dwie demonstracje na placu Wolności

Poznań: Za i przeciw aborcji, czyli dwie demonstracje na placu Wolności

Z jednej strony – odmawiany różaniec, z drugiej głośna muzyka i hasła wspierające aborcję na żądanie. Na placu Wolności ponownie spotkały się dwie demonstracje. I policja dzieląca jedną od drugiej.

Fundacja Pro Prawo do Życia zorganizowała pikietę antyaborcyjną „Stop biznesowi śmierci” – a Kolektyw Pyra akcję “Wuchta podpisów dla wiary z macicami, tej!”, czyli zbiórkę podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o aborcji na życzenie. Wcześniej działacze kolektywu manifestowali przed Prokuraturą Okręgową w Poznaniu z okazji 10. rocznicy śmierci Jolanty Brzeskiej, aktywistki walczącej o prawa lokatorskie. Była twórczynią Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów, które dziś nosi jej imię. Została zamordowana 10 lat temu 1 marca, a sprawcy nie zostali wykryci do dziś.

Później działacze przenieśli się na plac Wolności, gdzie zbierali podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o dopuszczalności aborcji na żądanie “Wuchta podpisów dla wiary z macicami, tej! Na pohybel stygmatyzacji!”.

Miejsce zbiórki podpisów zostało wybrane celowo tam, gdzie pod banerem przedstawiającym zwłoki martwego płodu zebrali się wolontariusze fundacji Pro Prawo do Życia odmawiający różaniec za grzech aborcji. Zdaniem działaczy Kolektywu Pyra ich pikieta nie tylko prezentuje drastyczne obrazy, ale przekazuje także kłamliwe informacje na temat aborcji i antykoncepcji, przeciwko czemu postanowili zaprotestować.

Wyglądało to więc następująco: w centrum klęczeli działacze fundacji Pro Prawo do Życia pod bannerem z okrwawionymi zwłokami i odmawiali różaniec, wspomagając się megafonem – a wokół nich chodzili działacze Kolektywu Pyra zbierając podpisy pod projektem ustawy i puszczając głośną muzykę ze swojego megafonu. To nie pierwszy raz, gdy obie grupy postanowiły walczyć na decybele – i tym razem to fundacja dysponowała lepszym sprzętem nagłośnieniowym.

Jednak przechodnie raczej byli przeciwni jej akcji.
– Miejsce na modlitwy jest w kościele – uważają Martyna i Ania, które wybrały się na spacer. – Jeśli ktoś urządza takie akcje, to chodzi mu nie o modlitwę, tylko o zrobienie show. To jest nieszczere.

Pani Maria Staszewska z kolei uważa, że prezentowanie zwłok dziecka na widoku publicznym jest czymś niedopuszczalnym i żadna intencja tego nie usprawiedliwia.
– Dla mnie to jest profanacja – mówi. – I przecież dzieci na to patrzą, bo przechodzą. Jak to wytłumaczyć dziecku?

Pan Jan z kolei uważa, że zamiast się modlić, wolontariusze fundacji mogliby się zgłosić do pomocy w szpitalu czy domu opieki.
– Tam byłby z nich większy pożytek, a modlitwy nikt by im tam nie zabraniał – uważa. – jak ktoś się modli publicznie, i do tego z megafonem, to jest dla mnie tanie efekciarstwo, działanie tylko na pokaz, a nie modlitwa.

3 1 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze