protest przeciwko kopalniom odkrywkowym fot. Zielona Fala

Poznań: W obronie Pojezierza Gnieźnieńskiego

“Domagamy się sztabu kryzysowego dla Pojezierza Gnieźnieńskiego” – skandowali uczestnicy demonstracji przed Wielkopolskim Urzędem Wojewódzkim. Jeziora wysychają, a władze, ich zdaniem, nie robią nic, żeby temu zapobiec.

Sytuacja na terenie Pojezierza Gnieźnieńskiego staje się coraz bardziej dramatyczna, kolejne jeziora wysychają w niezwykle szybkim tempie – a powodem tego stanu rzeczy są działające w pobliżu kopalnie odkrywkowe zarządzane przez spółkę ZE-PAK. Do kopalnianych wyrobisk spływa woda nie tylko z jezior, ale też podziemnych zbiorników wodnych – wokół wysychają studnie, w wielu miejscach nie da się już uprawiać pól, bo jest za mało wody.

Dzisiejszą demonstrację zorganizowali działacze Zielonej Fali, Czarnej Młodzieży i Rozbratu z powodu petycji, jaką 9 września mieszkańcy i mieszkanki Wielkopolski wysłali do Wojewody Wielkopolskiego domagając się powołania sztabu kryzysowego dot. katastrofy ekologicznej na Pojezierzu Gnieźnieńskim. Niestety, do dziś nie otrzymali odpowiedzi – dlatego postanowili domagać się swoich prac i rozwiązania problemu przed urzędem wojewódzkim.

Oto ich oświadczenie:
“Sytuacja na terenie Pojezierza Gnieźnieńskiego staje się coraz bardziej dramatyczna. Poziom wody w kolejnych jeziorach znajdujących się na tym obszarze drastycznie spada. Najgorsza sytuacja dotyczy Jeziora Wilczyńskiego, w którym poziom wody obniżył się o 6 metrów. Niedobrze jest także z jednymi z najczystszych jezior Wielkopolski: Kownackim, Osowa Góra, Suszewskim, Wójcińskim, Czyste, Ostrowskim i Niedzięgiel.

Głównym odpowiedzialnym za ten stan jest spółka ZE-PAK, zarządzająca znajdującymi się w tym regionie kopalniami węgla brunatnego, które w ciągu 80 lat swojej działalności wypompowały 12 mld metrów sześciennych wody z tego obszaru. Mimo tej sytuacji, spółka ZE-PAK wraz z właścicielem Zygmuntem Solorzem (najbogatszym Polakiem) w dalszym ciągu planuje otwarcie kolejnych kopalni odkrywkowych. Zniknięcie wspomnianych jezior będzie olbrzymią stratą dla regionu, a konsekwencje tych procesów widoczne są już teraz, ponieważ okoliczne lasy wysychają z powodu braku wody.

Region jezior utrzymuje się przede wszystkim z turystyki. Kiedy jeziora znikną, wraz z nimi znikną turyści, co doprowadzi do utraty głównego źródła utrzymania mieszkańców. Ucierpi na tym również lokalne rolnictwo, z powodu braku wody do uprawiania pól. Sytuacji nie poprawiły nawet rekordowe opady w maju, nawet wówczas poziom wody nadal się obniżał.

9 września do Wojewody Wielkopolskiego trafił wniosek złożony przez mieszkańców o powołanie sztabu kryzysowego w związku z katastrofą przyrodniczą na Pojezierzu Gnieźnieńskim. Do tej pory nie ma na niego odpowiedzi. Inaczej sytuacja przedstawiała się, kiedy wojewoda bez wahania powoływał sztab kryzysowy w związku z protestami przeciwko kopalniom odkrywkowym i w celu ratowania jezior. Wtedy do regionu ściągnięto kilka tysięcy policjantów przeciwko protestującym osobom. Dla rządzących ważniejsza wydaje się obrona prywatnego biznesu niż jezior i klimatu, które są naszym wspólnym dobrem.

Nie mamy czasu, aby dłużej czekać. W najbliższy piątek, w dniu ogólnoświatowych protestów Młodzieżowego Strajku Klimatycznego spotykamy się o godz. 13:00 pod gmachem Urzędu Wojewódzkiego w Poznaniu, aby domagać się od wojewody powołania sztabu kryzysowego oraz pilnych działań na szczeblu wojewódzkim i ogólnopolskim w celu zatrzymania degradacji terenu Pojezierza. Zmiany klimatu nie dosięgną nas za 10 lub 20 lat, a walka o wodę nie jest scenariuszem z filmów science fiction. One są już dziś i dzieją się w naszym sąsiedztwie, dlatego tak ważne jest, by niezwłocznie podejmować działania. Inaczej zamiast pięknego Pojezierza Gnieźnieńskiego będziemy mieć pustynię bez warunków do pracy i życia dla ludzi oraz innych istot”.

el

0 0 vote
Oceń artykuł
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze