Poznań. Wiceminister Szynkowski vel Sęk o prezydencie Jaśkowiaku: „marnuje bardzo wiele szans”

B. Wróblewski, J. Emilewicz, S. Szynkowski vel Sęk fot. L. Łada

Wiceminister Szymon Szynkowski vel Sęk nie ma dobrego zdania o prezydencie Jacku Jaśkowiaku: uważa, że on nie potrafi dobrze oszacować ani dochodów, ani wydatków. Nie chciał jednak powiedzieć, kto z polityków PiS byłby, jego zdaniem, leszy na tym stanowisku.

Wiceminister w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” zapytany o to, kto będzie kandydatem Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Poznania stwierdził, że na jego przedstawienie jest jeszcze wystarczająco dużo czasu, zwłaszcza że wybory samorządowe mogą zostać przełożone na wiosnę 2024 roku. Takie dyskusje są prowadzone, ponieważ ze względu na zmiany w kalendarzu wyborczym w 2023 roku zbiegają się wybory parlamentarne i samorządowe.

Wiceminister jest też zdania, że obecnie byłoby to przedwczesne, bo jak uważa, najpierw trzeba przedstawić wizję rozwoju Poznania i program zmian, a dopiero potem – kandydata na prezydenta. Mogłoby to nastąpić kilka miesięcy przed wyborami. Jego zdaniem nie będzie problemów z kandydatami, bo jest ich sporo, zarówno doświadczonych samorządowców, jak i działaczy polityki krajowej.

O obecnym prezydencie Poznania Szynkowski vel Sęk powiedział: „marnuje bardzo wiele szans stojących przed Poznaniem”. Dowodem na to jest fakt, że – jak uważa – Jacek Jaśkowiak nie potrafi dobrze oszacować ani dochodów, ani wydatków inwestycyjnych. W efekcie inwestycje się spóźniają, a pieniądze nie są wydawane efektywnie. Z tego powodu marnuje się potencjał rozwojowy miasta.

Kumulowanie remontów w jednym miejscu i czasie także świadczy o niekompetencji, ponieważ utrudnia życie poznaniakom. Gdyby te remonty były dobrze zaplanowane, to uciążliwość remontów w centrum byłaby znacznie mniejsza. Zdaniem wiceministra świadczy to o tym, że Jacek Jaśkowiak nie zna się na zarządzaniu miastem i zamiast się na nim skupić, to idzie w kierunku krytykowaniu rządu i swojej kariery na arenie ogólnopolskiej, na czym zarządzanie miastem cierpi. Efekty widać na ulicach.

Wiceminister podkreślił, że remonty są potrzebne, a dzięki zabiegom poznańskich posłów Poznań dostaje od rządu pieniądze na ich przeprowadzenie, jednak samo ich zaplanowanie w czasie jest fatalne, a to już odpowiedzialność prezydenta i jego złego zarządzania. Remonty powinny być zaplanowane, jeśli chodzi o czas, głównie latem, gdy w mieście jest mniejszy ruch, a jeśli chodzi o przestrzeń, to tak, by nie powodowały istotnych utrudnień. W Poznaniu jest dokładnie odwrotnie.

Podziel się: