Poznań: W Malcie nadal są sinice. Dlaczego?

Malta zachód słońca fot. Sławek Wąchała

Wszystko wskazuje na to, że przed końcem sezonu kąpielisko w jeziorze Maltańskim już nie zostanie otwarte. W jeziorze nadal są sinice, a przy obecnych upałach raczej się to jeszcze długo nie zmieni. A będzie jeszcze gorzej. 

Dlaczego w tym roku sinice utrzymują się aż tak długo? Owszem, mamy bardzo upalne lato, ale było też całkiem sporo deszczu w przeciwieństwie do lat poprzednich, co zazwyczaj pomaga przy zakwicie sinic. W tym roku jednak nie pomogło. Kąpielisko po otwarciu sezonu było czynne zaledwie 10 dni, bo zakwitły sinice. Gdy przestały kwitnąć, otwarto ponownie – i znów po tygodniu zamknięto. Sinice kwitną do teraz.

Malta czyszczona i napowietrzana

O zanieczyszczeniu samego jeziora raczej trudno mówić, bo przecież Malta była gruntownie czyszczona w 2021 roku. Nie pomogły też zabiegi stosowane przez Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji, które zarządzają jeziorem. Jak powiedział Radiu Poznań Filip Borowiak, rzecznik POSiR, woda jest cały czas napowietrzana, piksowana (to wrzucanie do wody siarczanu żelazowego, który wiąże fosfor, będący główną pożywką sinic), ale jak dotąd, nie daje to efektów. Nie pomogło także zarybianie jeziora drapieżnymi gatunkami ryb, co zazwyczaj wpływa na poprawę jakości wody – ale w tym przypadku nie wpłynęło.

Co gorsza, wszystkie te sposoby są stosowane od wielu lat – napowietrzacze na przykład zamontowano już w 2001 roku – a sytuacja jeziora nie poprawia się, tylko pogarsza. Dlaczego? Sinice zakwitają w środowisku bogatym w azotany i fosforany, które trafiają do wody z nielegalnych odprowadzeń ścieków i spływów z pól, bo jedne i drugie są szeroko stosowane w przemyśle, wchodzą w skład popularnych detergentów oraz nawozów sztucznych. Mówiąc wprost – woda, w której tak długo kwitną sinice, musi być silnie zanieczyszczona.

Skąd się te wszystkie zanieczyszczenia biorą w jeziorze? Nielegalnych podłączeń ścieków do Malty raczej nie ma, trudno też sobie wyobrazić, że cysterna z zawartością czyjegoś szamba zostanie opróżniona do jeziora znajdującego się w środku miasta i pełnego spacerowiczów praktycznie całą dobę.

Ścieki płyną Cybiną?

Ale jezioro zasila rzeka Cybina, przepływająca przez kilka typowo rolniczych gmin i jezioro Swarzędzkie. Przy każdym deszczu do rzeki na całej długości spływają nawozy z pól, które powodują wzmożony rozrost roślinności. Do tego dochodzą nielegalne podłączenia odprowadzeń ścieków do rzeki, których dotąd nie udało się wyeliminować – no fakt, że Cybina przepływa przez jezioro Swarzędzkie. Przypomnijmy, że jeszcze w latach 60. do tego jeziora spuszczano ścieki komunalne. Teraz oczywiście nikt tego nie robi, jednak toksycznego mułu zalegającego na dnie jeziora też nikt nie usunął. Przy niskim stanie wody i dużych upałach rzeka porusza te skoncentrowane zanieczyszczenia i dają znać o sobie w postaci zakwitu sinic.

Rozwiązaniem problemu byłoby oczyszczenie całej Cybiny, zamknięcie nielegalnych odprowadzeń ścieków i uświadomienie rolnikom, że także dla nich to żaden interes, gdy ich kosztowne nawozy z pierwszym deszczem spływają do rzeki zamiast użyźnić ich pola. To oczywiście wymagałoby porozumienia wszystkich gmin leżących nad tą rzeką.

Wiadomo, co trzeba zrobić, ale…

Rozmowy na temat konieczności podjęcia takiej współpracy trwają od lat 90. ubiegłego wieku, ale na rozmowach się kończyło. Jedynym sukcesem było odbudowa Stawów Młyńskich, które miały przechwytywać część płynących zanieczyszczeń, a później, na początku pierwszej kadencji prezydenta Jaśkowiaka, podpisanie listu intencyjnego w sprawie rozpoczęcia wspólnych działań gmin dla oczyszczenia Cybiny. Ale na tych działaniach się skończyło i jak widać dziś – nie są one wystarczająco skuteczne.

POSiR wydaje więc duże pieniądze na napowietrzanie i piksowanie wody, które są pieniędzmi jak najbardziej dosłownie wyrzucanymi w błoto. Bo nic się nie zmieni w stanie jeziora Maltańskiego, jeśli nie weźmiemy się za oczyszczenie Cybiny. Ale tu nie chodzi tylko o zaoszczędzenie na piksowaniu czy napowietrzaniu. Jeśli tego nie zrobimy, to za kilka lat będziemy mieli martwe jezioro i martwy tor regatowy w środku miasta.