Skwer-Gotarda-wizualizacje-2

Poznań: Wszystko na sprzedaż?

Zagospodarowanie działek w centrum zawsze budziło emocje, zwłaszcza że przez wiele lat władze miasta niespecjalnie liczyły się w tej kwestii z opiniami mieszkańców. Dzięki temu mamy galerię Posnania, galerię MM i niefunkcjonalne rondo Kaponiera. Czy jednak obecnie jest lepiej? Chyba nie.

Nic bardziej nie szpeci zabytkowego centrum niż “dziury” po przedwojennej zabudowie. Zwłaszcza te, które ze względu na brak właściciela bardziej przypominają śmietniska niż miejsce pod zabudowę. Jednak nie da się też ukryć, że niektóre pomysły na zagospodarowanie takich działek w historii tego miasta były co najmniej kontrowersyjne. Oprócz dwóch wcześniej wspomnianych galerii mamy też osiedle mieszkaniowe wchodzące niemal na kantor Krzyżanowskiego na Garbarach lub wille miejskie przy skrzyżowaniu Drogi Dębińskiej i Królowej Jadwigi. Można by tak jeszcze długo wymieniać.

Nic wiec dziwnego, że każda planowana inwestycja w centrum budzi ogromne zainteresowanie – i obawy. Na przykład zabudowa wolnej działki przy skrzyżowaniu Mostowej i Woźnej. Inwestor, firma Palmar, ma już warunki zabudowy i zamierza postawić na tym terenie 20-metrowy budynek mieszkalny z częścią usługową na parterze i garażem podziemnym. Plusem tej inwestycji jest zniknięcie zaniedbanej “dziury” w zabudowie, ale jest też i minus: budynek będzie liczył aż 6 pięter, czyli więcej niż otaczające go kamienice. Co prawda trudno w tym miejscu mówić o zaburzeniu stylu, skoro wokół znajdują się budynki ze wszystkich epok, nie zawsze w najbardziej udanych wersjach. Być może nowa inwestycja stworzy nową, lepszą jakość w tym miejscu.

Kolejnym trudnym miejscem jest działka przy skrzyżowaniu Garbar i Stawnej. Na sprawę zwrócił uwagę Tomasz Dworek, zastępca przewodniczącego Rady Osiedla Stare Miasto – bo rada osiedla od ładnych kilku lat inwestuje w ten teren, doprowadziła, jeszcze za poprzedniej kadencji, w stworzenie na tym zaniedbanym klepisku ładnego skweru z efektownymi nasadzeniami. A teraz okazuje się, że działka, na której znajduje się skwer, zostanie przedstawiona przez miasto jako działka na sprzedaż podczas Międzynarodowych Targów Nieruchomości i Inwestycji w Cannes w marcu tego roku.

– To co ma tu powstać skwer czy budynki? – pyta radny Dworek. – Miasto wydaje pieniądze na projekty utworzenia pięknego skweru i jednocześnie wystawia na targach deweloperskich działkę przy Garbarach na sprzedaż.

Radny ma prawo czuć się zdezorientowany. Od kilku lat radni ze Starego Miasta negocjują z miastem plany zagospodarowania tego terenu i efektem ich działań jest właśnie skwer za przystankiem tramwajowym. Jednak to tylko część tego zaniedbanego terenu i radni chcieliby, żeby także cała reszta działki wzdłuż Garbar aż do kościoła jezuitów zmieniła się na lepsze. Miasto chce sprzedać teren pod funkcję mieszkaniową, lokalizacja jest niezwykle atrakcyjna. Staromiejscy radni woleliby tu dalszy ciąg skweru, który byłby miejscem wypoczynku dla okolicznych mieszkańców, a przy okazji mógłby ochronić i zaakcentować znajdujący się przy kościele rezerwat archeologiczny murów dawnego klasztoru.

Co ciekawe, na początku stycznia tego roku Rada Starego Miasta otrzymała do zaopiniowania projekt zagospodarowania tego właśnie terenu – miał tam się znaleźć skwer zaprojektowany w formie klasztornego wirydarza, z fontanną i pergolami oddzielającymi go od ulicy, z odbudowaną starą klasztorną studnią i dopasowaną małą architekturą. Ba, radni dostali nawet wizualizacje przyszłego wyglądu tego skweru.

A raptem kilka tygodni później władze Poznania przygotowują ofertę na targi w Cannes, w której można przeczytać: “Bardzo atrakcyjna jest też działka położona przy ul. Garbary, między Stawną a Dominikańską. […] To 4,6 tys. m kw., które można wykorzystać pod zabudowę mieszkaniową i usługi”.

W takich warunkach naprawdę trudno być samorządem pomocniczym. Jak osiedlowi samorządowcy mają pomagać władzom miasta, skoro w wielu przypadkach dowiadują się ostatni o planach dotyczących terenów, którymi zarządzają w imieniu mieszkańców? A w Poznaniu zdarza się to na tyle często, że nie sposób tego uznać za incydentalne wypadki przy pracy.

Lilia Łada fot. ROSM

0 0 votes
Oceń artykuł
1 Komentarz
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze