Granda!

Niczego nie brakowało: był cała pisarska czołówka twórców dzieł ociekających krwią, byli wydawcy, eksperci w często przerażających dziedzinach, no i oczywiście całe mnóstwo kryminałów. Książek, oczywiście… Poznań może jeszcze nie jest polską stolicą kryminału, ale z pewnością walczy o medalowe miejsce.

Taka opinia może się wydawać na wyrost, bo Poznański Festiwal Kryminału Granda odbył się dopiero po raz czwarty. Ale wystarczy rzut oka na frekwencję, żeby nie mieć wątpliwości, jak impreza się rozwija. W 2015 roku odwiedziło ją 2 tysiące osób, w roku 2016 – 4 tysiące, a rok temu – 4500 osób. Ilu gości przybyło na Grandę w tym roku – jeszcze nie wiadomo, organizatorzy muszą mieć czas, żeby to policzyć. Jednak można zaryzykować stwierdzenie, że było ich więcej, i to o wiele więcej. Wystarczyło przejść się choćby na kilka spotkań, żeby nie mieć co do tego wątpliwości.

Na przykład na wykładach fachowców sala Nowej Gazowni była zazwyczaj pełna po brzegi, a warto dodać, że ostatnie z nich rozpoczynało się o 21.30. Co prawda po sugestywnych opowieściach doktora Bogdana lacha o seryjnych zabójcach i doktor Joanny Stojer-Polańskiej o zabójstwach rozwiązanych po latach trochę strasznie było wracać w nocy do domu – ale skoro widzowie siedzieli do końca, to było warto.

Ogromnym powodzeniem cieszyły się spotkania z wybitnymi twórcami: Katarzyną Bondą, Remigiuszem Mrozem (tematem głównym spotkania był motyw, a rozmawiała Magdalena Rataj), Tomaszem Sekielskim i Vincentem V. Severskim (tu Przemysław Poznański dociekał, co kogo kręci w szpiegowaniu) oraz Wojciechem Chmielarzem i Mariuszem Czubajem, którzy z Anną Misztak rozmawiali o bohaterach niepokornych. Katarzyna Puzyńska opowiadała natomiast o zawodzie policjanta.

Były też gwiazdy, i one również przyciągnęły tłumy: wybitna brytyjska pisarka Rachel Abbott, autorka “Obcego dziecka”, które bije rekordy sprzedaży księgarni “Amazon” na całym świecie opowiadała o swojej twórczości i patencie na bestseller, a Jørn Lier Horst, norweski pisarz i dramaturg, promował w Poznaniu serię swoich książek o komisarzu Williamie Wistingu.

O jakości festiwalu jednak w równiej mierze, co jakość zaproszonych gwiazd, stanowią także prezentacje nowości i atrakcje dodatkowe. Ani jednym – ani drugim nie sposób cokolwiek zarzucić. No, może tylko to, że chciałoby się więcej.

Na Gali Premier swoje dzieła zaprezentowało aż czternastu pisarzy: Robert Małecki, Marcel Woźniak, Michał Larek, Max Czornyj, Mateusz Lemberg, Piotr Bojarski, Dagmara Andryka, Bartosz Szczygielski, Anna Bińkowska, Jacek Ostrowski, Krzysztof A. Zajas, Piotr Liana, Agnieszka Pruska, Lilia Łada. Wszystkich dokładnie przepytał na okoliczność nowych książek Dariusz Milejczak i z tego, co powiedzieli, śmiało można wywnioskować, że jeśli chodzi o literaturę kryminalną, w Polsce upadek jej nie grozi, a miłośnicy mniej i bardziej krwistych opowieści mają w czym wybierać. I jeszcze będą mieli przez długie lata, bo sądząc po inwencji twórczej – a zaprezentowali ją na gali w pełnym zakresie – pomysłów autorom nie zabraknie…

Na szczęście dla festiwalowych gości zdaniem organizatorów kryminał niejedno ma imię. Nie musi to być koniecznie i wyłącznie książka z nieboszczykiem w roli głównej – ewentualnie kilkoma nieboszczykami. Było więc spotkanie z reportażystką Justyną Kopińską, której dzieła z pewnością w wąsko pojmowanej definicji kryminału by się nie zmieściły, a także rozmowa z Krzysztofem Jackowskim o współpracy z policją i jasnym widzeniu zbrodni. Było o zbrodni w kontekście muzycznym – tu dzięki Towarzystwu im. H. Wieniawskiego Sherlock Homles zamordował skrzypce – były też zagadki kryminalne dla dzieci i Laboratorium małego Detektywa, a także opowieści o sekretach kości i bohaterkach zza krat. Był też kiermasz książek, i to w bardzo atrakcyjnych cenach. Chyba w żadnym innym miejscu – poza internetem, oczywiście – nie było w tym czasie takiego wyboru literatury kryminalnej.

Spotkań było znacznie więcej, a poznaniaków szczególną dumą powinien napawać fakt, że stolica Wielkopolski nie ma się czego wstydzić, jeśli chodzi o pisarzy wywodzących się z tego miasta. Wystarczy wspomnieć choćby Piotra Bojarskiego, Joannę Opiat-Bojarską czy Ryszarda Ćwirleja – ze wszystkimi można się było oczywiście spotkać podczas Grandy.

Jedno jednak sobie trzeba powiedzieć otwarcie: pawilon Nowej Gazowni staje się zdecydowanie za mały dla festiwalu. Pogoda w tym roku dopisała, więc część kiermaszu książek można było zaprezentować w plenerze, jednak gdyby nie to – byłby kłopot z miejscem. Chyba czas pomyśleć o nieco większym miejscu dla rozrastającego się festiwalu. Na szczęście Jędrzej Solarski, zastępca prezydenta Poznania, który wspólnie z Katarzyną Bondą otworzył festiwal, zadeklarował pomoc dla organizatorów. – Sam bardzo lubię kryminały, szczególnie te związane z Poznaniem, gdy można wędrować po naszych starych uliczkach z wątkiem kryminalnym w tle – powiedział. – I obiecuję publicznie, że miasto Poznań będzie w kolejnych latach wspierało festiwal Granda.

Mat. pras. el fot. Lilia Łada

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze